Zburzyć trybunę na Ruchu Chorzów to jak majstrować przy konstrukcji wieży Eiffla!

Wygląda na to, że kryta trybuna na Cichej podzieli los omegi - historycznego zegara sprzed wojny, który władze miasta bez wielkiego żalu usunęły ze stadionu Ruchu Chorzów.
SLASK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Kibice Ruchu już wiedzą, jak będzie wyglądał ich nowy stadion. Wybór projektu nie wzbudził wśród nich wielkich emocji. Pojawiają się co prawda głosy, że stadion będzie za mały (12 tysięcy), ale to jednak nie to samo, co zmasowana akcja fanów GieKSy, którzy zaciekle walczyli o "narożniki" projektowanego obiektu na Bukowej. Powód jest prosty. Kibice niebieskich tak bardzo chcą nowego obiektu, że gotowi są zaakceptować wszystko, co przybliża ich ukochany klub do gry w cywilizowanych warunkach.

Andrzej Kotala, prezydent Chorzowa, musi jednak wiedzieć jedno. Do chwili, gdy nie zostanie wbita pierwsza łopata przy Cichej, jego ambitny plan budowy obiektu, na który miasto nie ma pieniędzy, będzie traktowany tylko, jak przedwyborcza kiełbasa.

Ze środowego spotkania w katowickim oddziale Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP) - podczas, którego zaprezentowano zwycięski projekt - kibice zapamiętali przede wszystkim jeden przekaz - "Budowa ruszy, jeżeli znajdą się pieniądze". To marna obietnica.

W podobnej sytuacji były nie tak dawno Tychy. Andrzej Dziuba, prezydent miasta, też szukał pieniędzy na budowę nowego stadionu GKS-u Tychy. Te miały również pochodzić z Ministerstwa Sportu lub z Unii Europejskiej. Dziuba postawił jednak sprawę jasno, jeżeli dotacji nie będzie, to wybudujemy za swoje. No i stadion już rośnie.

Jeszcze jedna uwaga - jeżeli około 70 milionów złotych (a na tyle szacuje się inwestycję według zwycięskiego projektu) to dla Chorzowa za dużo, to może warto było sięgnąć po projekt, który zajął w rankingu miejsce drugie - ten już był ponoć o połowę tańszy...

Kolejna sprawa to potwierdzenie informacji, że na nowym obiekcie zabraknie miejsca na historyczną trybunę krytą. Przypominamy więc po raz kolejny, to historyczna konstrukcja z 1936 roku. Jej projektantem był inż. Dic z Huty Królewskiej. To było architektoniczne cacko tamtych czasów! Pierwsza w Europie trybuna bez słupów ograniczających pole widzenia.

Zburzyć ją, to tak jak majstrować przy konstrukcji wieży Eiffla. Proponowaliśmy już, żeby trybuna stała się w przyszłości muzeum Ruchu, niebieską izbą pamięci. Niestety, wygląda na to, że jednak podzieli los omegi - historycznego zegara sprzed wojny, który władze miasta bez wielkiego żalu usunęły z Cichej.

Prezydent mówi co prawda, że "nie wyklucza wykorzystania elementów trybuny na innym miejskim obiekcie". Mamy propozycję. Niech przeniesie do sali, w której odbywają się sesje rady miasta, tramwajowe krzesełka z Cichej. Te powinny uwierać latami tych, którzy przyłożą rękę do zniszczenia tego zabytku.

Który stadion powinien nosić imię Gerarda Cieślika?