Wielki dzień Gerarda Cieślika. Jaszyn bezradny, ZSRR na kolanach [WIDEO]

Gerard Cieślik rozegrał niezliczoną liczbę znakomitych, niezapomnianych spotkań. Do historii polskiej piłki przeszedł jako ten, który pokonał Ruskich.
Ćwierkamy dla was o sporcie na Śląsku >>

Cieślik grał w reprezentacji Polski w latach 1947-1958. Wystąpił w 46 meczach, w których strzelił 27 goli. Debiutował w pierwszym powojennym meczu biało-czerwonych z Norwegią w Oslo, a żegnał się 11 lat później na Stadionie Śląskim w Chorzowie meczem z Węgrami. Jako jedyny zawodnik, który rozegrał w biało-czerwonych barwach mniej niż 60 spotkań, został przyjęty do ekskluzywnego grona Klubu Wybitnego Reprezentanta. W uznaniu zasług w 1999 roku został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Najbardziej pamiętne spotkanie rozegrał w niedzielę 20 października 1957 roku przeciwko ZSRR na Stadionie Śląskim. Tego dnia jak zwykle poszedł rano do Huty Batory, gdzie pracował jako tokarz.

Dziś trudno w to uwierzyć, ale na swój najważniejszy mecz w karierze Cieślik został powołany dosłownie w ostatniej chwili! O decyzji trenerów dowiedział się z... radia. Brakowało go wcześniej na zgrupowaniu, bo część działaczy uznała, że jest już za stary (miał wówczas 30 lat) i boi się twardo grających obrońców.

To był wielki dzień Gerarda Cieślika. Napastnik z Chorzowa strzelił dwie bramki Lwu Jaszynowi, który uchodził wtedy za najlepszego bramkarza świata.

- Może przesadzam, ale on wywołał taką euforię jak wybór papieża. A Cieślik był wtedy dla wszystkich tym facetem, który przyp... Związkowi Radzieckiemu. I to dwa razy! - mówił "Gazecie" Kazimierz Kutz.

- Do dziś pamiętam, jak piłka wpada do siatki po ręce Lwa Jaszyna. Siedziałem wtedy za bramką i wszystko dokładnie widziałem. Bilet na mecz kosztował moją mamę 40 złotych. Kupiła go na raty! - wspominał Antoni Piechniczek, były piłkarz Ruchu i selekcjoner reprezentacji Polski.

Wielki mecz Gerarda Cieślika