Alarm pogodowy na Cichej. Wielkie Derby Śląska po lodzie!

To już powoli staje się tradycją: zbliżają się Wielkie Derby Śląska, więc załamanie pogody jest pewne.


Synoptycy zapowiadali od kilku dni załamanie pogody i wystarczy spojrzeć za okno, żeby nabrać przekonania, że ten scenariusz się sprawdził. To jednak dopiero początek. W najbliższych dniach ma na dodatek mocno popadać śnieg i srogo wiać. W sobotni wieczór (godzina 20.30), gdy piłkarze Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze rozpoczną setne WDŚ, temperatura na pewno spadnie poniżej zera.

- Jeszcze kilka dni temu nic tego nie zapowiadało, a teraz jesteśmy pewni, że WDŚ znowu będą po lodzie. Będziemy na to przygotowani. Pomarańczowe piłki do gry na śniegu są już w gotowości - mówi Dariusz Smagorowicz, prezes Ruchu.

Niebiescy mają w ostatnich latach pecha do zimowych pojedynków z Górnikiem. Po lodzie było m.in. w 2009 roku, gdy lutowe WDŚ odbyły się na Stadionie Śląskim. Ruch kupił wtedy 500 łopat, wysypał na trybuny i wokół stadionu tony piasku i soli, a z żywiołem walczyła specjalna 120-osobowa ekipa.

Załamanie pogody towarzyszyło też derbom w marcu 2011 roku. Opady śniegu były wtedy tak duże, że zastanawiano się nawet nad odwołaniem spotkania. Dobrze, że tak się nie stało, bo kibice nie doczekaliby się wtedy pięknej bramki Marcina Malinowskiego.



Kto wygra setne Wielkie Derby Śląska?