Sport.pl

Zaskakująca propozycja kibiców Ruchu Chorzów. Numer zarezerwowany dla najlepszych

Kibice Ruchu Chorzów zastanawiają się, czy nie zastrzec koszulki z numerem ?10?. W ostatnich latach zakładali ją na Cichej zawodnicy, którym dycha ciążyła zbyt bardzo.
Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Dawno, dawno temu... - ten tekst mógłby zaczynać się jak bajka. Nie da się jednak ukryć, że czasy, gdy numer na koszulce sztywno określał pozycję piłkarza na boisku, to już zamierzchła przeszłość.

Ze wszystkich numerów jeden wybił się przez lata daleko przed inne. To dziesiątka. Numer zarezerwowany dla największych. Liderów, wizjonerów, piłkarzy, którzy odciskali piętno na swoich drużynach. Maradona, Pele, Zidane, Francescoli... Gracze, których charyzma i umiejętności pozwalały odwracać losy spotkań.

Wielkich dziesiątek nie brakowało też na polskich boiskach, bo to przecież choćby Włodzimierz Lubański czy Kazimierz Deyna. Czasy jednak się zmieniają i z dychą na plecach może teraz zagrać niemal każdy.

Boleśnie przekonali się o tym kibice Ruchu Chorzów, którzy oglądali w tej roli... obrońcę Marcina Kikuta. Gdy były reprezentant Polski wybierał ten numer, nikt nie protestował, ale teraz - gdy rozwiązał kontrakt z winy klubu, a na odchodnym mówi, że Ruch nie pasuje do ekstraklasy - wśród kibiców niebieskich zawrzało.

Kibicowski portal niebiescy.pl zaproponował więc, żeby dychę tymczasowo zastrzec. Tak żeby nie wpadała na niepowołane plecy. Wybraniec, który zagrałby z dziesiątką, musiałby mieć na koncie przynajmniej 25 goli w niebieskich barwach.

Z zawodników, którzy dziś są w kadrze zespołu z Cichej, to kryterium spełniają tylko Łukasz Janoszka, który strzelił dla Ruchu 28 goli, oraz Maciej Jankowski (26).

Kibice Ruchu uważają, że ostatnim piłkarzem niebieskich, który zasłużył na dziesiątkę, był Mariusz Śrutwa, i to właśnie były napastnik miałby uroczyście wręczać koszulkę z dychą na plecach nowemu wybrańcowi.

Tymczasem ze Śrutwą i dziesiątką wiąże się ciekawa historia. Początkowo wychowanek Polonii Bytom wcale nie był pewny, że ten numer przypadnie na Cichej akurat jemu.

- Miałem to szczęście, że koledzy nie robili większych problemów. Pamiętam rozmowę z Radkiem Gilewiczem i Romkiem Dąbrowskim. Odpuścili mi i wzięli numery 9 i 11. W Legii Warszawa, gdy nie mogłem grać z "10", to wziąłem "30", czyli jej wielokrotność - wspomina Śrutwa, dla którego dziesiątka zawsze miała szczególne znaczenie. - Jeszcze nie grałem w piłkę, gdy na meczach pytałem ojca: "Kto jest najlepszy na boisku?". "Ten, który strzela najwięcej bramek" - uśmiechał się tata. Nie dawałem jednak za wygraną i dopytywałem się o takiego strzelca. Wtedy pierwszy raz usłyszałem o magicznej dziesiątce. I już wiedziałem, że nie chcę grać z żadnym innym numerem. Tylko z dychą, bo to numer zarezerwowany dla najlepszych - wyjaśnia.

Dodajmy, że w kilku polskich klubach funkcjonują już zastrzeżone numery. W Legii dziesiątka jest przypisana po wsze czasy Kazimierzowi Dynie. W Widzewie "11" zawsze już będzie kojarzyć się z Włodzimierzem Smolarkiem. W Zagłębiu Lubin dycha była zastrzeżona dla Pawła Piotrowskiego, który w 2002 roku zginął w wypadku samochodowym, ale potem grał z tym numerem Deniss Rakels. Gdy wybuchła afera, Łotyszowi szybko zmieniono dziesiątkę na ósemkę.

Oto piłkarze z dychą na plecach w polskiej lidze [ZDJĘCIA] >>

Który stadion powinien nosić imię Gerarda Cieślika?
Więcej o:
Komentarze (1)
Zaskakująca propozycja kibiców Ruchu Chorzów. Numer zarezerwowany dla najlepszych
Zaloguj się
  • adamty

    Oceniono 6 razy 6

    "Dodajmy, że w kilku polskich klubach funkcjonują już zastrzeżone numery. W Legii dziesiątka jest przypisana po wsze czasy Kazimierzowi Dynie."
    Pytanie?! Kto to jest Kazimierz Dynia???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX