Ruch Chorzów zainwestował milion dolarów i zakończył spór z Józefem Wojciechowskim

Ruch Chorzów doszedł do porozumienia z Józefem Wojciechowskim w sprawie transferów Macieja Sadloka i Pavela Sultesa.
Ta sprawa ciągnęła się miesiącami. Wojciechowski, były właściciel Polonii Warszawa, zarzucał niebieskim, że uchylają się od zapłaty za piłkarzy, a nawet, że fałszują dokumenty. Groził, że Ruch nie otrzyma licencji na grę w Ekstraklasie. Ostatecznie problemem zajął się Sąd Polubowny Polskiego Związku Piłki Nożnej

Przypomnijmy: latem minionego roku Ruch zdecydował się na transfery dwóch piłkarzy Polonii. Na Cichą wrócił Sadlok. Niebieską koszulkę założył również Czech Pavel Sultes. Kwota za transfery była rozbita na dwie raty. Zdaniem Wojciechowskiego termin spłaty mijał w październiku ubiegłego roku i maju 2013 roku. Ruch powoływał się jednak na aneks do umowy, który przesuwał termin płatności na sierpień.

W odpowiedzi prawnicy Wojciechowskiego oskarżyli działaczy niebieskich o antydatowanie dokumentów. Planowano nawet badanie lotnych składników tuszu długopisu, które z czasem zanikają. Na tej podstawie można podjąć próbę ustalenia czasu zapisu. - To pomówienie i kalumnie - komentował prezes Smagorowicz.

To jednak nie zmieniało faktu, że roszczenia Wojciechowskiego były zasadne i sięgały około 3 milionów złotych. Ruch w ostatnich tygodniach usilnie pracował nad rozwiązaniem tego problemu i ostatecznie mu się to udało. Na Cichej usłyszeliśmy, że kosztowało to... około miliona dolarów.

- Od początku podkreślaliśmy, że dołożymy wszelkich starań, aby jak najszybciej zakończyć tę sprawę i wywiązać się z zapisów umowy. Chcę zapewnić, że ciężko pracowaliśmy, aby sfinalizować tę transakcję, dlatego tym bardziej się cieszę, że spłaciliśmy to zobowiązanie i definitywnie zakończyliśmy ten temat - mówi Dariusz Smagorowicz.