Ruch, Górnik i GKS stają do wyścigu. Na Śląsku jest miejsce na jeden wielki klub

Ruch Chorzów grający na Stadionie Śląskim stanie się wizytówką całego województwa - przekonuje Ryszard Sadłoń, chorzowski radny i zwolennik przeprowadzki Ruchu na Stadion Śląski.
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

W grudniu 2013 roku w Chorzowie zapadła decyzja, że na Cichej nie powstanie nowy stadion. Ruch ma grać w przyszłości na Stadionie Śląskim, a dodatkowo miasto ma rok w rok zasilać budżet klubu 4 mln zł za promocję. Takiego rozwiązania nie akceptuje część kibiców Ruchu, którzy z największą determinacją i najgłośniej walczyli o nowy obiekt przy Cichej.

Fani najgłośniej krytykują radnych "Wspólnego Chorzowa", bo to właśnie głosami tego ugrupowania wstrzymano inwestycję.

Wojciech Todur (na zdjęciu) rozmawia z Ryszardem Sadłoniem, radnym "Wspólnego Chorzowa".

Wojciech Todur: Napytał pan sobie biedy głosując przeciwko budowie nowego stadionu Ruchu.

Ryszard Sadłoń: Grupa osób, które są mi nieprzychylne, się nie zmieniła. Jak się ma na jakiś temat wyraziste poglądy, to nigdy nie ma się samych przyjaciół. Dostałem kilka maili od zawiedzionych kibiców. Kilka osób mnie obrażało i zachęcało, żebym wyprowadził się z Chorzowa. Są i tacy, którzy na mój widok obracają się na pięcie. Nawet nie zadają pytania "dlaczego?". Pocieszające jest jednak to, że większość mnie wspiera. Docenia, że radni "Wspólnego Chorzowa" byli odważni.

To może ja zapytam - dlaczego?

- Rozumiem kibiców, którzy są zawiedzeni tym, że nowego stadionu na Cichej nie będzie. Dla takich osób liczy się przede wszystkim tu i teraz. Pytają - gdzie będzie grał Ruch jesienią? W jakim składzie? A czy starczy pieniędzy na utrzymanie? Tymczasem myśląc odpowiedzialnie o Ruchu, trzeba wybiegać i dwadzieścia lat do przodu. Ja nie jestem radnym, który czeka na oklaski. Tak działają osoby, których program opiera się przede wszystkim na obietnicach. Obietnicach najczęściej bez pokrycia. Powtarzam więc, że przyszłość Ruchu jest na dużym, nowoczesnym Stadionie Śląskim, a nie na blaszaku z Cichej, który - mimo obietnic prezydenta Andrzeja Kotali - i tak by nie powstał. Prezydent Kotala miał trzy lata, żeby rozpocząć tę inwestycję. Wyczekał do końca. Chciał budować, a przecież nie miał pewności, że zostanie ponownie wybrany. Nie miał pewności, że nowi radni zaakceptują jego wizję. Sam prezydent mówił, że jeżeli pojawią się pieniądze na miejską obwodnicę - a jest to priorytetowa inwestycja dla Chorzowa - to przebudowa Cichej zostanie wstrzymana.

Mam wrażenie, że nowi radni, a może i prezydent, jeżeli byliby odpowiedzialni, to jednak kontynuowaliby budowę nowego stadionu Ruchu.

- Odpowiedzialni ludzie nie powinni dopuścić do dalszego zadłużenia Chorzowa i rozkopania Cichej w sytuacji, gdy nie ma żadnej pewności, że nowy stadion zostanie ukończony. I tak się właśnie stało.

Kibice myślą inaczej. Decyzja radnych "Wspólnego Chorzowa", którzy wstrzymali tę inwestycję, jest nominowana do "Rozczarowania 2013 roku".

- Tak właśnie działają kibice, którzy nie chcą słuchać i pytać. No to ja też mam propozycję do tytułu "rozczarowania". Jestem rozczarowany zachowaniem osób, które brały udział w zwadzie pod pomnikiem ofiar z "Wujka". Wiem, że oni nie szli tam ze złymi intencjami. Wiem, że to się wymknęło spod kontroli. Niestety, efektem było skandaliczne zachowanie. Ludzie, którzy tak chętnie odwołują się do śląskich korzeni, po prostu zbezcześcili śląską ziemię.

Nie brakuje głosów, że to miasto powinno przejąć klub i nim zarządzać.

- Taki ruch sprowadzi klub do roli karła. Miejsca, gdzie będą spadać miejscy urzędnicy, dla których będzie liczyć się najbliższa pensja, a nie kolejne tytuły mistrza. Ruch może wygrywać i być atrakcyjny dla sponsorów, ale musi być numerem jeden na Śląsku. Na Cichej nie ma na to szans.

Dlaczego?

