Ruch Chorzów w stylu retro. Niech przed pokojem prezesa stanie spluwaczka [FELIETON]

Niech na Cichej rozgrywają mecze sznurowaną piłką, a sędziowie wydają werdykty, biegając po boisku w melonikach - proponuje Wojciech Todur
Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Dariusz Smagorowicz, prezes Ruchu Chorzów, oszacował, że jeżeli Ruch chciałby dorównać Legii Warszawa pod kątem wpływów z dnia meczu, to na Cichej musiałoby się pomieścić... 120 tysięcy osób.

Stałoby się tak oczywiście przy założeniu, że bilety na spotkania na niebieskich nadal kosztują średnio niewiele ponad dziesięć złotych, a na Legii jest komplet - tak jak podczas niedzielnego meczu z drużyną z Cichej.

Oczywiście Ruch mógłby zmniejszyć tę różnicę dzięki podwyżce cen wejściówek, ale póki co takich planów na Cichej nie mają. Nie można bowiem windować cen biletów, gdy organizuje się spotkania na tak archaicznym obiekcie...

A może to właśnie ze staroci, najgorszego stadionu w Ekstraklasie uczynić atut? Kibice niebieskich żartują, że od przyszłego sezonu Ruch, by dopasować się do standardów chorzowskiego stadionu, zagra w koszulkach w stylu retro - takich wiązanych sznureczkiem pod szyją.

A dlaczego nie iść dalej? Niech na Cichej rozgrywają mecze sznurowaną brązową piłką, a sędziowie wydają werdykty, biegając po boisku w melonikach. Fryzury? Włosy obowiązkowo zaczesane do tyłu. Na trybunach królowałyby oczywiście dwurzędowe garnitury i kapelusze. Aha! I niech jeszcze spluwaczka stanie przed wejściem do pokoju prezesa...

Nie podobają się Wam lata 30.? No to może 70.? I to już nie jest żart. W przyszłym tygodniu na Cichą ma przyjechać ekipa filmowców szukających stadionu, który byłby tłem dla dokumentu o sukcesach "Orłów Górskiego". Ponoć takich plenerów, jak na obiekcie w Chorzowie, nie ma już nigdzie w Polsce...

Na Cichej jest taki skansen, że można by organizować wycieczki dydaktyczne po każdej epoce. Wystarczy trochę wyobraźni i dobrych chęci.

Tym większe brawa należą się Ruchowi, który na tej marnej scenie rozgrywa wielki koncert. Jeżeli w środę Ruch ogra Lecha Poznań, to tytuł wicemistrzowski będzie na wyciągnięcie ręki. Stawiamy, że jeżeli Ruch zdobędzie srebro, to będziemy mówić o dysproporcji, jakiej w historii polskiej piłki jeszcze nie było.

Myślimy o przepaści - dotyczącej klubowych finansów, stanu stadionowej infrastruktury, potencjału piłkarzy - jaka może dzielić mistrza, czyli Legię Warszawa i Ruch Chorzów, drugi zespół w lidze.

A może warto poszukać tej spluwaczki? Jak ma być piłkarski skansen, to może chociaż jedyny taki...

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>