Sport.pl

Gracz Ruchu Chorzów przecierał oczy ze zdziwienia. To się wcześniej nie zdarzało?

Ruch Chorzów jest już w Warszawie, gdzie w środowy wieczór powalczy o punkty z Legią. Łukasz Surma uważa, że gra przy pustych trybunach wcale nie będzie sprzyjać niebieskim.
Ćwierkamy dla was o sporcie na Śląsku >>

Surma, doświadczony pomocnik Ruchu, to były piłkarz Legii. Grał w Warszawie przez pięć lat i cieszył się na Łazienkowskiej ze zdobycia mistrzostwa Polski w 2006 roku.

Środowy mecz odbędzie się przy pustych trybunach (to kara za odpalenie rac), ale zdaniem Surmy brak kibiców wcale nie musi oznaczać, że szanse niebieskich na wygrana rosną.

- Gdy byłem piłkarzem Legii, to cztery razy graliśmy bez publiczności i chyba za każdym razem wygraliśmy. Szczerze mówiąc byłem zły na decyzję o zamknięciu stadionu Legii, bo cieszyłem się na mecz w Warszawie, na atmosferę, jaka miała mu towarzyszyć. Dla każdego piłkarza to spore wydarzenie, a bez kibiców to spotkanie będzie wyglądało inaczej. Nikt z decyzji nie jest zadowolony, ani my, ani Legia - mówi piłkarz.

Ruch wyjechał do Warszawy w dobrych humorach po wygranej z Cracovią (3:2). Surma chwali kolegów z drużyny za postawę w tamtym spotkaniu.

- Przecierałem oczy ze zdumienia, patrząc, jak jeden drugiemu pomagał, jak się wzajemnie asekurowaliśmy. Druga połowa to był popis, może nie umiejętności piłkarskich, bo sporo nam brakowało, ale pokazaliśmy drużynę, która jest w stanie w bardzo ciężkim spotkaniu zdobyć trzy punkty. Przegrywaliśmy 0:1, później graliśmy w dziesiątkę. Było trochę tych złych okoliczności, ale umieliśmy się temu przeciwstawić. Byłem dumny, że gram w tej drużynie. Chcielibyśmy to powtarzać w każdym meczu. W naszej lidze najbardziej liczy się regularność, a nie jakieś pojedyncze "wyskoki". Tym bardziej że w tym sezonie mamy do rozegrania 37 meczów - przypomina piłkarz.

Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

Czy Ruch Chorzów zdoła utrzymać miejsce w pierwszej ósemce?
Więcej o: