Prezes Ruchu Chorzów w pożyczaniu pieniędzy nie widzi niczego złego

Ruch Chorzów dowie się w tym tygodniu, czy otrzyma w pierwszym terminie licencję na grę w Ekstraklasie w przyszłym sezonie. Jeżeli tak się stanie, to także dzięki pożyczce. 


Kilka tygodni temu byli i aktualni gracze Ruchu zaczęli przecierać oczy ze zdumienia. Na ich bankowych kontach zaczęło przybywać pieniędzy, które przelewał właśnie klub z Cichej.

Dzięki uregulowaniu znacznej części długów Ruch w miarę spokojnie oczekuje na decyzje Komisji Licencyjnej Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Część osób wypomina co prawda niebieskim, że uregulowali zadłużenie dzięki pożyczce, ale prezes Dariusz Smagorowicz tym się akurat nie przejmuje.

- Pożyczka? A w czym problem? A w jaki sposób były domykane przez lata budżety Legii Warszawa, czy Wisły Kraków? Przecież te kluby także miały wielomilionowe zadłużenie wobec swoich właścicieli i nikt wtedy nie krzywił się na takie operacje. To normalne narzędzie finansowe, po które sięgają nawet największe europejskie kluby. Pożyczka jest problemem wtedy, kiedy nie ma widoków na jej spłatę. A my jednak jesteśmy o to spokojni - mówi Smagorowicz.

Ruch rzeczywiście liczy w najbliższych tygodniach na znaczny przypływ gotówki. Dzięki wpływom od miasta, Ekstraklasy oraz T-Mobile niebiescy mogą się wzbogacić nawet o osiem milionów złotych.

- Także dzięki pożyczce spłaciliśmy długi, które były wymagane, żeby otrzymać licencję. Dlatego na decyzje Komisji Licencyjnej czekam ze spokojem - dodaje prezes niebieskiej spółki. 

Kto będzie w tabeli wyżej na koniec sezonu?