Wyprzedaż Ruchu Chorzów? Nie ma nawet jednego zapytania

Ruch Chorzów zarzeka się, że nie zamierza wyprzedawać po sezonie najlepszych piłkarzy. 
W tym sezonie Ruch gra na tyle dobrze, że na wartości zyskali również piłkarze w niebieskich koszulkach. Towarem eksportowym numer jeden - gdyby wierzyć wszystkim informacjom, jakie ukazują się w mediach - jest Filip Starzyński. Pomocnik Ruchu miał być ostatnio obserwowany przez Chievo Werona i Girondins Bordeaux. Wychowanek Wichru Przelewice był tej wiosny łączony także z klubami z Bundesligi.

Na brak ofert ma też nie narzekać Daniel Dziwniel. Lewy obrońca był skolei przemierzany do klubów w Belgii i Niemiec. Na razie cicho w mediach o sprzedaży Grzegorza Kuświka, ale jedenaście bramek, jakie dotąd zdobył ten napastnik, też z czasem zapewnią mu zainteresowanie innych klubów.

A jaka jest rzeczywistość? - Sprzedawać? Ale kogo mamy sprzedać? Dziwniel, Jankowski, Starzyński, Kuświk... Do klubu nie wpłynęło nawet jedno zapytanie. O czym więc mamy mówić? - rozkłada ręce Dariusz Smagorowicz, prezes niebieskich.

- Ruch wokół możliwych transferów piłkarzy napędzają ich menedżerowie. Czasami wypuszczają te informacje tylko po to, żeby zdopingować swojego zawodnika do pracy. Żeby się bardziej starał. To także taka darmowa reklama. "Popatrzcie! Mojego zawodnika chce taki, a taki klub. Musi być więc dobry. Dajcie mu podwyżkę" - uśmiecha się Smagorowicz, który w swoim zwyczaju kończy rozmowę zdaniem: - Jeżeli jednak pojawi się konkretna, atrakcyjna oferta, to nad każdą się pochylimy.