Sport.pl

Gdzie w Chorzowie stanie "ławeczka Gerarda Cieślika"? Radni woleliby Batory

Minął miesiąc od propozycji "Wyborczej", aby w Chorzowie stanęła "ławeczka Gerarda Cieślika". Akcja nabiera rozpędu. W czwartek debatowali o niej chorzowscy radni z Komisji Kultury i Sportu.


Do omówienia było kilka spraw, wśród nich ta najważniejsza. Czy ławeczka ma stanąć na ulicy Wolności, reprezentacyjnym deptaku miejskim, czy może jednak w Batorym, gdzie żył i mieszkał Cieślik.

Za kandydaturą Wolności przemawia to, że ulicę przemierzają codziennie tłumy mieszkańców Chorzowa i przyjezdnych. To tutaj bije serce miasta. Pod względem promocyjnym to zdecydowanie najlepsze miejsce.

Batory? Ma swoich zwolenników wśród radnych. Antoni Piechniczek i Jan Rudnow, dawne sławy Ruchu, przysłali do Urzędu Miasta list z poparciem dla pomysłu z ławeczką i sugestią, aby stanęła ona w Batorym. "Za" jest także proboszcz miejscowej parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Tę lokalizację wspiera też dr Jacek Kurek z Uniwersytetu Śląskiego, znawca Chorzowa. - To byłaby dobra okazja do odwiedzenia tego miejsca. Żeby ta i inne chorzowskie dzielnice zaczęły oddychać - uzasadnia.

Sceptycy - jestem jednym z nich - podnoszą argument, że wtedy ławeczka byłaby atrakcją tylko dla zainteresowanych tematem, bez większych szans na popularyzację legendy Cieślika i jego ukochanego Ruchu.

To jednak oczywiście temat do dyskusji. W dobrej sprawie zawsze warto pospierać się na argumenty.

Jeśli już w Batorym, to pewnie najlepszym miejscem dla ławeczki byłby skwer u zbiegu ulic Wrocławskiej, Farnej i Odrowążów. Kiedy kilka lat temu pisaliśmy w "Wyborczej" o dawnych boiskach piłkarskich w Chorzowie, przypomnieliśmy też tzw. Marktplatz, czyli targowisko między ulicami Farną i Wrocławską.

"Było to nieogrodzone klepisko, na którym w tygodniu stały kramy sklepikarzy. Kibice oglądali mecz z pobliskich ulic. Podobno wiele osób skracało sobie drogę przez boisko, nawet kiedy trwał akurat mecz! W 1922 roku Ruch jako pierwszy śląski klub wystartował w finałach trzeciej edycji mistrzostw Polski. Premierowy mecz rozegrał właśnie na placu targowym. Spotkanie z Cracovią obejrzało wtedy ok. 800 widzów. Podczas wojny na placu powstały schrony przeciwlotnicze, które później zasypano. W 1963 roku przy Farnej wyrósł pierwszy budynek Chorzowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Od wielu lat na dawnym boisku znajduje się wspomniany skwer" - pisaliśmy.

Pewne jest za to, że w Chorzowie stanie porządna, solidna ławeczka z wkomponowaną w nią - odlaną w brązie - postacią "małego łącznika". Oczywiście z piłką u boku, w stroju z tamtej epoki. To już pole do popisu dla artystycznych wizji. Tą sprawą ma się zająć Referat Promocji Miasta.

Padła również interesująca propozycja, aby obok ławeczki stanęła tablica edukacyjna, która informowałaby, że w tej okolicy mieszkał nie tylko Cieślik, ale i przynajmniej kilkunastu innych doskonałych piłkarzy Ruchu, mistrzów Polski.

Radni chcieliby, aby ławeczka stanęła 3 listopada, w pierwszą rocznicę śmierci Cieślika. - To realny termin - podkreślają.

Podoba Ci się pomysł z ławeczką Cieślika? Dołącz do nas na Facebooku >>

Gdzie wiosną objawi się nowy, nieznany szerszej publice, rewelacyjny piłkarz:
Więcej o:
Komentarze (5)
Gdzie w Chorzowie stanie "ławeczka Gerarda Cieślika"? Radni woleliby Batory
Zaloguj się
  • niebiesk

    Oceniono 4 razy 4

    redaktor "ze Sosnowca" nie powinien decydować gdzie stanie ławeczka. W Chorzowie sobie z tym poradzimy. Na wspomnianym skwerze oprócz chlania nic się nie dzieje i taka ławka zupełnie by tam nie pasowała

  • know.why

    Oceniono 2 razy 2

    Uwaga na Pana Gerarda!!!!! Jego chcieli nam ukraśc zawsze te podrzutki z ZSRR z siedzibą w Zabrzu.Więc po pierwsze dobry monitoring aq po drugie nie wpuszczać tych chamw do Chorzowaz. Oni mają swoją enklawę radziecką przu ul.RUS welta. a dowody?proszę....
    cyt;"Niewiele brakowało, żeby Wielkie Derby Śląska były między Ruchem a Górnikiem Radlin, a nie Zabrze.
    Górnik Zabrze powstał w 1948 r. jako prowincjonalny klubik bez aspiracji. Dopiero potem ministerstwo górnictwa zaczęło kombinować, żeby stworzyć silny resortowy klub. Padło na Górnik Radlin, bo klub miał już pewne tradycje, panowała tam fajna atmosfera, sporo ludzi przychodziło na mecze i byli nieźli piłkarze. W 1951 r. zdobyli nawet wicemistrzostwo Polski. Wymyślono, że teraz dobrych piłkarzy będzie się kierować do Radlina. Jak ktoś kończył służbę w wojsku, albo pochodził z małego okolicznego klubu, dostawał przydział do Radlina i etat górniczy. Napływ tych piłkarzy spowodował jednak bunt i niechęć miejscowej ludności. Bo nagle nowi zaczęli wypierać ze składu swoich chłopaków: "Mu tu mamy swoich, jesteśmy wicemajstrem. Nie chcemy tych przybłędów".I wywalczyli, żeby nie robić rewolucji w Radlinie?
    To były czasy stalinowskie. Ludzie sobie mogli protestować. Na pomoc przyszedł radliński proboszcz. Zaczął na kazaniach w niedzielę mówić, że "miejscowa ludność, katolicka i chrześcijańska, nie życzy sobie, żeby im zmieniano klub. Nie życzy sobie zawodników z całej Polski pościąganych." Ponoć interweniowała kuria. Komuchy stwierdziły, że jak te kapelany ludzi podburzają, to w dupie ich mamy. To gdzie przeniesiemy klub?Do Zabrza.
    A piłkarzom było obojętne. Mieli te same etaty górnicze. I w Zabrzu powstał klub resortowy. Co roku awansował wyżej, aż w 1956 doszedł do I ligi, a w debiucie w ekstraklasie wygrał 3:1 z Ruchem. Górnik ściągał piłkarzy z całego Śląska. Wie pan, ilu wychowanków Górnika zagrało w reprezentacji? Jeden - Andrzej Pałasz. Górnik to była taka trochę inna Legia. Niewielu było piłkarzy, których by im się nie udało ściągnąć. Oczywiście przede wszystkim nie dali rady sprowadzić Gerarda Cieślika.Dlaczego?
    Bo Cieślik nie chciał. Protektorem Cieślika był Wiktor Markiewka, który przed wojną grał dwa sezony w Śląsku Świetochłowice, ale chodził na Ruch i chciał grać w Ruchu. Za bardzo nie mógł, bo był za słaby. Na jakimś meczu ligowym dał albo przeciwnikowi albo sędziemu po ryju Dostał dożywotnią dyskwalifikację i zniknął. Po wojnie stał się przodownikiem pracy, nie wyciągano mu tamtej sytuacji. Był cały czas zapatrzony w Ruch, a poprzez to, że był stachanowcem miał kilka kontaktów politycznych, w ministerstwach itd. Jest kilka wersji do kogo poszedł, by Cieślik nie trafił do Górnika. Mówią, że do Rokosowskiego inni nawet, że do samego Gomułki. Nie, udał się do szefa ministerstwa spraw wewnętrznych i z nim to załatwił. Pan Gerard mi opowiadał jak Górnik przyjechał po niego, a on się ukrywał w domu. Gazikiem podjechali we czterech, z jakimś smutnym facetem w czarnym płaszczu. No, ale gdy Górnik jechał na towarzyskie tournee po Związku Radzieckim to Cieślika pożyczyli sobie.I od początku był Górnik uznawany na Śląsku za pupila władzy..."

  • hutaantonia

    Oceniono 2 razy 0

    Skoro Państwo inicjujecie taką dyskusje to proszę o włączenie do niej mojej propozycji. Moim zdaniem ciekawym pomysłem jest stworzenie rzeźby siedzącej postaci p. Gerarda i umieszczenie jej na trybunie stadionu przy ulicy Cichej 6, na miejscu gdzie zawsze zasiadał. Stadion Ruchu - gdzie p. Gerard za bajtla przyłaził podziwiać Wilimowskiego, Peterka i Wodarza, gdzie grał tak znakomicie, że wymieniamy Go jako najlepszego wśród wielkiej rzeszy wybitnych niebieskich piłkarzy, w miejscu z którego oglądał mecze będąc surowym recenzentem ale i najwierniejszym kibicem swojego, naszego Ruchu, wreszcie w miejsce w którym odbyło się Jego wzruszające pożegnanie z klubem to najlepsze i w mojej ( i wielu innych kibiców) najlepsze i jedyne miejsce na takie upamiętnienie. Robiąc ławeczkę z Cieślikiem na Wolce zredukuje się Go do postaci bajkowej jak Szwejk w Przemyślu, do małej architektury jak chłopiec z łabędziem czy bytomski lew i żadna promocja,zyski marketingowe itp. tego nie zmienią. Ikon nie wiesza się na bazarach, zaś naszą świątynią jest nasz stadion. Pomnik Cieślika ino na C6.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX