Euroniepokój Ruchu Chorzów. Ekipa z Liechtensteinu postawiła się niebieskim [ZDJĘCIA]

Ruch Chorzów rozpoczął grę w europejskich pucharach od zwycięstwa z FC Vaduz. Styl tej wygranej pozostawił jednak wiele do życzenia.
O ekipie z Liechtensteinu wypowiadano się w Chorzowie ze sporym szacunkiem. Tak naprawdę nikt nie wyobrażał sobie jednak, aby niebiescy nie pokonali Vaduz. Niczego w tej sprawie nie zmieniała nawet konieczność rozegrania spotkania na obiekcie Piasta Gliwice.

Goście wcale nie stawili się jednak na Śląsku tylko po to, by łatwo dać sobie strzelić kilka goli. Tysiąc kibiców Ruchu przecierało oczy ze zdumienia, obserwując odważną i dobrą grę Vaduz. Jej efektem był gol Philipa Muntwilera.

Dopiero stracona bramka obudziła chorzowian z letargu. W ciągu kilku minut to oni objęli prowadzenie. Najpierw genialną bombą z dystansu popisał się Marek Zieńczuk, a po chwili gola strzelonego w ekwilibrystyczny sposób dołożył Piotr Stawarczyk.

Kolejne gole dla niebieskich powinny być kwestią czasu, ale nie były. Co prawda Łukasz Surma zdobył efektowną bramkę strzałem głową, ale był to gol samobójczy w wyniku dość nieszczęśliwej interwencji.

Potężnego wstydu, jakim byłby remis, pozwolił niebieskim uniknąć Stawarczyk, który na kwadrans przed końcem ponownie wyręczył swoich kolegów z ataku i strzelił decydującego gola. Tym razem wepchnął piłkę z bliska do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

O awansie jednego z zespołów do trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy przesądzi mecz rewanżowy, który odbędzie się w następny czwartek. Po pierwszym spotkaniu szanse obu ekip wydają się dość wyrównane.



Ruch Chorzów w rozgrywkach Ligi Europy