Marcin Malinowski gotowy do dwusetnego meczu w barwach Ruchu Chorzów

Marcin Malinowski, kapitan Ruchu Chorzów, prawdopodobnie rozegra w piątek dwusetny mecz w niebieskich barwach. 
- Nie liczę tych spotkań. Każdy mecz ma swoją historię, a ja skupiam się na każdym kolejnym. Zwłaszcza że tych spotkań do rozegrania prawdopodobnie nie zostało mi zbyt wiele. Bardzo się cieszę, że w tym wieku ktoś jeszcze na mnie stawia, czuję się komuś potrzebny. Staram się odwdzięczać za zaufanie dobrą postawą na boisku - mówi 39-letni obrońca zespołu z Cichej.

Malinowski debiutował w chorzowskiej drużynie 2 sierpnia 2002 roku. Ruch zremisował wtedy z Górnikiem Zabrze (0:0).

- Który mecz wspominam najmilej? Trochę tych spotkań rzeczywiście rozegrałem i ciężko wyróżnić jedno konkretne. Z racji tego, że niezbyt często strzelam bramki, wskazałbym właśnie na te spotkania, w których trafiałem do siatki. Te mecze wysuwają się na czoło. Jeśli chodzi o spotkanie, o których chciałbym zapomnieć, pierwszy przychodzący mi do głowy mecz to baraż o utrzymanie w drugiej lidze przeciw Stali Rzeszów. To były ciężkie czasy dla nas wszystkich - dla klubu, piłkarzy, kibiców i wszystkich osób związanych z Ruchem. W tym właśnie spotkaniu dostałem czerwoną kartkę i nie mogłem zagrać w rewanżu. Na szczęście moi koledzy, z Arturem Błażejewskim na czele [strzelił w rewanżu dwa gole, a Ruch wygrał 2:0 - przyp. red.], wzięli to na swoje barki i szczęśliwie się te baraże skończyły - utrzymaliśmy się w drugiej lidze - wspomina piłkarz, który wraca do gry po kontuzji stawu skokowego.



- Trenuję już normalnie. Poprzedni tydzień był dla mnie bardzo spokojny. Sporo czasu poświęciłem na regenerację kostki. Najprawdopodobniej były to sprawy przemęczeniowe. Na całe szczęście obyło się bez większego zagrożenia i mam nadzieję, że w piątek będę mógł pomóc kolegom w osiągnięciu dobrego wyniku w Szczecinie - podkreśla.