Sport.pl

Kapitan Ruchu Chorzów podjął ryzyko, choć rana mogła się rozejść

Marcin Malinowski, kapitan Ruchu Chorzów zagrał w czwartek z Podbeskidziem Bielsko-Biała pomimo urazu, jakiego doznał w ostatnim meczu z Pogonią Szczecin.
Podczas spotkania z "portowcami" rywal rozciął nogę obrońcy niebieskich. Rana była długa na sześć centymetrów, a skóra została zszyta w czasie przerwy spotkania. Wtedy nie było pewności, czy 38-letni zawodnik będzie mógł zagrać z "Góralami". Jan Kocian, trener niebieskich jeszcze dzień przed meczem oceniał jego szanse 50 na 50.

Ostatecznie Malinowski zagrał z Podbeskidziem.

- Kontuzja nie przeszkadzała w grze. Istniała tylko obawa, że zszyta rana może się rozejść. Na szczęście nic takiego się nie stało i mam nadzieję, że w spokoju będę mógł się przygotowywać do kolejnego meczu - mówi.

Co ciekawe "Malina" jest jedynym piłkarzem niebieskich, który mierzył się też z Podbeskidziem dziesięć lat temu. W sezonie 2003/04 drużyny z naszego regionu zmierzyły się po raz pierwszy. Wtedy stawką były punkty w pierwszej lidze. 2:1 wygrali "Górale". Po czwartkowym, remisowym spotkaniu, niebiescy także byli zawiedzeni. - Może nikt tego głośno nie mówił, ale jechaliśmy po trzy punkty. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będzie to wyglądało lepiej, bo nie ma co ukrywać - nasza gra nie powalała na kolana. Dlatego z pokorą trzeba przyjąć ten jeden punkcik - dodaje kapitan drużyny z Cichej.

Ekskluzywne materiały i ciekawostki o śląskich klubach tylko na Facebooku Śląsk - Sport.pl »

Czy Leszek Ojrzyński osiągnie w Podbeskidziu lepsze rezultaty niż Czesław Michniewicz?
Więcej o: