Sport.pl

Polityka transferowa Ruchu Chorzów ulegnie zmianie?

Łukasz Surma, doświadczony pomocnik Ruchu Chorzów jest dumny z tego, że na zakończenie kariery może zagrać w klubie, który w kadrze ma tylko Polaków.
Pod tym względem niebiescy to ewenement na skalę Europy. Na Starym Kontynencie są tylko cztery ligowe drużyny, których kadry są oparte tylko na krajowych graczach. Są to KI Klaksvik z Wysp Owczych, łotewski Metalurgs Lipawa, macedoński FK Gorno Lisice oraz właśnie Ruch.

A jak w tym polskim gronie czują się gracze niebieskich? - Kiedy kilka dni temu z drużyny odszedł Czech Pavel Sultes, to zorientowałem się, że w szatni pozostali sami Polacy. To nowość, bo jednak każdy przyzwyczaił się do tego, że co zespół to pięciu, sześciu obcokrajowców. Jestem dumny, że jestem piłkarzem Ruchu, którego skład opiera się tylko na Polakach. Tak to powinno wyglądać. Przecież po to szkoli się wychowanków, żeby potem rywalizowali w ekstraklasie - mówi Surma, który jednak przytomnie zauważa, że w przyszłości polityka transferowa chorzowskiego klubu zapewne ulegnie zmianie.

- Oczywiście na dłuższą metę nie obejdzie się bez pozyskania wyróżniających się obcokrajowców. Niemniej kierunek budowania zespołu w oparciu o rodaków jest słuszny - uważa pomocnik.

Czy brak obcokrajowców w drużynie to dobre posunięcie Ruchu Chorzów?
Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]