Sport.pl

Trener powiedział piłkarzowi Ruchu Chorzów, że jest za mały

Bartłomiej Babiarz, pomocnik Ruchu Chorzów, przez cztery lata musiał praktykować w GKS-ie Tychy, zanim dostał szansę gry w niebieskich barwach. Jesienią był już podstawowym zawodnikiem zespołu z Cichej. 
25-letni Babiarz jest wychowankiem Hetmana Katowice, ale już w wieku juniora trafił do chorzowskiego klubu. Na Cichej wywalczył mistrzostwo Młodej Ekstraklasy, grał w Pucharze Polski i Pucharze Ligi, ale nie mógł się doczekać debiutu w ekstraklasie. W 2009 roku niebiescy wypożyczyli go do GKS-u Tychy (wtedy druga liga), w którym spędził aż cztery sezony.

- Zrobiłem dwa kroki do tyłu, które potem pozwoliły mi zrobić trzy do przodu. Poszedłem grać do Tychów, kiedy trenerem Ruchu był Waldemar Fornalik. Cieszę się, że wtedy postawił sprawę jasno. Powiedział, że lepiej będzie, jak pójdę na wypożyczenie, bo nie miałem większych szans na grę w pierwszym zespole. Tak trafiłem do Tychów. Z perspektywy czasu uważam to za udany krok. Zagrałem tam około 120 spotkań, co uważam za niezły wynik, jak na cztery lata gry. Dobrymi wynikami drużyny zwróciłem uwagę działaczy Ruchu na moją osobę i dostałem drugą szansę, którą - wydaje mi się - że wykorzystałem - mówi.

Już teraz możesz się zapisać na newsletter Ruchu



Latem minionego roku na Babiarza postawił trener Jacek Zieliński. Piłkarz debiutował w lidze na inaugurację sezonu, gdy rywalem niebieskich był Lech Poznań (1:1). Pomocnik nie stracił też miejsca w składzie, gdy Zielińskiego zastąpił Jan Kocian.

Zawodnik najlepiej czuje się na pozycji defensywnego pomocnika. Grywał też jednak na skraju obrony, a nawet na pozycji stopera. - To było w okręgówce, a ja byłem wtedy chyba najniższym stoperem w Polsce - wspomina Babiarz, który mierzy 171 centymetrów wzrostu.

Marne warunki fizyczne sprawiły, że Babiarz spotykał na swojej drodze trenerów, którzy wątpili w jego piłkarską przyszłość. - Jeden z moich trenerów powiedział mi prosto w oczy, że po prostu jestem za mały i nie dam sobie rady. Jak życie pokazało, jednak udało mi się dojść do ekstraklasy. W reprezentacjach młodzieżowych trafiłem m.in. pod skrzydła Dariusza Dziekanowskiego, dla którego nie miało to znaczenia. Liczyły się tylko umiejętności i myślenie na boisku - podkreśla. 

Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

Więcej o: