Sport.pl

Mariusz Śrutwa ma propozycję dla piłkarzy Ruchu: Wypad do lasu!

PRZEGLĄD PRASY. Mariusz Śrutwa, były napastnik Ruchu Chorzów uważa, że przed meczem z Górnikiem Zabrze trzeba zdjąć presję z barków niebieskich - czytamy w ?Sporcie?.
Dołącz do zabawy w Wygraj Ligę i rywalizuj z innymi prezesami wirtualnych klubów »

Śrutwa podkreśla, że wywieranie "ciśnienia" na zespół niczemu dobremu nie służy. - Trener Jan Kocian powinien przed derbami zabrać zespół na kręgle lub wypad do lasu - mówi "Sportowi" wychowanek Polonii Bytom. - Niebiescy powinni rozgrywać kolejne mecze z założeniem, że i tak w tym sezonie bardzo dużo osiągnęli. Nikt chyba nie będzie miał do nich pretensji, jeżeli zajmą na przykład czwarte, a nie trzecie miejsce. Wiemy, jakie są problemy organizacyjne klubu. Obawiam się, że po sezonie działacze pozbędą się najlepszych zawodników - mówi Śrutwa.

Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

Kto będzie w tabeli wyżej na koniec sezonu?
Więcej o:
Komentarze (15)
Mariusz Śrutwa ma propozycję dla piłkarzy Ruchu: Wypad do lasu!
Zaloguj się
  • w.grzon

    Oceniono 24 razy 12

    znawca futbolu Gowarzewski pisze o ścierwie z miasta na Z. Nigdy nie będziecie Ślązakami putiniowskie sługusy
    "Niewiele brakowało, żeby Wielkie Derby Śląska były między Ruchem a Górnikiem Radlin, a nie Zabrze.
    Górnik Zabrze powstał w 1948 r. jako prowincjonalny klubik bez aspiracji. Dopiero potem ministerstwo górnictwa zaczęło kombinować, żeby stworzyć silny resortowy klub. Padło na Górnik Radlin, bo klub miał już pewne tradycje, panowała tam fajna atmosfera, sporo ludzi przychodziło na mecze i byli nieźli piłkarze. W 1951 r. zdobyli nawet wicemistrzostwo Polski. Wymyślono, że teraz dobrych piłkarzy będzie się kierować do Radlina. Jak ktoś kończył służbę w wojsku, albo pochodził z małego okolicznego klubu, dostawał przydział do Radlina i etat górniczy. Napływ tych piłkarzy spowodował jednak bunt i niechęć miejscowej ludności. Bo nagle nowi zaczęli wypierać ze składu swoich chłopaków: "Mu tu mamy swoich, jesteśmy wicemajstrem. Nie chcemy tych przybłędów".I wywalczyli, żeby nie robić rewolucji w Radlinie?
    To były czasy stalinowskie. Ludzie sobie mogli protestować. Na pomoc przyszedł radliński proboszcz. Zaczął na kazaniach w niedzielę mówić, że "miejscowa ludność, katolicka i chrześcijańska, nie życzy sobie, żeby im zmieniano klub. Nie życzy sobie zawodników z całej Polski pościąganych." Ponoć interweniowała kuria. Komuchy stwierdziły, że jak te kapelany ludzi podburzają, to w dupie ich mamy. To gdzie przeniesiemy klub?Do Zabrza.
    A piłkarzom było obojętne. Mieli te same etaty górnicze. I w Zabrzu powstał klub resortowy. Co roku awansował wyżej, aż w 1956 doszedł do I ligi, a w debiucie w ekstraklasie wygrał 3:1 z Ruchem. Górnik ściągał piłkarzy z całego Śląska. Wie pan, ilu wychowanków Górnika zagrało w reprezentacji? Jeden - Andrzej Pałasz. Górnik to była taka trochę inna Legia. Niewielu było piłkarzy, których by im się nie udało ściągnąć. Oczywiście przede wszystkim nie dali rady sprowadzić Gerarda Cieślika.Dlaczego?
    Bo Cieślik nie chciał. Protektorem Cieślika był Wiktor Markiewka, który przed wojną grał dwa sezony w Śląsku Świetochłowice, ale chodził na Ruch i chciał grać w Ruchu. Za bardzo nie mógł, bo był za słaby. Na jakimś meczu ligowym dał albo przeciwnikowi albo sędziemu po ryju Dostał dożywotnią dyskwalifikację i zniknął. Po wojnie stał się przodownikiem pracy, nie wyciągano mu tamtej sytuacji. Był cały czas zapatrzony w Ruch, a poprzez to, że był stachanowcem miał kilka kontaktów politycznych, w ministerstwach itd. Jest kilka wersji do kogo poszedł, by Cieślik nie trafił do Górnika. Mówią, że do Rokosowskiego inni nawet, że do samego Gomułki. Nie, udał się do szefa ministerstwa spraw wewnętrznych i z nim to załatwił. Pan Gerard mi opowiadał jak Górnik przyjechał po niego, a on się ukrywał w domu. Gazikiem podjechali we czterech, z jakimś smutnym facetem w czarnym płaszczu. No, ale gdy Górnik jechał na towarzyskie tournee po Związku Radzieckim to Cieślika pożyczyli sobie.I od początku był Górnik uznawany na Śląsku za pupila władzy "

  • kisch

    Oceniono 18 razy 10

    Ruch jest lepszy i 0:2 bydzie

  • domin1920

    Oceniono 18 razy 8

    J E B A Ć SZCZEWA !!

    Yno Ruch

  • szombry30

    Oceniono 11 razy 5

    Górnik w niepodległej Polsce to prawdziwy zabytek komuny. Najprawdziwszy relikt zniewolenia, pozostałość stalinizmu, jak pomniki ku czci Armii Czerwonej czy Pałac Kultury. Olbrzymie pieniądze na odrestaurowanie tego komunistycznego dinozaura wyłożył niemiecki koncern Allianz, mający równie nieciekawą proweniencję. Współudział w dojściu Hitlera do władzy (był sponsorem nazistów jeszcze przed 1933 rokiem) i współudział w holocauście, z czerpaniem z niego wielkich profitów. Dzięki ubezpieczaniu życia gazowanych Żydów, jednoczesnym ubezpieczaniu obozów koncentracyjnych i zagrabieniu pięniędzy z polis zagazowanych, stał się po wojnie, właścicielem olbrzymiego kapitału. Tym samym mógł zdobyć pozycję hegemona na rynku ubezpieczeń. Dziś utopił w ten spróchniały komunistyczny twór miliony złotych a Górnik mimo 4 budżetu w ekstraklasie (30 milionów zł. na sezon 2008/2009), wydaniu dużych pieniędzy na transfery i na olbrzymią gażę Kasperczaka (2 razy wiecej niż Maciej Skorża!) zakończył rozgrywki na ostatnim miejscu. Okazał się być piłkarskim PGR-em, olbrzymie nakłady nie pomogły, produkcja była niedochodowa i cały proces zakończył się katastrofą.
    Na zakończenie trochę propagandowej poezji, jeśli ktoś dalej nie wierzy, ten wiersz powstał naprawdę i na zamówienie władz a autorem był niejaki Broniewski:

    „Zabrze”
    Prędzej, górniku, głębiej, górniku,
    węgla pokłady rąb,
    w twojej kopalni, na twym chodniku
    staje ojczyzny zrąb.

    Pod twym oskardem padł kapitalizm,
    nadszedł wolności czas.
    Więcej żelaza, węgla i stali
    dla robotniczych mas!

    Węgiel ogrzeje, węgiel nakarmi,
    z węgla nasz Wspólny Dom,
    węgiel - to siła Ludowej Armii,
    droga ku jasnym dniom.

