Ruch Chorzów może wykopać piłkę do Szwajcarii. Czy ktoś przebije Ren?

KORESPONDENCJA Z LIECHTENSTEINU. FC Vaduz tylko nieznacznie przebija Ruch Chorzów pod względem klubowego budżetu. Za to malownicze położenie miejscowego stadionu bije Cichą na głowę.
Gorące newsy i złośliwe komentarze. Dołącz do nas na Facebooku >>

W środowy wieczór Ruch poznał obiekt, na którym w czwartek przyjdzie mu walczyć o awans do III rundy eliminacji Ligi Europy. Rheinpark Stadion to kameralny obiekt, który służy FC Vaduz od 16 lat.

Kosztował 19 milionów franków, czyli niewiele więcej od obiektu Piasta Gliwice. Na jego otwarcie do stolicy księstwa przyjechało niemieckie Kaiserslautern, które zlało miejscowych aż 8:0. Obiekt jest położony tuż u podnóża alpejskich szczytów, a niemal tuż za jego ogrodzeniem toczy swoje wody Ren. Kilkadziesiąt metrów dalej jest więc już Szwajcaria...

Stadion może pomieścić prawie osiem tysięcy widzów, ale Giorgio Contini - trener FC Vaduz - spodziewa się na trybunach ledwie tysiąca miejscowych fanów.

Na uliczkach miasteczka próżno szukać informacji o czwartkowym meczu. Gdy w drodze na przedmeczową konferencję prasową spytaliśmy o położenie Rheinpark Stadion, jeden z miejscowych dopytywał się, po co tam idziemy, ale potem przypomniał sobie, że Vaduz rzeczywiście gra z Ruchem w eliminacjach Ligi Europy.



Mieszkańcy stolicy Liechtensteinu mogą przeżyć w czwartek szok, gdy do miasteczka zjadą fani Ruchu. Tych wybiera się w Alpy około 500 fanów. - Przy takim wsparciu o wygraną na pewno będzie łatwiej. W takiej sytuacji trudno, żebyśmy wyczekiwali na to, co zaproponuje rywal - mówi Daniel Dziwniel, obrońca Ruchu.

Miejscowi dziennikarze z uwagą słuchali Dziwniela, a potem prosili go, żeby przeliterował swoje "trudne nazwisko". - D jak Dora, Z jak Zeppelin, I jak Ida, W jak Wilhelm, N jak northpole, I jak Ida, E jak Emil, L jak Ludwik - mówił cierpliwie piłkarz rodem z Elbląga. - Gdy grałem w Niemczech, wymowa mojego nazwiska często była problemem. Nieraz je literowałem. A najczęściej wołali za mną "Dani" - uśmiechał się Dziwniel, który nie widzi się w przyszłości w drużynie z Vaduz. - To na pewno ciekawy zespół, który gra w mocnej, szwajcarskiej lidze. Uważam jednak, że Ruch ma więcej do zaoferowania. Tego lata mówiło się o moim transferze do Pogoni Szczecin. Ja jednak nigdzie się nie wybieram. Chorzów to dobre miejsce do piłkarskiego rozwoju. O kolejnym kroku w karierze jeszcze nie myślę - dodaje.

Trener Contini jest dobrej myśli przed rewanżem. Zapewnił, że jego zespół zagra w tym samym zestawieniu co przed tygodniem w Gliwicach. - Szanse na awans oceniam wciąż na 50 procent. Kibiców z Chorzowa się nie obawiam. Ciągle ktoś przyjeżdża na nasz obiekt - zaznaczył.

Szkoleniowiec zdradził też, ile wynosi budżet jego klubu. - Pięć milionów franków - powiedział. To około piętnastu milionów złotych, czyli o dwa, trzy miliony więcej od sumy, którą dysponuje Ruch.

Ruch Chorzów w rozgrywkach Ligi Europy