Sport.pl

Dzwonił "Fryzjer". Był zainteresowany zwycięstwem Ruchu Chorzów

Ruch Chorzów, niestety, także znalazł się w gronie klubów, które skalała korupcyjna przeszłość. Do tematu wraca blog "Piłkarska mafia".
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

Autor bloga przytacza zeznania sędziów, którzy mówią o korupcyjnych propozycjach padających ze strony Ruchu. Najciekawszy jest akapit poświęcony meczowi Ruchu ze Stalą Rzeszów z 2004 r., którego stawką było utrzymanie w II lidze [dziś to I liga - przyp. red.]. O kulisach tego spotkania opowiada Mirosław K., były sędzia liniowy z Opola.

Mirosław K. nie był tego dnia w trójce sędziowskiej. Początkowo był tylko kierowcą kolegów, ale gdy w Chorzowie okazało się, że są problemy ze skompletowaniem składu, powierzono mu rolę sędziego technicznego. Z relacji arbitra wynika, że na miejscu spotkał się z działaczem Ruchu, który powiedział, że chorzowianie są zainteresowani zwycięstwem. Mirosław K. miał pośredniczyć w transakcji. Działacz mówił o kwocie 10, 12 do 15 tys. zł.

Mirosław K. wspomina: " Moje pierwsze odczucie było takie, że to śmieszne pieniądze były za tak ważny mecz. Bo nawet taka biedna Stal Rzeszów miała przygotowane za pierwszy mecz barażowy (...) 30 tys. zł". Tamto spotkanie zakończyło się remisem (1:1). Sędzia czekał na pieniądze w klubowej kawiarence, ale mimo zapewnień działacza nie doczekał się wypłaty. Ruch wygrał 2:0 po dwóch golach Artura Błażejewskiego.

Przypomnijmy, że po tamtym spotkaniu piłkarze Ruchu byli wściekli na sędziów. - Pretensje mieliśmy już na boisku. Stal grała bardzo ostro, ale sędzia nic nie widział. Nie odgwizdał dla nas dwóch rzutów karnych. Po meczu się w nas zagotowało, bo okazało się, że Piotrek Mosór ma nogę tak rozoraną korkami, że musi jechać do szpitala na szycie. Nie pamiętam, co wtedy krzyczeliśmy pod szatnią sędziów, ale nie wykluczam, że o złodziejach i oddawaniu pieniędzy też coś było. W moim odczuciu sędziowie okradli nasz klub, który musiał im zapłacić ryczałt za nieuczciwą pracę. Prawdopodobnie okradli też Stal, od której - jak przypuszczam - mogli wziąć pieniądze. Jaki byłby inny powód, by ich wyzywać po meczu, który dał nam utrzymanie? - komentuje Mariusz Śrutwa, były kapitan Ruchu.

Blog przytacza też zeznania sędziego Piotra K. dotyczące spotkanie z Cracovią z 2004 r. "Przed tym meczem na pewno dzwonił "Fryzjer". Był zainteresowany zwycięstwem Ruchu Chorzów i powiedział, że ten klub ma dla mnie premię" - wspomina.

Więcej tutaj.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Co było najważniejszym wydarzeniem mijającego roku w śląskiej piłce?
Więcej o:
Komentarze (21)
Dzwonił "Fryzjer". Był zainteresowany zwycięstwem Ruchu Chorzów
Zaloguj się
  • domin1920

    Oceniono 65 razy 19

    Artykuł sponsorowany. Wcale bym się nie zdziwił, że od klubu bez ambicji z miasta na Z. Właściwie mogliśmy takie rewelacje przeczytać na blogu piłkarska mafia, już od paru lat. Ten akurat , jest jakiś sprawozdaniem sędziego Mirosław K. trochę śmieszny , trochę głupi. Ale nurtuje mnie co innego, panie Wojciech Todur. Co ma on wnieś do rzeczywistości. Poco wyciągać dość głupawy sposób ośmieszanie klubu Ruch Chorzów , jaki w tym macie cel ? Może trzeba zadać pytanie w jakim celu i kto za tym stoi. Nie jest może tak, że za niedługo ma się w Ruchu pojawić galaktyczny sponsor i robicie wszystko żeby do tego nie doszło. Podkopywanie macie szczewa opanowane , wtedy jak miał przyjść Tauron, Węglokoks robiliście wszystko żeby tak się nie stało parszywe świnie. Nie uda wam się ten zabieg, tym razem też.

    Dla równowagi przytaczam inny news :
    pilkarskamafia.blogspot.com/2011/08/gornik-zabrze.html

  • niebiesk

    Oceniono 46 razy 18

    Panie Todur, skończ pan już p....ć. Zaraz zajmie się pan wydarzeniami z 1958 roku. Te teksty o barażach czytałem już kilka lat temu. Kto kazał panu teraz to wywlekać? W sytuacji gdy Ruch jest bardzo blisko mocnego sponsora? Czyżby sosnowieckie naleciałości wzięły górę?

  • domin1920

    Oceniono 27 razy 13

    Lentner - Grundol, co ma piernik do wiatraka. Nie chodzi o to, czy dobrze pisać, czy zle, ale rzetelność nakazuje pisać na "czasie" co się dzieje. Ja się pytam , po co Todur wywlókł na światło dzienne to, o czym wiemy już parę lat, co się pisze na tym blogu. Nie wierzę, że zrobił to tak od siebie, bo nie ma o czym pisać w okresie jak liga nie gra. Ale jak nie ma o czym pisać , to niech zrobi miejsce dla kogoś innego.
    To może niech się posiłkuje tym co wkleiłem o korupcji w klubie w mieście na Z.
    Jest może drugie dno , o którym wspomniałem.

    Wojciech Todur - pomyliłem się co do Twojej osoby. Napisz artykuł z blogu piłkarska mafia o GZ, ale wątpię żebyś to zrobił, lepiej się zeszmacić. Sorry.

  • bluemarco

    Oceniono 33 razy 13

    Panie Todur, po co Pan odgrzewa te stare kotlety? Kto Panu za to płaci? Miałem Pana za bezstronnego i życzliwego, szkoda.
    @domin1920 brawo za linka. Czy na jego podstawie pan redaktor Todur, albo może Blaut napiszą artykuł do newslettera?

  • jaromin50

    Oceniono 11 razy 5

    Kierownik GKS Katowice Paweł Maźniewski:
    "O korupcji w sporcie niewiele mogę powiedzieć, bo niewiele wiem. Spotkałem się z dwoma takimi sytuacjami Pierwsza sytuacja miała miejsce podczas meczu GKS Katowice z Górnikiem Zabrze. Było to prawdopodobnie w 2002 roku. To był mecz w Zabrzu. Wygraliśmy tam bodajże 3:2 lub 3:1. Na ten mecz jechałem z Katowic samochodem z panem Piotrem Dziurowiczem. Wiedziałem, że przewozimy pieniądze. Nie wiedziałem jaka to była kwota. Pieniądze te były w paczce po odżywkach. Wiedziałem, że te pieniądze są przeznaczone dla zawodników Górnika Zabrze. Po przyjeździe na stadion tę paczkę wniosłem do szatni drużyny gości czyli do szatni GKS Katowice. Co się dalej z tą paczką działo tego nie wiem bo nie przebywałem w szatni. Z przebiegu meczu widziałem, że mecz jest ustawiony pod to abyśmy wygrali".
    Paweł Kryszałowicz - b. piłkarz Amiki Wronki:
    Pamiętam nawet, że po czasie dowiedziałem się, że w latach 90. zawodnicy Amiki sprzedali mecz Górnikowi Zabrze. Przegraliśmy wtedy 2:1 lub 1:0.
    Autor: Dominik Panek o 8/28/2011 10:29:00 AM
    Anonimowy pisze...
    Szkoda, ze nie mozna siegnac do czasow drugiej polowy lat 80-tych gdzie Gornik kupowal tytuly mistrza Polski za cale sklady wegla lub finansowe nadwyzki wypracowane przez gornikow z Zjednoczenia Weglowego Kopaln miasta Zabrze.
    Dobrze ta sytuacje korupcji w pilce noznej lat 80 przedstawia swietny film pana Janusza Zaorskiego ''Pilkarski Poker'' gdzie druzyna Czarni jest odzwierciedleniem klubu Gornik Zabrze.

  • dpanek

    Oceniono 9 razy 3

    Uzasadnienie artykułu jest bo do sądu pod koniec grudnia trafił akt oskarżenia dotyczący m.in. korupcji w Ruchu Chorzów pilkarskamafia.blogspot.com/2013/12/pierwszy-akt-oskarzenia-ws-korupcji-w.html

  • lentner

    Oceniono 2 razy 2

    Oj misjonarz, mam dla ciebie smutną wiadomość.Akcje idą jak ciepłe bułeczki po 39 gr, więc chyba nas nie stać, żeby ich wykupić. No cóż, z krezusami nie mamy szans, a do tego samych finansowych rekinów mają w swojej Radzie Nadzorczej, w tym jednego co napił benzyny,żeby krew w żyłach była niebieska... PS. Pracują tam oczywiście za darmo,bo jak inaczej można byłoby dla Ruchu...:)

  • jaromin50

    Oceniono 11 razy 1

    A czemu nie to? Bo szczewo pilnuje żeby prawda nie byla prawdziwsza. stalinoaskie metody tego klubu wciąż żyją jak ich bożyszcze Stalin.
    "Górnik Zabrze to jeden z tych klubów, o których nic nie wiadomo by toczyło się śledztwo w ich sprawie. W materiałach ze śledztwa nazwa ta jednak pojawia się parę razy, zwłaszcza w materiałach sprzed 1 lipca 2003 roku. Oto one:
    16 października 2010 - Piotr D. miał wręczyć 60 tys. zł łapówki piłkarzom Górnika Zabrze - info z aktu oskarżenia ws. tzw. gangu Fryzjera - czytaj.
    WYJAŚNIENIA
    B. sędzia Zbigniew M. (całe wyjaśnienia tutaj):
    Kolejny mecz to mecz Górnik Zabrze - Orlen Płock z 31 marca 2001 roku. Z tego co pamiętam rozmawiał ze mną przed meczem na obiekcie klubowym pan Jacek F., działający wtedy w Górniku Zabrze. On za zwycięstwo Górnika zaproponował 5 lub 7 tys. zł. Przyjąłem tę propozycję, mecz zakończył się wynikiem 1:0. Nie pamiętam czy otrzymałem po meczu pieniądze. Nie pamiętam tego z uwagi na upływ czasu. Dedukując, mecz zakończył się wynikiem korzystnym dla Górnika, nie było przeszkód żebym te pieniądze otrzymał. Tego po prostu nie pamiętam, ale zwykle działacze wywiązywali się ze swoich obietnic. Wydaje mi się, że F. przekazał mi te pieniądze.
    Piotr Dziurowicz - były prezes GKS Katowice:
    W tym miejscu chciałbym powiedzieć, że przypomniałem sobie okoliczności kupienia przez GKS jeszcze jednego meczu w sezonie 2002/2003. Był to mecz z Górnikiem Zabrze, który odbył się 11 maja w Zabrzu. Moim piłkarzem był wtedy Stanisław Wróbel. Znałem go dobrze, miałem do niego zaufanie, poza tym kiedyś grał w Zabrzu, mieszkał koło Zabrza. Chciałem kupić wynik tego meczu bezpośrednio z piłkarzami Górnika. Wróbla prosiłem o numer telefonu do do któregoś z doświadczonych zawodników Górnika Zabrze. Od Wróbla otrzymałem dwa telefony komórkowe do Adama Kompały i Michała Probierza. Nie wtajemniczałem Wróbla po co mi te telefony. Działania te podjąłem 3-4 dni przed meczem. Najpierw zadzwoniłem do Probierza. Przedstawiłem się, spytałem czy możemy porozmawiać o jego pomocy dla mojej drużyny w tym meczu. Mówiłem trochę na okrągło, ale on się domyślił o co chodzi. Probierz powiedział, że on nie będzie grał w tym meczu i musi to załatwić z zawodnikami, którzy będą grali i się tego podjął. Oddzwoniłem po jakimś czasie do Probierza, ustaliliśmy, że muszę zapłacić 60 tys. zł za zwycięstwo. Probierz powiedział, że rozmawiał i wtajemniczył w ten układ piłkarzy: Lekkiego, Kompałę i Wiśniewskiego. Ja przystałem na tę kwotę. Umówiliśmy się, że ja podam pieniądze w paczce po odżywkach kierownikowi naszej drużyny, a on przekaże tę paczkę po odżywkach przed meczem Kompale koło szatni. Tak też się stało. Kierownik mojej drużyny Paweł Mażniewski nie był wtajemniczony w te szczegóły. Poprosiłem go jedynie bezpośrednio przed meczem o przekazanie paczki Adamowi Kompale. Wiem, że on przekazał tę paczkę, ja mu nie mówiłem co w niej jest, on nie pytał. W paczce były pieniądze w kwocie 60 tys. w banknotach po 100 i 200 zł. Wygraliśmy w Zabrzu w dziesięciu (jeden z zawodników otrzymał czerwoną kartkę) 4:1 (w rzeczywistości GKS wygrał 3:1 - dopisek dpanek).

  • lentner

    Oceniono 8 razy 0

    No wreszcie jaromin- paparazzi!!!:)Wreszcie coś kopiuj-wklej!:) Po ile akcje Ruchu?:)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX