Były trener Ruchu Chorzów: Nie przypisuję sobie żadnych zasług

PRZEGLĄD PRASY. - Być może maleńka cząstka tego brązowego medalu należy do mnie. Natomiast cały splendor powinien spłynąć na Jana Kociana - podkreśla w rozmowie ze "Sportem" Jacek Zieliński, który na początku zakończonego tydzień temu sezonu prowadził niebieskich.
Ruch Chorzów zagra w fazie grupowej Ligi Europejskiej? Podyskutuj na Facebooku >>

Dlaczego Zielińskiemu, którego chorzowscy działacze także postawili uhonorować krążkiem za trzecie miejsce, nie udało się na Cichej? - Przede wszystkim skład personalny był przeze mnie źle dobrany. Świetnym pomysłem trenera Kociana było przesunięcie Marcina Malinowskiego na stopera i ustawienie obok siebie w roli defensywnych pomocników Łukasza Surmy i Bartłomieja Babiarza, który zrobił ogromne postępy. Znakomicie spisywał się też w bramce Michał Buchalik. Ważnymi ogniwami byli też Daniel Dziwniel i Grzegorz Kuświk, który wcześniej świetnie prezentował się na treningach, ale w lidze nie potrafił tego sprzedać - wylicza były trener Ruchu, który - jak sam przyznaje - siedzi w domu i czeka na propozycje pracy.

Więcej w sobotnim "Sporcie".

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>