Marek Zieńczuk po meczu z Wisłą Kraków: To siedziało w naszych głowach

Po remisie Ruchu Chorzów z Wisłą Kraków niedosyt czuli piłkarze obu drużyn.
Niebiescy zremisowali na Cichej z Wisłą 2:2.

- Po 0:5 z Legią Warszawa trudno było przesadny optymizm. Nie gramy w ostatnich tygodniach tak, jak oczekujemy, dlatego nie ma co narzekać na przebieg meczu i na to, że kończymy go "tylko" z jednym punktem. Jestem zadowolony. Miałem w tym spotkaniu kilka naprawdę trudnych interwencji. Blisko straty bramki było szczególnie po uderzeniu Filipa Starzyńskiego, gdy sparowałem piłkę na poprzeczkę - opowiadał Michał Miśkiewicz, bramkarz Wisły.

- Szanujemy ten punkt, chociaż myślę, że gdybyśmy dowieźli 2:1 do przerwy, to teraz cieszylibyśmy się ze zwycięstwa. Szkoda, że sędzia gwizdnął tego karnego dla Wisły, bo to jednak Paweł Brożek bardziej szukał kontaktu z Michałem Buchalikiem, niż nasz bramkarz faulował napastnika Wisły - mówił Bartłomiej Babiarz, pomocnik Ruchu.

Stać w tym sezonie Ruch Chorzów na podium? Podyskutuj na Facebooku >>

Z karnym dla Wisły nie mógł się też pogodzić doświadczony Marek Zieńczuk. - Gdzieś to potem siedziało w naszych głowach. Szkoda, że Wisła wyrównała w końcówce pierwszej połowy, bo jednak po przerwie żadna z drużyn nie stworzyła sobie klarownych okazji do strzelenia goli. Próbowaliśmy uderzeń z dystansu, ale Miśkiewicz bronił bardzo dobrze - podkreślał.