- Dam przykład. W czasie, gdy trwały konsultacje w sprawie ewentualnej budowy stadionu, prezydent Kotala zamówił badanie na temat śląskiej piłki. Niezależna firma wskazała, że numer jeden w regionie to Górnik Zabrze. Kibice Ruchu oczywiście głośno zaprotestowali. Tyle, że protest to za mało. To prawda - żyjemy w czasach, gdy na Śląsku będzie jeden dominujący klub. Ja chcę zrobić wszystko, co mogę, żeby był nim Ruch. W naszym regionie też pojawią się bogate firmy, które będą chciały się promować przez sport. Ich nie obchodzi legenda bez końca z Cichej. Patrzą na liczby, szacują. To gdzie zainwestują? W Górnika na nowym, ponad 30-tysięcznym obiekcie? Czy może jednak w Ruch na blaszaku dla 12 tysięcy osób? Ruch na Stadionie Śląskim stanie się wizytówką całego województwa. Politycy z naszego regionu też przecież wiedzą, że ten obiekt musi żyć. Sport, sponsoring, polityka - te drogi się przecinają. Jest duża szansa, że przetną się właśnie na stadionie Ruchu. Jak Ruch z tego nie skorzysta, to znajdą się inni.

Mianowicie?

- GKS Katowice chociażby...

Kibice GKS-u nigdy nie zgodzą się na grę na Śląskim.

- Jak dobrze policzą, to się zgodzą. Prezydent Katowic to rozsądny człowiek i dobry gospodarz, musiałby chyba postradać zmysły, jeżeli GKS miałby możliwość gry na Śląskim, a on budowałby nowy stadion kilometr dalej. Kibice Ruchu - szczególnie ci, którzy żyją "tu i teraz" - nie dostrzegają albo o tym zapomnieli, że przed laty Katowice to było miasto Ruchu. Jeszcze w latach 80. zdarzało się, że na meczu w Katowicach za GKS-em dopingowało sto osób, a za Ruchem tysiące. Z czasem jednak część fanów Ruchu przeszła na drugą stronę. GKS zaczął wygrywać, dołączył do ligowej czołówki. Kto myśli, że ten proces się zatrzymał, jest w błędzie. Jeżeli GKS stanie się na Śląsku numerem jeden, to w końcu kibice GieKSy pojawią się również w Chorzowie... Jestem święcie przekonany, że jeżeli GKS zdecydowałby się na grę na Stadionie Śląskim, to w wielu domach żółto-czarne szaliki dzieci wyprą niebieskie ojców. To GKS stałby się wtedy w naturalny sposób piłkarską wizytówką regionu. Pozostawiłby w tyle Ruch i Górnika. Żaden trzeźwo myślący sponsor nie miałby wątpliwości, w który klub zainwestować.

Kibice Ruchu powtarzają, że Cicha to legenda, a na Śląskim Ruch nie będzie u siebie.

- Cicha to legenda? Tak, Cicha, którą pamiętam z dzieciństwa, to była legenda. Została z niej kryta trybuna. Pewnie wielu kibiców o tym nie wie, ale żeby dostać się do pokoju prezesa, to trzeba pokonać wąskie schody, które wieńczy bardzo niski sufit. Więc, czy kto chce, czy nie, musi się nisko tej legendzie pokłonić. Tyle, że jeżeli powstałby nowy stadion, to ostatnie ślady przeszłości zostałyby zrównane z ziemią. A tak jest szansa, że zostaną odrestaurowane. Na Cichej powstanie muzeum, baza szkoleniowa dla młodzieży.

Wiele osób uważa, że na decyzji radnych "Wspólnego Chorzowa" zaważyło zdanie prezesa Dariusza Smagorowicza, który jednak widzi klub na Stadionie Śląskim.

- Oczywiście, że tak. Prezes i właściciel klubu w jasny sposób zasygnalizował, że chce wielkiego Ruchu na wielkim stadionie. Zgadzam się z nim, że w tej sytuacji budowanie nowej Cichej jest absurdem. Dziwi mnie kibicowska nagonka na prezesa Smagorowicza. Za jego rządów Ruch osiągnął dwa finały Pucharu Polski, wicemistrzostwo kraju, trzecie miejsce... Smagorowicz to człowiek oddany Ruchowi. Doceńmy go. Pomóżmy mu zbudować silny klub.

Na Stadionie Śląskim Ruch może grać przy pustawych trybunach.

- Pięć tysięcy kibiców na Cichej i pięć tysięcy kibiców na Śląskim to ciągle jest pięć tysięcy. Frekwencja na Cichej oczywiście zmienia się w zależności od wyników, ale jednak na przestrzeni lat systematycznie rośnie. Kibice Ruchu często wspominają mecz z wielkim Interem Mediolan z roku 2000. Na Śląskim nie było wtedy kompletu. Dziś stawiam, że na takie spotkanie zabrakłoby biletów. A jak było z Wielkimi Derbami Śląska? W Warszawie pukali się w głowy, gdy przekonywaliśmy, że zapełnimy giganta. A jak to się skończyło? Wszyscy pamiętamy. Ludzie chcą wielkich widowisk, oprawy, bezpiecznego i nowoczesnego stadionu. Silny Ruch na Stadionie Śląskim daje takie szanse, rozkopana Cicha już nie. 

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Gdzie wiosną objawi się nowy, nieznany szerszej publice, rewelacyjny piłkarz: