Rzecznik Ruchu Chorzów o dewastacji w hospicjum. "To mogła być prowokacja"

Donata Chruściel, rzecznik prasowy Ruchu Chorzów, apeluje, żeby nie szafować określeniem "kibole Ruchu" w związku z dewastacją hospicjum w Janowie. 
Do incydentu doszło w piątek w nocy w katowickiej dzielnicy Janów. Kilkunastoosobowa grupa zakapturzonych osób najpierw zerwała wiszący na płocie Hospicjum Cordis baner, potem podeptała wystawioną na zewnątrz budynku bożonarodzeniową szopkę. - Krzyczeli: "Ruch, Ruch, niebiescy", a potem "k...y, koniec z tą Wigilią" - mówili okoliczni mieszkańcy.

Izabela Życzkowska, rzeczniczka Hospicjum Cordis, potwierdziła nam, że w nocy portier słyszał krzyki grupy chuliganów. - I faktycznie ktoś zerwał baner i podeptał szopkę. Nie wiemy jednak, kim byli sprawcy, bo wszystko rozegrało się w miejscu, którego nie obejmują kamery monitoringu - stwierdziła.

Do sprawy odniosła się też Donata Chruściel, rzecznik prasowy Ruchu.

- Zorganizowane grupy kibiców Ruchu angażują się w prace na rzecz hospicjum, więc trudno uwierzyć, że potem inna grupy przychodzi pod ten sam budynek, żeby go zdewastować. To zbyt pochopne wyciąganie wniosków. Tym bardziej że dowodem są tylko rzekome okrzyki wznoszone przez agresywną grupę. Nie ma żadnej pewności, że byli to kibice Ruchu. To równie dobrze mogła być prowokacja - zaznacza Chruściel. 

Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>