Sport.pl

Mocne słowa Wojciecha Kuczoka o Ruchu Chorzów. "Napastnicy to kabaret"

Wojciech Kuczok, pisarz i scenarzysta, ale także wielki kibic Ruchu Chorzów, ocenia dla ŚLĄSK.SPORT.PL ostatnie zmiany na Cichej. Mówi m.in. o rozczulającej "niemieckiej opcji" oraz dosadnie podsumowuje grę napastników.
Ruch Chorzów to dziś poważny kandydat do spadku z ekstraklasy. Grę niebieskich ma odmienić nowy trener Słowak Jan Kocian. Początek był obiecujący. Zespół z Cichej po dobrym spotkaniu zremisował ze Śląskiem Wrocław (1:1). Teraz warto pójść za ciosem i przywieźć w środę komplet punktów z Łodzi.

Wojciech Todur: W meczu ze Śląskiem Wrocław po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się pan na trybunach Cichej. Ten powrót miał związek ze zmianą szkoleniowca?

Wojciech Kuczok: W żadnym razie. Na Śląsk zjechałem przede wszystkim za sprawą obowiązków żony [dziennikarka Agata Passent - przyp. red.], która uczestniczyła w targach książki. Mieszkam teraz na stałe w Warszawie, więc siłą rzeczy moje wizyty na Cichej nie są tak częste, jakbym sobie tego życzył. Stawiam, że ostatnio więcej oglądam meczów wyjazdowych Ruchu, niż domowych. To jednak nie zmienia faktu, że wciąż jestem wiernym kibicem niebieskich.

Pan mi wygląda na kibica, który z utęsknieniem czeka na powrót na Cichą Waldemara Fornalika. Jak w takim razie przyjął pan nominację Jana Kociana?

- Waldemar Fornalik znowu w Ruchu... To chyba takie moje pobożne życzenie. Chciałbym, żeby wrócił. Ale czy Ruch będzie jeszcze na niego stać? Czy Arkadiusz Piech po okresie gry w Turcji też nie miał znowu założyć niebieskiej koszulki? Jak widać, Piech strzela dziś jak na zawołanie, ale dla Zagłębia Lubin. Marzenia kibiców Ruchu, by znowu oglądać go w barwach naszej drużyny, były po prostu nieuprawnione.

Waldemar Fornalik to dziś trener z najwyższej - jak na polskie realia - finansowej półki. Poczekajmy na najbliższe mecze reprezentacji i przekonamy się, jak potoczy się jego los. Stawiam, że jeżeli przegra z kadrą, to ustawią się do niego znacznie bogatsze kluby od Ruchu. Mam jednak nadzieję, że dla kibiców Ruchu pozostanie niezmiennie "Waldkiem Kingiem".

No to wróćmy do Kociana. Dobry wybór?

- My w Chorzowie mamy dużą sympatię do czesko czy słowacko brzmiących nazwisk. To takie życzeniowe czy wręcz magiczne myślenie, że na Cichej znowu objawi się szkoleniowiec na miarę Michala Vicana. Tyle że samo nazwisko to za mało. Vican miał do dyspozycji znakomitych piłkarzy. Na Cichej takich dziś nie dostrzegam.

Kocian to Słowak, ale ma prowadzić zespół na niemiecką nutę.

- Rozczula mnie to zakładanie niemieckiej maski. Szkoła niemiecka na treningu, spiker na Cichej też już nie krzyczy po bramce "gooool", tylko "tooor". No, ale dobrze. Skąd mamy brać dobre piłkarskie wzorce, jak nie od naszych zachodnich sąsiadów, gdzie wola walki i determinacja osiągnęły wręcz legendarny poziom. Też chciałbym oglądać taki legendarny Ruch.



Na razie niemieckiej myśli szkoleniowej wystarczyło na remis ze Śląskiem Wrocław. Zadowolony pan z gry?

- Wie pan, po tym meczu w Białymstoku, który przegraliśmy... przepraszam, który oddaliśmy walkowerem, o poprawę nie było aż tak trudno. Byłbym jednak niesprawiedliwy, gdybym powiedział, że mi się nie podobało. Zaskoczyła mnie przede wszystkim swoboda i pomysł na budowanie akcji w ataku pozycyjnym. Piłka fajnie chodziła. Można powiedzieć, że chwilami klepaliśmy Śląsk aż miło. Tego wcześniej w grze Ruchu nie zauważałem.

A gra w ataku?

- Napastnicy to już kabaret. Łukasz Janoszka, Grzegorz Kuświk... Powinni zapaść się pod ziemię po akcjach, które zmarnowali. Jest jeszcze Maciej Jankowski, ale w meczu ze Śląskiem nawet nie dochodził do strzeleckich okazji. Po takich meczach piłkarze często mówią o braku szczęścia, nierównej murawie, co to przeszkodziła. A ja chcę usłyszeć, jak uderzają się w piersi, bo to, co czasami wyczyniają na boisku, to elementarny brak umiejętności. Szczęście nie ma tutaj nic do rzeczy. Trzeba zostać po treningu na dodatkowe zajęcia i ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.

Po tym, jak z drużyną rozstał się Czech Pavel Sultes w kadrze niebieskich nie ma już żadnego obcokrajowca. Prezes Ruchu nie ukrywał, że taki jest jego cel. Jan pan ocenia taką politykę transferową?

- Nie mam nic przeciwko "polskiemu Ruchowi", ale pod warunkiem, że stoi za tym ekonomia, zdrowy rozsądek i chęć promowania wychowanków. To ma sens. Nie podoba mi się jednak, że pewnie znajdą się osoby, które uznają, że kryje się za tym jakaś głębsza ideologia. Na szczęście jest trener Słowak, więc - przynajmniej dla mnie - Ruch to wciąż kosmopolityczny klub (śmiech).

Czy brak obcokrajowców w drużynie to dobre posunięcie Ruchu Chorzów?
Więcej o:
Komentarze (6)
Mocne słowa Wojciecha Kuczoka o Ruchu Chorzów. "Napastnicy to kabaret"
Zaloguj się
  • artu_1967

    Oceniono 22 razy -20

    Przecież prezes Ruchu to taki drugi Irek Król. Kibice GKS i Polonii Króla pogonili. Ciekawe co zrobią kibice Ruchu...

  • kopyto777

    Oceniono 58 razy -16

    mam nadzieje ze reszta ligi spuści tych szwabów do piątej ligi.

  • donald-tusek

    Oceniono 26 razy -16

    I jeszcze tylko mi KRÓLA Irka brak...

  • afeu

    Oceniono 31 razy -9

    kto ty jesteś? folksdojcz cwany. jaki znak twój? krzyz złamany. kto cie stworzyl? zawierucha. co cie czeka? galaz sucha

  • barthez_06

    Oceniono 48 razy -2

    Tooor!!!
    I właśnie za to ich nie lubię.

  • xysowa

    Oceniono 23 razy 5

    Szwaby są na zachodzie, a Ruch jest ze Śląska!!! A spuśćić to ty sie mogesz na zol jak łobejrzysz oma po nagu!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX