Pamiętny debiut Michała Szewczyka. "To tak naprawdę drugorzędna sprawa"

Korespondencja z Vaduz. Ruch Chorzów zremisował bezbramkowo z FC Vaduz i cieszy się z awansu do III rundy eliminacji Ligi Europy. Najbliższy strzelenia bramki dla niebieskich był Michał Szewczyk.


23-letni piłkarz debiutował w Liechtensteinie w niebieskich barwach. Zagrał za plecami Grzegorza Kuświka i zaprezentował się z dobrej strony. W drugiej połowie był bliski zdobycia bramki po doskonałym podaniu Filipa Starzyńskiego. Trafił jednak w bramkarza.

- Żałuję, ale z drugiej strony się cieszę. Jest awans, więc to będzie debiut do zapamiętania - uśmiechał się Szewczyk, który kontynuuje w Chorzowie rodzinne tradycje. Przed laty w Ruchu grał jego ojciec Mieczysław - mistrz Polski z roku 1989. 

- Spodziewałem się, że Vaduz postawi nam wysoko poprzeczkę, bo tak naprawdę słabych drużyn już nie ma. To mocny, wybiegany zespół, który grał twardy futbol - chwalił piłkarz, który mówił również o nowym systemie gry. Ruch po raz pierwszy za czasów Kociana nie zagrał bowiem czterema, a trzema obrońcami. - Zagraliśmy z tyłu na zero, więc system się sprawdził. Szkoda, że w ataku nie wyglądało to równie dobrze - dodał.

W następnej rundzie Ruch zagra z Duńczykami z Esbjerg fB. - Mogliśmy też trafić na zespół z Kazachstanu, więc źle nie jest. Podróż na pewno nie będzie tak męcząca, ale to tak naprawdę drugorzędna sprawa. Przystąpimy do tego dwumeczu, żeby wygrać - zapewnił Szewczyk.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Ruch Chorzów w rozgrywkach Ligi Europy