Ruch Chorzów negocjuje z czeską firmą. Miejsce na koszulce czeka

Dobre wyniki piłkarzy Ruchu Chorzów przekładają się też na zainteresowanie sponsorów. 
Ćwierkamy dla was o sporcie na Śląsku >>

Ruch Chorzów bije się w Ekstraklasie o miejsce na podium, a działacze starają się spożytkować ten dobry sportowo czas na poszukiwania nowych sponsorów. Okazją do rozmów jest także Europejski Kongres Gospodarczy, który właśnie trwa w Katowicach.

- Każdego dnia spotykam się z osobami, które staram się przekonać do tego, że warto zainwestować w Ruch. Przy okazji kongresu także czeka mnie kolejne spotkanie z dużym sponsorem. Rozmowy podążają w dobrym kierunku - mówi Dariusz Smagorowicz, prezes niebieskich.

Niezależnie od kongresu Ruch jest też bliski finalizacji umowy z firmą bukmacherską "Fortuna". Reklamy czeskiej firmy na razie nie znajdą się na koszulkach piłkarzy niebieskich, ale takie rozwiązanie jest możliwe w przyszłości.

- Przed rundą wiosenną z koszulek Ruchu znikło kilka reklam. Można powiedzieć, że oczyszczaliśmy teren pod nowych reklamodawców. Liczę, że już wkrótce na naszych strojach pojawią się logotypy Chorzowa. Trwa właśnie konkurs na promocję miasta poprzez sport. Wierzę, że go wygramy i także w ten sposób przysłużymy się miastu - dodaje prezes.

Zdaniem Smagorowicza, dobry wynik w lidze znacznie ułatwia rozmowy ze sponsorami. - Na pewno jednak nie jest tak, że ktoś do nas przyjdzie z ulicy i powie: Macie tutaj trzy miliony złotych. Każdą złotówkę trzeba wychodzić. Bez dwóch zdań łatwiej związać się z klubem, który wygrywa. Lepiej utożsamiać się z sukcesem, niż z drużyną, która pęta się w ogonie tabeli - mówi Smagorowicz, który zwraca uwagę

na jeszcze jeden szczegół walki o sponsora.

- Pojęcie sponsoringu powoli odchodzi w zapomnienie. Coraz częściej mówi się jednak o partnerach reklamowych czy biznesowych. Ruch podpisując umowę z daną firmą, staje się nośnikiem reklamy. Nazwy firmy czy jej produktu. Te informacje ukazują się potem - z naszego powodu - w różnych mediach, a firma przelicza, ile musiałaby za taką reklamę zapłacić, gdyby chciała zrobić to własną rękę. To właśnie ten ekwiwalent trafia potem na konto klubu - wyjaśnia prezes. 



Kto będzie w tabeli wyżej na koniec sezonu?