Ruch Chorzów planuje ekspansję na Chiny. Magnesem jest duża kasa

Ruch Chorzów chce sprowadzać piłkarzy z Chin, a także transferować swoich zawodników na azjatycki rynek. Prezes liczy, że dzięki takim kontaktom w przyszłości zyska też klubowy budżet.
Ćwierkamy dla was o sporcie na Śląsku >>

Na początku kwietnia na Cichej pojawiło się trzech zawodników z Chin. Informacja, że w Chorzowie trenują Liu Yi, Chen Zhuo i Lu Chenghe, brzmiała na tyle nieprawdopodobnie, że wielu wzięło ją za primaaprilisowy żart. Zawodnicy, którzy przyjechali na Śląsk dzięki kontaktom Mariusza Klimka, byłego właściciela Ruchu, potrenowali z niebieskimi kilka dni i wrócili do domów.

- To był z naszej strony gest dobrej woli. Nie ponosiliśmy żadnych wielkich kosztów związanych z pobytem tych zawodników. Na pewno nie płaciliśmy za przelot tych graczy. Nie sądzę, żeby ktoś z tej trójki wrócił do Chorzowa, ale są plany, żeby przyjechali do nas kolejni zawodnicy z Chin - mówi prezes Dariusz Smagorowicz. Skąd taki pomysł? - Przyjazd chińskich piłkarzy to nie była żadna medialna zagrywka. Chiński, w ogóle azjatycki rynek, ma olbrzymi potencjał. Inwestuje się tam w piłkę, w bazę sportową. Tam są duże pieniądze. Liczymy, że w przyszłości Ruch może na tym skorzystać - dodaje.

W przeszłości zdarzało się już, że zawodnicy z Cichej mieli oferty kontraktowe z Chin, ale je odrzucali. Tak postąpili na pewno Rafał Grodzicki (dziś Śląsk Wrocław) oraz Arkadiusz Piech (Zagłębie Lubin).

- Tak rzeczywiście było, ale to przecież nie oznacza, że wszyscy zawodnicy będą odrzucać ten kierunek wyjazdu. Magnesem na pewno mogą być pieniądze, gdyż jednak można tam zarobić znacznie więcej niż w naszej lidze. Nie ukrywam też, że z czasem - jeżeli uda nam się dokonać transferów w jedną czy w drugą stronę - nawiążemy także bliższe kontrakty z azjatyckimi partnerami biznesowymi. Taka współpraca może mieć już wymierne korzyści dla klubu - mówi Smagorowicz.



Kto będzie w tabeli wyżej na koniec sezonu?