Kibice Ruchu Chorzów mają sposób na zakazane race. Ekstraklasa bezradna

Podczas setnych Wielkich Derbów Śląska fani Ruchu Chorzów urządzili pokaz pirotechniczny, którego nie powstydziłaby się Warszawa podczas sylwestrowej nocy.
Klub z Cichej informował, że kibice zainwestują w oprawę prestiżowego meczu 30 tysięcy złotych. Tyle wyniosła nagroda w akcji zbierania kapsli, którą zorganizowała marka Tyskie. Pieniędzy starczyło na efektowne racowisko, świece dymne, pokaz sztucznych ogni. Fani rozwiesili też długi na kilka sektorów transparent o treści - "To już setne derby, jak Ruch Śląskiem włada. Tak było, jest i będzie nadal".

Specjalną oprawę dedykowano również zmarłemu na początku listopada Gerardowi Cieślikowi. Klubową legendę żegnał cały stadion. Wielu kibiców zapaliło wtedy zimne ognie lub zapalniczki.



Pirotechnika na stadionach ekstraklasy jest zakazana, ale Ruch prawdopodobnie nie musi obawiać się żadnych kar. Stanie się tak dlatego, gdyż kibice odpalili race... poza stadionem. Osoby, które trzymały je w rękach, znajdowały się za ogrodzeniem, czyli poza terenem organizacji imprezy masowej. Kibice Ruchu w przeszłości już korzystali z takiego fortelu i Ekstraklasa SA nie wyciągała potem wobec klubu żadnych konsekwencji.

Możliwość zapalenia rac poza stadionem w sposób, który daje wrażenie, że pirotechnika płonie na obiekcie, to jeden z nielicznych - z kibicowskiego punktu widzenia - atutów przestarzałego obiektu przy Cichej.

Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Kto był najlepszym piłkarzem Wielkich Derbów Śląska
Więcej o: