Panowie "Wujek", "Hiszpan" i "Masełko" na Ruchu Chorzów mile widziani

Ruch Chorzów na kibicach nie zarobi. Nie ma chętnych, by płacić 100 zł miesięcznie za tytuł Super Kibica.
Ruch Chorzów powalczy o europejskie puchary? Podyskutuj na Facebooku >>

Ruch Chorzów łapie się różnych sposobów na podratowanie klubowego budżetu, ale ten od początku wydał nam się - jak by to powiedzieć w miarę delikatnie - wątpliwy.

"Klubów 100" - zrzeszających sponsorów wspierających drużyny piłkarskie - było i pewnie jeszcze będzie w naszym kraju setki. Zazwyczaj dzieje się tak, że grono znajomych biznesmenów, ale przede wszystkim kibiców klubu, skrzykuje się przy piwie i postanawia pomóc ukochanej drużynie. Potem ci biznesmeni namawiają do współpracy kolejnych, dalszych już kolegów, a ci następnych znajomych, i tak rośnie sponsorska piramida, która wspiera klubowy budżet.

W przypadku zespołów z niższych lig od operatywności takiego "klubu" nierzadko zależy byt drużyny. W ekstraklasie to już raczej kropla w morzu potrzeb. Spójrzmy prawdzie w oczy - gdy jakiś kasiasty biznesmen ma chęć, by wesprzeć ligowy zespół, któremu kibicuje, to zostaje jego sponsorem, a nie bawi się z kolegami w uczestnictwo w towarzyskim klubie.

Ruch, organizując swój "Klub 100", poszedł o krok dalej. Na Cichej na starcie założono bowiem, że oferta nie będzie skierowana (chociaż może się tak stać) do sponsorów, a do szeregowych kibiców. Takich co to co drugi tydzień zajmują swoje miejsce na Cichej i zdzierają gardło za zespół. Koszt uczestnictwa to 100 zł miesięcznie.

Co w zamian? Zniżki na gadżety, dla najlepszych karnety VIP i jak zaznaczył sam Ruch "najważniejsze" - "główną korzyścią z bycia w Klubie 100 Ruchu Chorzów jest prestiż związany z możliwością nazywania siebie Super Kibicem".

Podczas ostatniego meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała zapytaliśmy kilka przypadkowo spotkanych osób, co sądzą o tej inicjatywie. Zaznaczamy, że stało się to jeszcze w chwili, gdy Ruch miał szanse na zwycięstwo. Odpowiedzi były podobne. "Super Kibic? Każdy, kto przychodzi na ten stadion i ściska kciuki za ten zespół, i tak jest super kibicem. Ale żeby jeszcze za to płacić?"



I tak na dziś jedynym oficjalnym Super Kibicem Ruchu jest Wojciech Kuczok. Pisarz dał się namówić na to, żeby być twarzą "Klubu 100" w chwili, gdy Ruch startował z tym pomysłem. A był to dobry czas! Niebiescy właśnie fetowali szóste ligowe zwycięstwo z rzędu. Kiedy niesiony euforią kibic miał sięgnąć do kieszeni łatwiej, jak nie wtedy? Tymczasem z informacji, jaka znajduje się na internetowej stronie Ruchu, wynika, że za Kuczokiem nie poszedł nikt. Słabo to wygląda i zdaje nam się, że tak już może zostać...

Gdy myślimy o kibicach, którzy wykładali własne pieniądze na klub, zawsze przypominają nam się panowie "Wujek", "Hiszpan" i "Masełko". To był początek lat 90., a wspomniani kibice pojawiali się na Stadionie Ludowym w Sosnowcu, by wspierać bankrutujące Zagłębie.

Raz na meczu byli, innym razem nie. Raz mieli gest, a innym razem woleli wydać złotówki na kiełbasę czy piwo. Przychodził jednak taki moment, że podchodzili do spikera i zapowiadali, że zrzucą się dla strzelca zwycięskiej bramki. I tak "panowie" - bo tak ich zawsze tytułował stadionowy spiker - "Wujek", "Hiszpan" i "Masełko" z miejsca stawali się dla większości "super kibicami" i żaden "Klub 100" nie był im do tego potrzebny.

ŚLĄSK.SPORT.PL ćwierka na Twitterze. Obserwujesz? >>