Sport.pl

Ruch Chorzów w pucharach. "Lubiliśmy grać z Turkami, w NRD wręcz przeciwnie" [WYWIAD]

Jan Benigier, trzykrotny mistrz Polski z Ruchem i reprezentant kraju w latach 70., wspomina dawne mecze w pucharach, nie przewiduje wpadki niebieskich w Lidze Europy. Ale wkurza go afera z brakiem murawy na Cichej
Ćwierkamy dla was o sporcie na Śląsku >>

Piotr Zawadzki: Wyobraża pan sobie, że Ruch nie przejdzie FC Vaduz?

Jan Benigier: - Nieee... Przecież niebiescy nie mogą się przestraszyć klubu z Liechtensteinu. Trener Kocian ma jednak świętą rację, nazywając skandalem całą tę sprawę z brakiem murawy na stadionie Ruchu. Bo to jest skandal! Ruch to biedny klub i jeszcze rzuca mu się kłody pod nogi. Przed bardzo ważnym meczem ograbiono drużynę z dwóch podstawowych atutów - własnego stadionu i widowni. Te 900 osób, które wejdzie na stadion Piasta, to przecież nic, trybuny będą puste. Uważam, że problem jest tak poważny, że w jego wyjaśnienie powinien był się włączyć prezydent miasta. Bo chodzi o Ruch, najlepszą wizytówkę Chorzowa. Ale spokojnie, nawet grając dwa razy na wyjeździe, Ruch poradzi sobie z FC Vaduz.

ŚLĄSK.SPORT.PL w mocno nieoficjalnej wersji. Dołącz do nas na Facebooku >>

Górnik Zabrze ma w swojej legendzie do dziś wspominane mecze z oboma Manchesterami czy Romą, GKS Katowice - z Barceloną albo Bordeaux. Ruch też często grał w europejskich pucharach, ale nie może się pochwalić podobnie fascynującymi historiami.

- Graliśmy taki futbol, na jaki było nas stać. Zagraliśmy trochę fajnych meczów, ale szkoda tamtych lat. Stać nas było na więcej. Może zabrakło nam atrakcyjnych rywali? Na Anglików nigdy nie trafiliśmy. A jak już przydarzył nam się rywal z RFN, był to bardzo przeciętny Wuppertaler SV. Jak na sparingu z nim graliśmy.

Trafił pan do Ruchu w 1972 roku, niedługo po klęsce niebieskich z Ajaxem Amsterdam 0:7.

- Młodzi trochę sobie żartowali z kolegów, którzy grali w tym nieszczęsnym meczu. Jak byłem na któregoś zły, to mu mówiłem, że przy 0:6 trzeba było zejść z boiska.

Europejskie puchary to zawsze było dla niebieskich święto?

- Najważniejszą sprawą było nie to, jaki przeciwnik nam się trafi, ale jaki kraj. Wiadomo było, że jak wylosujemy mistrza Turcji, to polecimy do Stambułu, ogramy łatwo to Fenerbahce, a jeszcze pójdziemy na bazar, kupimy ze cztery złote bransoletki i spieniężymy je w kraju. A jak się trafiło na mistrza NRD, to atrakcja żadna, a i rywal ciężki. No, niestety, takie to były czasy.

Największy niedosyt pozostawia chyba dwumecz Ruchu z francuskim St. Etienne w 1975 roku. Półfinał Pucharu Europy był wtedy na wyciągnięcie ręki.

- W Chorzowie, przy niesamowitym wsparciu widowni, prowadziliśmy po godzinie gry 3:0. Rywale nie istnieli. Potem ten Jean-Michel Larque strzelił nam dość przypadkowego gola z wolnego, a pod koniec meczu straciliśmy jeszcze jedną bramkę. Rewanż przegraliśmy 0:2, ale zapamiętałem go z całkiem innego powodu. Na rozgrzewce zaczęło mi się kręcić w głowie. Powiedziałem o tym trenerowi, a on na to, że to pewnie przez te jupitery na stadionie. Nie wiem, jak dograłem ten mecz do końca. Ekipa pojechała na raut, a mnie policja zawiozła do hotelu. Rano okazało się, że mam żółtaczkę. Prosto z lotniska w Pyrzowicach zawieziono mnie do szpitala, na oddziale zakaźnym spędziłem trzy miesiące.

Mieliście kompleksy wobec zagranicznych drużyn?

- Sportowo to nie. Przecież piłkarze Ruchu to byli reprezentanci Polski, kilku z nas - mimo że wyjeżdżaliśmy z kraju po trzydziestce - spokojnie sobie poradziło w zachodnich ligach. Chcieli nas tam. Jeśli już czuliśmy się gorsi, to pod względem strojów. Oni wychodzili na boisko w markowych kostiumach, a my... Szkoda gadać. Ruch grał kiedyś w takich strojach a la Ajax, z niebieskim szerokim pasem na przodzie koszulek. To ja sobie w tej koszulce uciąłem rękawy, bo po kolejnych praniach one się już podwijały. Czasem ponuro żartowaliśmy, że najlepiej będzie, jak się całą drużyną wymienimy koszulkami, będziemy wreszcie mieli porządny sprzęt. "Pumy" pojawiły się w klubie dopiero pod koniec lat 70.



Ruch Chorzów w rozgrywkach Ligi Europy
Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
Komentarze (1)
Ruch Chorzów w pucharach. "Lubiliśmy grać z Turkami, w NRD wręcz przeciwnie" [WYWIAD]
Zaloguj się
  • empe2103

    Oceniono 3 razy 1

    nie no nie mozna sie bac druzyny z Lichtensteinu przeciez tak samo Walijskie druzyny nawet Widzew co spadl powinien po 5:0 wygrywac, obojetnie ze Swansea gra w Pucharach dla Walji a normalnie gra dobrze w Premier League.

    Ludzie moim zdaniem Ruch przejdzie ale nie oczekujcie pogromu skoro Vaduz jest Benjaminkiem Ligi ktora jest Lepsza od Polskiej a o Reprezentacji juz nie wspomne

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX