Zamrożone miliony Ruchu Chorzów. Czyje nogi są najwięcej warte?

Ruch Chorzów przespał w ostatnich latach kluczowy moment na sprzedaż najlepszych graczy. Czy działacze niebieskich nauczeni tym doświadczeniem ulegną pokusie i latem zdecydują się na wyprzedaż?
Startuje nowy sezon Wygraj Ligę! Kupisz Nakoulmę czy Starzyńskiego? A może kogoś z Piasta? >>

Ruch w opiniach ekspertów uchodzi za dobrze rozumiejący się zespół, ale to nie zmienia faktu, że w drużynie jest kilka indywidualności, które dodają niebieskim jakości i pchają w górę ligowej tabeli.

Po zakończeniu sezonu niebiescy znowu staną więc przed dylematem - sprzedawać, czy utrzymać skład i powalczyć o medal w kolejnym sezonie.

Irytuje nas, gdy tak zasłużony klub jak Ruch, uchodzi za okno wystawowe dla bogatszych, ale też nie da się ukryć, że wielomilionowe długi to wystarczający argument za tym, żeby jednak wytransferować z zyskiem co lepszych graczy.

W ostatnich latach Ruch tak naprawdę zarobił dobrze na swoim graczu tylko raz. W 2010 roku, po zdobyciu trzeciego miejsca w lidze, niebiescy sprzedali Artura Sobiecha do Polonii Warszawa za okrągły milion euro. Na Cichej panowało wtedy przekonanie, że to początek tego typu transakcji i klub uczyni z transferów znaczące źródło przychodów.

Stało się jednak inaczej. W 2012 roku, gdy Ruch znowu zadziwił i tym razem sięgnął po wicemistrzostwo Polski, na Cichej przespano ten moment na sprzedaż duetu Arkadiusz Piech i Maciej Jankowski. Każdy z nich też był wtedy wyceniany na około milion euro. Tyle że działacze Ruchu stwierdzili - "Stop!". Nie sprzedajemy! Trener Waldemar Fornalik nie chciał osłabiać drużyny, która w kolejnych rozgrywkach znowu miała bić się o mistrzostwo Polski. Tyle że minęło kilka tygodni. Fornalik przyjął ofertę prowadzenia reprezentacji Polski, a "osierocony" zespół z Chorzowa stał się cieniem drużyny, która w lidze nie bała się nikogo.

Ruch, zamiast milionów z transferów, miał w składzie frustratów, którzy potrzebowali dopiero trenerskiego nosa Jana Kociana, by na nowo czerpać radość z gry w piłkę.



Latem tego roku na Cichej znowu staną przed wyborem: mieć pieniądze czy zespół. W nogach takich piłkarzy jak Filip Starzyński, Daniel Dziwniel, Grzegorz Kuświk i Maciej Jankowski są zamrożone miliony. Temu ostatniemu co prawda w czerwcu kończy się kontrakt, ale z naszych informacji wynika, że nie można wykluczyć, że umowa jednak zostanie przedłużona! Wtedy i Jankowskiego można by sprzedać ze znaczącym zyskiem.

Stawiamy, że gdyby Ruch sprzedał całą czwórkę, to zarobiłby około 10 milionów złotych. Z grudniowego raportu niebieskiej spółki wynikało, że strata klubu przekroczyła 14 milionów złotych... Czy to nie wystarczająca pokusa, żeby sprzedawać?

Tyle że jest i druga strona medalu. Tym razem nie powtórzy się sytuacja z 2012 roku, gdy Ruch miał zespół, a nie miał trenera. Kocian niebieskich nie zostawi, właśnie przedłużył umowę. Ze Słowakiem na trenerskiej ławce wartość drużyny i jej piłkarzy powinna więc jeszcze wzrosnąć. Wie też coś o tym prezes Dariusz Smagorowicz, przed którym drzwi do potencjalnych sponsorów otwierają się teraz znacznie łatwiej i szerzej niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Ruch Chorzów powalczy o europejskie puchary? Podyskutuj na Facebooku >>

Czu Ruch Chorzów wywalczy w tym sezonie mistrzostwo Polski