Sport.pl

Plotkowano, że po tym meczu Gerard Cieślik został aresztowany

Andrzej Zydorowicz, były dziennikarz, a dziś katowicki radny poświęcił swój ostatni felieton Gerardowi Cieślikowi.
ŚLĄSK.SPORT.PL na Facebooku. Czy już nas polubiłeś? >>

"Nigdy nie widziałem Gerarda Cieślika na boisku w kwiecie jego piłkarskiego wieku. Obraz legendy chorzowskiego Ruchu stworzyły u mnie sprawozdania radiowe i relacje gazet. Zachwyty nad "małym łącznikiem" Witolda Dobrowolskiego i innych sprawozdawców radiowych podziałały na chłopięcą wyobraźnię. Cieślik był moim idolem. Szybki, sprytny, obdarzony strzałem zarówno z lewej jak i prawej nogi, dobry technik, trudny do zatrzymania, przebojowy. Zwycięski mecz z ZSRR w 1957 roku był dla piłkarza katapultą, która wyniosła go na szczyty popularności. Dwa gole strzelone radzieckiemu olbrzymowi Jaszynowi wstrząsnęły Polską. Nie tylko sportową, ale całym krajem. To było zwycięstwo o znaczeniu społecznym, ale przede wszystkim politycznym. Nic dziwnego, że Gerard Cieślik opuszczał stadion na ramionach kibiców" - pisze Zydorowicz dla portalu "Sportowa Silesia".

"Pod koniec lat 60. miałem okazję poznać mojego bohatera. Pan Gerard okazał się być człowiekiem skromnym, szczerym, dowcipnym, unikającym koloryzowania. Dlatego po tym pierwszym spotkaniu początkującego dziennikarza z legendą polskiej piłki wracałem do Cieślika wielokrotnie, przez długie lata znajomości. Zawsze intrygowało mnie pytanie: jak Gerard pokonał Lwa Jaszyna? Odpowiadał bez emfazy. To drużyna stworzyła mi okazję, ja tylko przyłożyłem nogę. Ale jak celowałeś, żeby pokonać gwiazdę światowego futbolu? Po prostu mierzyłem w zegar, który był na koronie stadionu - odpowiadał dowcipnie chorzowianin. Ilekroć wracałem do tych bramek, zawsze słyszałem tę samą odpowiedź. Skrót tego historycznego meczu oglądałem setki razy w relacji Polskiej Kroniki Filmowej. Elektryzujący głos Bohdana Tomaszewskiego - "Szaro, mglisto, Stadion Śląski..." Z tej migawki poznałem kunszt Cieślika, który miał wówczas 30 lat i powołany został do reprezentacji w ostatniej chwili, bo niektórzy twierdzili, że jest za stary! Po meczu z ZSRR słyszało się plotki, że Cieślik jest aresztowany, że nie może opuszczać mieszkania. Piłkarz jednak nie potwierdził tych podejrzeń. Plotki świadczą najlepiej o atmosferze, w jakiej był rozgrywany ten mecz i potwierdzają gigantyczne znaczenie tej wygranej dla Polaków" - dodaje Zydorowicz, który uważa, że Cieślik to wymarzony patron dla Stadionu Śląskiego.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Więcej o: