Sport.pl

Trener Ruchu Chorzów widział w nim piłkarza na miarę gwiazdy reprezentacji Niemiec

Bartłomiej Babiarz cztery lata pracował na to, żeby wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie Ruchu Chorzów. 
24-letni zawodnik uczył się grać w piłkę w Hetmanie Katowice, którego najbardziej znanym wychowankiem jest Marek Koniarek. Babiarz już w wieku juniora trafił jednak na Cichą, gdzie był podporą drużyn młodzieżowych. Najlepszy był dla niego sezon 2008/09, gdy był podstawowym zawodnikiem drużyny, która sięgnęła po mistrzostwo Młodej Ekstraklasy.

Gry w Tychach nie żałuje

Wydawało się wtedy, że Babiarz jest w najlepszym momencie, żeby zacząć zbierać doświadczenie w seniorskiej drużynie niebieskich. Działacze Ruchu mieli wobec niego jednak inne plany. Wychowanek Hetmana został wypożyczony do GKS-u Tychy. To miał być epizod, a skończyło się na czterech latach gry w tyskim klubie. - Szczerze, to miałem nadzieję, że trochę się ogram i wrócę do Ruchu. Niestety, nie wyszło, ale nie żałuję ani jednego dnia spędzonego w Tychach - mówi.

Latem tego roku Babiarz w końcu dostał szansę na Cichej. Postawił na niego trener Jacek Zieliński, który zgodnie z wytycznymi działaczy miał budować skład oparty przede wszystkim na Polakach i wychowankach klubu.

Babiarz już od pierwszej kolejki wywalczył miejsce w podstawowym składzie niebieskich. Na pozycji defensywnego pomocnika potwierdzał, że jest nieustępliwym, wybieganym i inteligentnym graczem. Narastające problemy z kontuzjami w kadrze Ruchu sprawiły, że trener Zieliński przesunął go na skraj obrony. - To może być nasz Philipp Lahm - porównywał Babiarza do gwiazdy reprezentacji Niemiec trener Zieliński.

Zmianą pozycji zrobił mu jednak tylko krzywdę. Babiarz nie był już tak skuteczny jak w środku pola.

Jan Kocian, nowy trener niebieskich, na powrót widzi go w linii pomocy. W czterech meczach, jakie Ruch rozegrał dotąd pod wodzą Słowaka, Babiarz zawsze był graczem podstawowej jedenastki.

Morale poszło w górę

Zapracował w tym czasie na dwa zwycięstwa i dwa remisy. - Morale zespołu poszło w górę. Uwierzyliśmy w siebie. Było nam to potrzebne po tej wpadce w Białymstoku (0:6). Teraz z optymizmem patrzymy w przyszłość. Jednocześnie twardo stąpamy po ziemi - mówi 24-latek.

Teraz przed Ruchem mecz z Pogonią Szczecin, która nieoczekiwanie zalicza się do ligowej czołówki. - Różnice punktowe są jednak bardzo nieznaczne. To również wskazówka dla nas. Musimy wygrywać przy Cichej, aby piąć się jeszcze wyżej - zaznacza Babiarz, który radzi zwrócić uwagę na Japończyków w barwach Pogoni. Dobre recenzje zbierają Takafumi Akahoshi oraz Takuya Murayama.

- To na pewno ciekawi, ofensywni zawodnicy, którym trzeba poświęcić sporo uwagi. Nie będziemy się jednak koncentrowali tylko na nich. Musimy grać odpowiedzialnie w defensywie, aby cała Pogoń miała problem z przedostaniem się pod naszą bramkę. Wtedy o zwycięstwo powinno być znacznie łatwiej - podkreśla Babiarz.

Kto powinien zostać patronem nowego stadionu Ruchu Chorzów?
Więcej o: