Pamiętne Wielkie Derby Śląska. Kto skopał sędziego?

PRZEGLĄD PRASY. ?Sport? przypomina Wielkie Derby Śląska z roku 2000, gdy na boisku doszło do wielkiej awantury.
Dołącz do zabawy w Wygraj Ligę i rywalizuj z innymi prezesami wirtualnych klubów »

Ruch Chorzów wygrał wtedy z Górnikiem Zabrze 2:1, ale po meczu dyskutowano przede wszystkim o tym, jak to piłkarze niebieskich skopali sędziego Stanisława Żyjewskiego. Złe emocje wzbudziła decyzja arbitra, który ukarał chorzowski klub rzutem karnym. - Czy kopaliśmy sędziego? Przecież sam sędzia Żyjewski przyznał, że potknął się o serpentyny - wspomina w rozmowie ze "Sportem" Marcin Baszczyński, wtedy obrońca zespołu z Cichej. - Na serio zaś: dla mnie to też było pamiętne przeżycie. Zostałem trochę kozłem ofiarnym całego zajścia. Miałem zarzut o naruszenie nietykalności arbitra. Zawieszono mnie na wiele miesięcy. Potem - po przejściu do Wisły - karę złagodzono i mogłem brać udział przynajmniej w sparingach. Wreszcie Zbigniew Boniek ogłosił amnestię, która i mnie objęła - mówi Baszczyński.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Kto będzie w tabeli wyżej na koniec sezonu?