Sport.pl

Trener Ruchu Chorzów poprosił napastnika, żeby w czasie gry postał w cieniu! Pomogło

Maciej Mizia, wieloletni kapitan Ruchu Chorzów, nie obawia się o formę niebieskich na finiszu sezonu. - Problemem mogą być natomiast kolejne rozgrywki, gdyż ten zespół czeka poważna przebudowa - uważa zawodnik, który grał w niebieskich barwach przez dziesięć sezonów.
Ruch Chorzów powalczy o europejskie puchary? Podyskutuj na Facebooku >>

Ruch - po sześciu wygranych z rzędu - zanotował dwie kolejne porażki. Niebiescy wciąż zaliczają się do ligowej czołówki, ale jednak nastroje na Cichej nie są już aż tak dobre.

Wojciech Todur: Jaki jest prawdziwy Ruch? Ten, który wygrywał mecz za meczem, czy może ten, który w bezbarwnym stylu oddał komplet punktów Piastowi Gliwice i Pogoni Szczecin?

Maciej Mizia: - Ta zadyszka, która obecnie dopadła Ruch, zupełnie mnie nie dziwi. Nawet najsilniejsze ekipy nie są w stanie wygrywać wszystkiego. A Ruch nie jest silny. Ruch jest, czy też jak kto woli był, dobrze zorganizowany.

Trener Jan Kocian wyciągał z tych chłopaków maksimum. Poza tym Ruch grał wiosną niemal gołą jedenastką, w której przecież nie brakuje doświadczonych graczy. Oni oczywiście mogą mówić, że nie czują zmęczenia, że te kilka spotkań to za mało, żeby stracić oddech. Tyle że organizmów się nie oszuka. Z wiekiem trudniej o regenerację, o świeżość na boisku. Stąd i błędy.

Dobrze, że ten dołek przyszedł teraz, gdy miejsce w mistrzowskiej ósemce jest już pewne. No bo kto myślał, że Ruch będzie walczył o mistrzostwo, zanim w Chorzowie pojawił się Kocian? To wielki sukces tej drużyny. Warto to docenić.

Mówi Pan, że doświadczeni piłkarze regenerują się po wysiłku dłużej. Sam Pan grał w Ruchu w wieku 40 lat, jak to było w Pana przypadku?

- Różnie, ale nie da się ukryć, że dochodziłem do siebie wolniej niż młodsi koledzy. Doświadczony zawodnik może dać drużynie bardzo dużo, ale czasami trzeba mu w tym pomóc. Pamiętam, że trener Orest Lenczyk traktował mnie w sposób indywidualny. Trenowałem z resztą drużyny, ale jednak obciążenia miałem mniejsze. To potem widać na boisku.

Proszę spojrzeć na ubiegły sezon, gdy Marcin Malinowski grał jeszcze w środku pomocy. Ciągnął grę, starał się, ale jednak z każdą minutą coraz bardziej tracił siły. Nieraz zdarzyło się, że w ostatnim kwadransie nie był już wstanie pomóc drużynie.

Doświadczony Łukasz Surma, który teraz pełni rolę lidera środka pola, wciąż biega bardzo dużo. Mam dla niego olbrzymi szacunek. Zdarzają się mecze, gdy myślę sobie - no nie ma chłopa na boisku, potem jednak przychodzi taki moment, że Łukasz popisuje się fantastycznym zgraniem i już wszyscy wiedzą, jakie to ważne ogniwo Ruchu. Z doświadczonych graczy niebieskich, to wydaje mi się, że wiek najmocniej odczuwa Marek Zieńczuk, który jest na pewno innym zawodnikiem, niż chociażby z czasów gry w Wiśle Kraków. Wciąż wartościowym, ale jednak innym. Nie tak mobilnym i dynamicznym.

Jak wstrząsnąć drużyną po dwóch porażkach z rzędu?

- To właśnie rola starszyzny. Gdy byłem kapitanem, to zawsze zaczynałem od siebie. Nie niszczyłem młodych, tylko dlatego, że miałem nad nimi przewagę wieku i doświadczenia. Na boisku błędy popełniają wszyscy.

Kapitan najpierw powinien postawić do pionu siebie, a potem zabrać się za innych. Ważna jest też rola trenera. Teraz znowu muszę przywołać Oresta Lenczyka.

Pamiętam, jak za jego kadencji graliśmy wyjazdowy mecz w Debreczynie w ramach pucharu Intertoto. Graliśmy w dziesiątkę po czerwonej kartce i nie szło nam wybitnie. A najbardziej męczył się Piotrek Żaba, nasz napastnik. Orest Lenczyk zawołał go w czasie gry i mówi tak: "Nie idzie ci. Stań tu sobie z boku, w cieniu, i nie przeszkadzaj chwilę chłopakom". To na pewno było dla Piotra bolesne przeżycie, ale drużynie pomogło. Wygraliśmy 3:0.

O Ruchu mówi się, że to przyszłościowy zespół. Czy podziela Pan taką opinię?

- Nie do końca... W bramce Michał Buchalik. Tak, powiedzmy, że na nim można opierać grę na lata. Na lewej obronie Daniel Dziwniel - dobry w destrukcji, mocny w ofensywie. Szkoda tylko, że Ruch pewnie szybko go sprzeda. Potem już idą panowie po trzydziestce, czyli Piotr Stawarczyk, Marcin Malinowski i Marek Szyndrowski. Czy to przyszłość niebieskich? Śmiem wątpić. Jest jeszcze Martin Konczkowski. Fajny chłopak, ale najpierw musi grać.

Druga linia. Jakub Kowalski? Dobry początek. Dalej Maciej Jankowski i Filip Starzyński. Ważne ogniwa, ale do sprzedania. Potem mocno już doświadczeni Łukasz Surma i Marek Zieńczuk, no i Grzegorz Kuświk. Moim zdaniem Ruch czeka latem poważna przebudowa. Kolejne rozgrywki mogą być problemem i warto pomyśleć o tym już teraz.

Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
Komentarze (4)
Trener Ruchu Chorzów poprosił napastnika, żeby w czasie gry postał w cieniu! Pomogło
Zaloguj się
  • ceght

    Oceniono 1 raz -1

    "- To właśnie rola starszyzny. Gdy byłem kapitanem, to zawsze zaczynałem od siebie. Nie niszczyłem młodych, tylko dlatego, że miałem nad nimi przewagę wieku i doświadczenia. Na boisku błędy popełniają wszyscy."

    hahaha Mizia, tos dojebal joke roku teraz:)

  • waldek_king

    Oceniono 38 razy -26

    w ruchu jak w supermarkecie albo na odpadki albo do sprzedania :))))) Ogromne pikowanie się zaczęło, teraz tylko pier dol nięcie o twardą rzeczywistość patałachy :) Pepik powinien już wydupiać żeby całkiem sobie opinii tym czymś nie targać.
    Za rok dziennikarze zapytają : Panie Kocian gdzie Pan pracował ? a on odpowie : w takim klubie bezdomnym którego już nie ma :))))))))))))))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX