Ruch Chorzów pany! Setne niebieskie Wielkie Derby Śląska

Ruch Chorzów w dobrym stylu wypunktował odwiecznego rywala z Zabrza. Ozdobą spotkania był fantastyczny gol Filipa Starzyńskiego. W takiej formie pomocnik Ruchu długo na Cichej nie pogra.
ŚLĄSK.SPORT.PL na Facebooku. Czy już nas polubiłeś? >>

Setne Wielkie Derby Śląska na pewno zasługiwały na lepszą arenę niż przestarzały stadion na Cichej. Chorzowski obiekt pasował do prestiżowego pojedynku tylko pod jednym względem - to historyczne miejsce, które pamięta pojedynki największych piłkarzy Ruchu i Górnika. Gole Gerarda Cieślika, błyskotliwe akcje Włodzimierza Lubańskiego. Parady Huberta Kostki i fantastyczne rajdy Eugeniusza Lercha.

Zdarzały się mecze, gdy na boisko wybiegały jedenastki złożone tylko ze śląskich piłkarzy. Czy to się jeszcze kiedyś powtórzy? Wątpliwe. W setnych WDŚ w składzie Górnika pojawił się tylko jeden Ślązak - Maciej Małkowski z Jastrzębia-Zdroju. Ruch był pod tym względem lepszy. Michał Buchalik, Martin Konczkowski, Marcin Malinowski, Kamil Włodyka, Bartłomiej Babiarz i Łukasz Janoszka - to zawodnicy niebieskich, którzy pochodzą z województwa śląskiego.

Spotkanie z Górnikiem było derbowym debiutem dla Jana Kociana. Słowak powiedział przed meczem, że "derby, nie derby, ale i tak do wygrania są tylko trzy punkty". Zasadniczo miał rację. Tyle że przegrany w WDŚ nie tylko traci trzy punkty. Porażka w śląskim hicie mocno uderza w sympatyków tego klubu. Fani Ruchu i Górnika razem pracują, uczą się, spotkają się na osiedlach i w sklepach. Przegrani w WDŚ chodzą z opuszczonymi głowami przynajmniej do kolejnych derbów.

Na stadionie przy Cichej nie było sympatyków Górnika. Na obiekcie Ruchu trwa właśnie remont sektora dla kibiców gości. Nie brakowało jednak osób, które twierdziły, że była to zwykła wymówka. Brak kibiców Górnika oznaczał bowiem spokój na trybunach.

Ruch miał więc wsparcie fanów, ale mecz lepiej rozpoczęli zabrzanie. Pierwszy postraszył Krzysztof Mączyński, który uderzył sprzed pola karnego. Potem groźnie strzelał jeszcze Łukasza Madej. Po dwóch ostrzeżeniach przyszedł czas na wystawienie rachunku. Po krótko rozegranym rzucie rożnym piłkę dobrze dograł w pole bramkowe Małkowski. Mateusz Zachara uprzedził bramkarza Ruchu, a akcję pewnie zamknął Radosław Sobolewski, który z kilku metrów wpakował futbolówkę do siatki.

Kibice Górnika odetchnęli, gdy zobaczyli "Sobola" w środku pomocy. Doświadczony piłkarz zagrał w ostatnim meczu z Widzewem na pozycji stopera. Górnik stracił przez to kluczowego gracza środka pola. W spotkaniu z Ruchem Sobolewski wrócił tam, gdzie jego miejsce dzięki temu, że w defensywie zluzował go Boris Pandża.

Niebiescy z miejsca rzucili się do odrabiania strat. Filip Starzyński, Grzegorz Kuświk, Bartłomiej Babiarz, Grzegorz Kuświk - każdy z nich łapał się za głowę, ale piłka przechodziła obok bramki lub wpadała w ręce Pavelsa Steinborsa.

Po przerwie znowu bliższy gola był Górnik (dwie dobre, ale kończone marnymi strzałami akcje Prejuce'a Nakoulmy i także dwie zmarnowane okazje Mateusza Zachary), ale do wyrównania doprowadził Ruch. Filip Starzyński popisał się fantastycznym uderzeniem z rzutu wolnego. Pomocnik Ruchu ustawił piłkę 32 metry od bramki Górnika i walnął jak natchniony. Moc, parabola, precyzja!!! To było uderzenie najwyższej próby. Starzyński miał potem jeszcze jedną okazję, by wprowadzić fanów Ruchu w ekstazę. Uderzał z linii pola karnego, a Steinbors z największym trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Zagrożenie minęło, ale tylko na chwilę. Starzyński precyzyjnie dograł z rogu, a Piotr Stawarczyk dołożył już głowę, jak trzeba. Cicha oszalała ze szczęścia. Chociaż długo nic na to nie wskazywało, to Ruch zgarnął komplet punktów.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Kto był najlepszym piłkarzem Wielkich Derbów Śląska