    Nie dla bogaczy-wyzyskiwaczy
    dzisiaj wyciskasz pot:
    Polska robocza czeka i patrzy,
    czeka i pług, i młot.

    Prędzej, górniku, śmielej, górniku,
    w przyszłość twą jasną idź,
    dąż zastępami współzawodników,
    w trudzie pierwszeństwo chwyć.

    Twoja ta ziemia, twoja na zawsze
    węgiel, żelazo, stal!
    Zabrze na przedzie, prowadzi Zabrze
    w socjalistyczną dal.

    Tradycje to mogą miec kluby przedwojenne ale nie komunistyczny twór stworzony na potrzebę resortu górnictwa i partyjnej propagandy. Dorośnijcie i przestańcie wierzyć w bajki o wielkim Górniku – legendzie polskiego futbolu.”

  • ralf75

    Oceniono 8 razy 4

    Do @w.grzon i innych typu domin1920 szombry30
    Awans Górnika w 1955 r. zawodnicy z pierwszego meczu z 20.03.55 r. Błekitni Kielce 2:1 i ostatniego 13.11.55r. Tarnovia Tarnów 8:1grano wiosna jesień: Kaczmarczyk Zabrze, Zimmermann Zabrze, Franosz Zabrze, Dominik Zabrze, Klenczar Zabrze, Olejnik Katowice, Szałecki Zabrze, Gawlik Zabrze, Fojcik Zabrze, Jankowski Katowice, Wiśniowski Katowice, Procek Zabrze, Dworaczek Zabrze, Czech Zabrze
    JAK WIDAĆ AWANS ZROBILI PRAWIE SAMI ZABRZANIE
    @w.grzon to są zawodnicy pościągani z całej Polski jak piszesz, ich kluby macierzyste dużo mówią
    Dominik SV Borsigwerk Biskupice*, Klenczar Preussen Zaborze, Szałecki Zjednoczenie Zabrze, Procek SV Deichsel Hindenburg, Dworaczek ZFMG Zabrze

    -Skład Górnika na mecz z Ruchem18.03.1956 - Górnik Zabrze - Ruch Chorzów 3:1

    Józef Kaczmarczyk – ur. 25 stycznia 1931 Zabrze, Niemcy z Preussen Zaborze*
    Henryk Zimmermann - 27 lutego 1929 Zabrze, Niemcy z SV Deichsel Hindenburg
    Antoni Franosz - 9 lutego 1928 Zabrze, Niemcy z Preussen Hindenburg
    Henryk Hajduk - 30 kwietnia 1932 Hajduki, Polska z Bergknappen
    Eryk Nowara - 12 grudnia 1928 Zabrze, Niemcy z Concordia Zabrze
    Marian Olejnik - 26 sierpnia 1928 Katowice, Polska z Kolejarz Katowice
    Manfred Fojcik - 16 lipca 1924 Zabrze, Niemcy z Reichsbahn SV Borsigwerk Biskupice
    Ginter Gawlik - 5 grudnia 1930 Zabrze-Biskupice, Niemcy z Reichsbahn SV Borsigwerk (Biskupice)
    Edward Jankowski - 9 stycznia 1930 Bogucice (dziś dzielnica Katowic), Polska z 1.FC Katowice
    Henryk Czech - 21 września 1934 Hindenburg (dziś Zabrze), Niemcy z Pogoń Zabrze
    Ewald Wiśniowski - 24 listopada 1927 Bogucice, Polska z TuS (Gwiazda Bogucice)
    W roku 1957 MP w Górniku grali oprócz ww.
    Jan Pieczka - 13 stycznia 1936 Hindenburg (dziś Zabrze), Niemcy z Górnik Zabrze
    Ernest Pol - 3 listopada 1932 Ruda Śląska, Polska z Preussen Hindenburg
    Edmund Kowal - 16 lutego 1931 Bobrek, Niemcy z Odra (Sparta) Bobrek
    Henryk Szalecki - 25 lutego 1933 Hindenburg (dziś Zabrze), Niemcy z Zjednoczenie Zabrze
    Roman Lentner - 15 grudnia 1937 Chropaczów, Polska z Czarni Chropaczów
    Stefan Florenski - 17 grudnia 1933 Sośnica (Gliwice), Niemcy z Sośnica Gliwice
    Jan Kowalski - 15 lutego 1937 Hindenburg (dziś Zabrze), Niemcy z Pogoń Zabrze
    * klub macierzyński WDŚ z Radlinem w 1951 to była jeszcze wioska myślisz @w.grzon że taka mała miejscowość (obecnie18 tys. mieszkanców wtedy może 5 tys?) grała by do dzisisiaj w ekstraklasie i walczyłaby o 15 majstra. Zabrze liczyło w latach 50 około 180 tys. mieszkańców (Gliwice 130 tys) myślisz że w tak dużym mieście nie byłoby silnego klubu piłkarskiego odpowiedz sobie.

  • szombry30

    Oceniono 8 razy 2

    Nie dziwicie się, że pomysłodawcą przeszczepienia tych wzorów do Zabrza był pół-Rosjanin i komunista – G.. Później był za to znienawidzony i musiał ukrywać się przed kibicami klubów, które zniszczył. Z tego propagandowego kombinatu uciekali piłkarze wcielonych do niego klubów. Zjawisko było o tyle dotkliwe, że kluby te prezentowały przed wcieleniem ich do Zjednoczenia znacznie wyższy poziom sportowy. Początki klubu nikną więc w oparach absurdu: piłkarze nie chcieli grać w Górniku a kibice nienawidzili twórcę tego tworu. Takie są jego groteskowe początki: kombinat państwowy, nie dość, że bez kibiców to jeszcze traktowany wrogo przez mieszkańców miasta w którym powstał.
    Wrogość wobec pomysłodawcy, nieukrywana awersja piłkarzy i kibiców do nowego tworu jest faktem historycznym. Nie dziwcie się, że w Zabrzu nie wiedzą gdzie i z kim Górnik rozegrał swój pierwszy mecz – to nie było ważne, nikt tego nie notował, nikogo to nie obchodziło. Liczyło się ile Górnik wyrobił % sportowej normy i czy piłkarze pilnie uczestniczyli w wykładach z marskizmu i leninizmu. Wiemy natomiast, że pierwszy mecz międzynarodowy drużyna Górnika rozegrała z Armią Czerwoną, ale domyślaliście się chyba?
    Zaraz po powstaniu Górnik otrzymał od władz prezent – wybudowany jeszcze przez nazistów stadion na 12000 miejsc. Zaplecze zostało ufundowane, trzeba było zacząć werbować ludzi (normalny klub powstaje w odwrotny sposób: najpierw zdobywa popularność i miłość kibiców a dopiero ewentualnie potem wsparcie władz).
    Nie pytajcie się też skąd wzięły się egzotyczne w polskiej przedwojennej piłce nazwy typu: Górnik, Stal, Gwardia, Kolejarz, CWKS (W ZSRR: Szachtior, Metalurg, Dynamo, Lokomotiw, CSKA) itd. To tylko zwykłe kopie „doskonałych” rozwiązań radzieckich. Trudno doszukiwac się w Polsce klubów o równie jednoznacznym powiązaniu ich narodzin ze stalinowską zagładą przedwojennych struktur piłkarskich. W marcu zapowiedziano na grudzień 1948 roku utworzenie jednej jedynie słusznej partii (PZPR), we wrześniu usunięto od władzy Gomułkę za odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne a w październiku 1948 roku rozpoczęto aresztowania przedwojennych działaczy piłkarskich którzy nie wstąpili do PPR, lub krytykowali komunistyczne porządki. W grudniu 1948 istniało już 60 nowych państwowych kombinatów sportowo-zakładowych.

  • szombry30

    Oceniono 7 razy 1

    Prawda o szczewie za portalem gliwickim:
    „Dlaczego 31 maja 2009 po spadku Górnika zapanowała na Górnym Śląsku wielka, spontaniczna radość? Jeśli nie rozumiecie, to tutułem przypomnienia:
    Górnik powstał 14 grudnia 1948 roku, dzień później powstała PZPR. Powstała ze „zjednoczenia PPR i PPS czyli w wyniku wcielenia siłą PPS do PPR-u. Zjazd zjednoczeniowy, który utworzył równie legendarną co Górnik PZPR został zapowiedziany już 10 marca 1948. Termin zjazdu unifikacyjnego był zatem znany 9 miesięcy przed stworzeniem w Zabrzu pierwszego Koła Sportowego Zrzeszenia Górnik. Datę zjazdu zjednoczeniowego nowej komunistycznej partii wyznaczono dokładnie na 15 XII tegoż roku, twórcy Górnika doskonale wiedzieli jaki mogą zbić kapitał na utworzeniu klubu w przeddzień tej daty!!! W ten sam dzień utworzyć Górnika nie można było, bo kolidowało by to z tak zacną datą. 15 grudnia wszystkie informacje poświęcone były w ludowej Polsce utworzeniu nowej przewodniej siły narodu – PZPR.
    Powstanie wzorcowego socjalistycznego molocha sportowego o wdzięcznej radzieckiej nazwie Górnik miało być preludium dla tego wielkiego wydarzenia. Podobnie zresztą powstał sam Górnik, do klubu Zjednoczenie wcielono przymusowo wcześniej niezależne kluby: Skrę, Concordię i Pogoń. Wcielenie takie oznaczało po prostu ich brutalną likwidację! Ta data i okoliczności to nie przypadek. Przy zakładaniu Górnika uczestniczył zresztą delegat PPR – towarzysz Łączyński. Dlaczego tak wszystko łączono? To było podstawowe założenie stalinizmu: unifikacja i ujednolicenie społeczeństwa i wszelkich organizacji celem ułatwienia sprawowania nad nim ścisłej kontroli. Zbrodniczy zamysł zbrodniczego systemu. Dlaczego wcielano do Zjednoczenia? Bo była to sportowa komórka wytworu komunizmu – tzw. zjednoczeń węglowych, czyli państwowych kombinatów czuwających nad wydobyciem węgla, powstałych po wywłaszczeniu poszczególnych kopalń od prywatnych właścicieli i skomasowaniu ich w przemysłowe, prawdziwie stalinowskie megakombinaty.
    Tak przedstawiają się „zaszczytne” i jakże romantyczne początki tego tworu! Nie mają w Polsce analogii. Tej szukać trzeba w ZSRR, tam już w latach 30. powstawały przy kombinatach górniczych tzw. Szachtiory (czyli Górniki), będące ich sportowymi komórkami. Pełna unifikacja sportu ze strukturą totalitarnego państwa. Reasumując, akt stworzenia „wielkiego Górnika” nie miał nic wspólnego z niepokalanym poczęciem, przypominał raczej brutalny gwałt. Był owocem przestępstwa – sowietyzacji polskiego sportu. Na koniec cytat z książki pt. O tytuł mistrza Polski, encykl. Fuji, s. 80:
    „Gdy pamiętać, że za fuzją 4 liczących się klubów, które w końcu 1948 dały początek Górnikowi, stały niemałe środki finansowe i sprzyjające propagandowym celom partyjne decyzje polityczne, rozwój zabrzańskiego klubu nie może dziwić”.

  • szombry30

    Oceniono 7 razy 1

    ciąg dalszy skrywanej prawdy o komunistach z Zabrza
    Ciekawostką jest fakt, że nigdzie na zachodzie Europy nie powstał klub o odpowiedniku nazwy „Górnik”, w Polsce zaś nazwa ta pojawiła się dokładnie w chwili rozpoczęcia reorganizacji polskiego sportu na wzór radziecki. Nie trzeba chyba dodawać, że nazwa ta pojawiła się znacznie wcześniej niż w Polsce na obszarze ZSRR. Co ciekawe klub z Zabrza gra pod tym szyldem do dzisiaj, chociaż przygniatająca większość klubów pozbyła się stalinowskich, narzucanych odgórnie nazw.
    Reorganizacja sportu na wzór radziecki to było zniszczenie wszystkiego, całego dorobku przedwojennego piłkarstwa. W latach 1948-1949 zlikwidowano w Polsce autonomiczne kluby piłkarskie, podporządkowując je państwowym zrzeszeniom. Doszło do olbrzymiej nacjonalizacji klubów piłkarskich. Kluby zostały po prostu zagrabione przez państwo. Można było zatrzeć niewygodne przedwojenne nazwy klubów, to co dla jednych było tragedią dla innych stało się jednak radością i źródłem powstania – narodził się Górnik, towarzysz Górnik! O okolicznościach tych wydarzeń nie dowiecie się jednak w ugładzonych notkach dziennikarskich o „wielkim” Górniku. Prawda jest politycznie niepoprawna. Już kilkanaście lat po powstaniu fałszowano w Górniku jubileusze istnienia, wymazano też nazwisko pierwszego prezesa i nikt z kibiców ani klubowych działaczy nie znał prawdy. Odkryto ją dopiero przy powstawaniu monografii klubu w latach 90. To daje do myślenia.
    To niestety tylko wierzchołek góry lodowej. Można by się rozpisywać na temat wyznaczenia Górnika do roli sztandarowego koła zrzeszenia Górnik, analizować sylwetki pierwszych prezesów z których jeden był działaczem Niemieckiej Partii Komunistycznej a drugi przodownikiem pracy awansowanym w błyskawicznym tempie, po kilkudniowym kursie (!!! Słynne hasło: nie matura, lecz chęć szczera), na stanowisko dyrektora kopalni. Rozwodzić się dlaczego mieszkańcy Radlina nie chcieli mieć u siebie centralnego klubu - wizytówki górnictwa, w efekcie czego sztandarowe koło zrzeszenia Górnik postanowiono przenieśc do Zabrza. Można wymieniać aparatczyków którzy wspierali go w komunie, a byli to ludzie z najwyższych szczebli władzy. Komu i dlaczego zależało na tym by stworzyć wizytówkę hołubionego przez władze zawodu. Przypominać, że wśród najwybitniejszych piłkarzy lat 50., 60. i 70. nie ma ani jednego wychowanka, że Górnik słynął z pasożytowania na innych śląskich klubach, które zwyczajnie okradał, łamiąc niejednokrotnie statuty PZPN-u i posiłkując się przy tym oferowaniem znakomitych sztygarskich pensji. Okoliczności transferów niektórych piłkarzy do Górnika mają iście mafijną genezę i zamieszani w nie byli najważniejsi decydenci PRL-u. Rzadko kto dziś pamięta, że Górnik nigdy nie stracił piłkarza na rzecz CWKS-u Legii. Wręcz potrafił wyciągnąć z Legii takich asów jak Kowala czy Pohla, wykradzionych wczesniej przez wojskowych z małych śląskich klubów. To jedyny taki przypadek w PRL-u: całkowita odporność na zabiegi potężnych ponoć wojskowych patronów Legii.

  • szombry30

    Oceniono 7 razy 1

    czytamy dalej:
    Do historii komunistycznej propagandy przeszły prasowe relacje z kompromitacji Górnika w Londynie, kiedy został ośmieszony przez Tottenham wynikiem 8:1. Prasa lamentowała nad okrucieństwem barbarzyńskich Anglików. Nie można było pisać o kompromitacji wizytówki górnictwa – nie wypadało. W rzeczywistości piłkarze Tottenhamu, który nigdy nie zawojował Pucharu Mistrzów grali po prostu swoje – angielską piłkę. Gwiazdorzy z Górnika nie podołali presji i byli po prostu znacznie słabsi piłkarsko, przyzwyczajeni do tego, że nikt w kraju nie był w stanie stawić im oporu. Wzorowi socjalistyczni górnicy zostali po prostu stratowani na Ścieżce Białego Jelenia (White Hart Line). Czytając jednak relacje o tym meczu w komunistycznej prasie można było pomyśleć, że Górnik powinien awansować dalej, jedynie kapitalistyczny spisek powstrzymał jego marsz ku zwycięstwu… Jan Kowalski, jeden z gwiazdorów tamtej drużyny, ogłoszony przez komunistyczną prasę ofiarą Anglików analizował sytuacje po upadku komuny: „Owszem odniosłem kontuzję, ale nie było to wynikiem jakiejś szczególnie brutalnej gry Anglików. Mieli taki styl, grali po prostu zdecydowanie i tyle. Oni nie byli złośliwi, nie byli chamscy”.
    Zabawnym jest fakt, że przygoda Górnika z Pucharem Mistrzów zaczynała się jednak pod hasłem zatarcia „niechlubnych wyników poprzedników”. Wydawane w olbrzymich nakładach ulotki propagandowe (w formie książeczek) zawierały informacje, że wielki Górnik idzie na podbój Europy. Po klęsce w Londynie i kilku dalszych niepowodzeniach wizytówki górnictwa, jedna z kolejnych „ulotek” wydana we wrześniu 1964 nie zaczynała się już od buńczucznych zapowiedzi tylko od usprawiedliwień: „wyniki górników byłyby lepsze gdyby sprzyjało im szczęście w losowaniu”. Do potęg które złośliwy los postawił na drodze „wiecznego pechowca” – Górnika, zaliczone zostają: Tottenham (europejski średniak), Austria Wiedeń (mniej niż średniak) i Dukla Praga. Za komentarz do największej klęski polskiej drużyny w dziejach Pucharu Mistrzów/Ligi Mistrzów poza pokaźnym zestawem usprawiedliwień służy krzepiące stwierdzenie, że „nie był to mecz do jednej bramki”. Cieżkie zmagania Górnika z Austrią (1963) kwitowane są słowami, iż zabrakło „łutu szczęścia” (na temat 1:0 na Stadionie Śląskim). Arcydziełem kłamstwa jest zaś relacja o autentycznie szczęśliwym awansie po dodatkowym meczu z Austrią. Po zdobyciu w I połowie dwóch bramek, w II połowie tego meczu trwał nieustanny szturm bramki Górnika, a Górnik całą druga połowę się bronił, stracił jednak tylko jedną bramkę i wygrał ostatecznie awans 2:1. Fatalna postawa zespołu przedstawiona została jednak jako efekt „niefortunnej taktyki”. Wysoka porażka Górnika w następnej rundzie, na wyjeździe w Pradze (Dukla-Górnik 4:1) określona jest po raz kolejny jako „ogromne szczęście” Dukli. Dotkliwa porażka dokładnie w takim samym wymiarze (znów lanie 4:1!) rok później określona jest jako „jeszcze bardziej pechowa”. Nad losem Górnika mścił się zapewne jakiś demon-reakcjonista, bo cóż innego mogło spowodować taką niekończąca się serię potwornego pecha? W 1967 roku Górnik dał kolejny popis ulegając w II rundzie Pucharu Mistrzów CSKA Sofia 0:4.
    W 1968 w kolejnej broszurce czytamy zaklęcie by górnicy zagrali tak wspaniale jak gdy „przed laty rzucili na kolana Tottenham”. W tymże 1968 roku, w pierwszym meczu Górnik przegrał w Manchesterze tylko 2:0 jednak komunistyczna prasa znowuż rozpatrywała niezwykły pech czempiona…. W tym samym czasie brytyjski Times wytypował 6 rozpaczliwych obron Huberta Kostki do tytułu „nie z tego świata” i zastanawiał się nad tym jakim cudem Manchester United nie strzelił Górnikowi więcej bramek…

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX