Dlaczego na pogrzebie Gerarda Cieślika nie było jego przyjaciela biskupa? Oburzeni kibice Ruchu piszą do papieża

Ostatnią wolą Gerarda Cieślika było, żeby w ostatniej drodze towarzyszył mu biskup Gerard Bernacki. Duchowny jednak do Chorzowa nie dotarł
Kulisy sportowych wydarzeń na Śląsku. Dołącz do nas na Facebooku >>

W piątek pożegnano Gerarda Cieślika, ikonę Ruchu Chorzów, wybitnego reprezentanta Polski. Wokół jego trumny zgromadziły się tysiące osób, które w ten sposób wyraziły swój szacunek dla tej wyjątkowej postaci. Podczas pogrzebu i mszy żałobnej zabrakło jednak dwóch osób, które były Gerardowi Cieślikowi szczególnie bliskie.

Mowa o księżach: biskupie seniorze Gerardzie Bernackim oraz Józefie Kupnym - arcybiskupie metropolii wrocławskiej. Zwłaszcza biskup Bernacki był bliski zmarłemu. Cieślik miał go za swojego przyjaciela. Ksiądz był wielkim miłośnikiem talentu wybitnego piłkarza. Co roku spotykali się na tradycyjnej klubowej wigilii w kawiarence na Cichej. W 1999 roku biskupowi przydarzyła się zabawna historia, którą opowiedział "Gazecie" kilka lat temu: - Wizytowałem klinikę kardiochirurgiczną w Katowicach Ochojcu. Kiedy po kilku miesiącach byłem tam jeszcze raz, w ręce wpadła mi szpitalna gazetka. Było w niej napisane, że klinikę odwiedził bp Gerard Cieślik. Poczułem wielką dumę i satysfakcję. To oczywiste, że na Śląsku każdy Gerard to... Cieślik - śmiał się biskup.

W klubie usłyszeliśmy, że wolą Gerarda Cieślika było, żeby duchowny towarzyszył mu w ostatniej drodze. Gerard Bernacki po złożeniu rezygnacji z pełnienia posługi biskupa pomocniczego archidiecezji katowickiej (31 stycznia 2012 roku) mieszka w klasztorze Bonifratrów przy zakopiańskich Krzeptówkach.

Z naszych informacji wynika, że Bernacki początkowo potwierdził swój udział w pogrzebie przyjaciela, ale potem zmienił zdanie. Próbowaliśmy się z nim skontaktować, ale osoba, która odebrała telefon, stwierdziła, że biskup nie będzie na ten temat - ani żaden inny - rozmawiał.

Odpowiedź na pytanie była o tyle ciekawa, że pojawiły się nieoficjalne informacje, że Bernackiemu zabronił przyjazdu do Chorzowa arcybiskup Wiktor Skworc, metropolita katowicki.

Napisaliśmy w tej sprawie do archidiecezji katowickiej. "Pragnę poinformować, iż od 31 stycznia 2012 roku, kiedy ksiądz biskup Gerard Bernacki przeszedł na emeryturę, Stolica Apostolska zdecydowała, iż powinien on przebywać poza Archidiecezją Katowicką, nie sprawując na jej terenie żadnych posług religijnych" - odpisał ksiądz Łukasz Gaweł, rzecznik archidiecezji katowickiej.

Na pogrzebie ostatecznie zabrakło również księdza Kupnego, który również nie doczekał się na zaproszenie.

Wśród części kibiców Ruchu zawrzało. Z naszych informacji wynika, że sympatycy klubu chcą napisać w tej sprawie list do samego papieża Franciszka. Kibice wybierają się też do Zakopanego, by tam uczestniczyć w mszy w intencji Gerarda Cieślika - tym razem już z udziałem biskupa Bernackiego.