Złe wieści dla Jana Kociana. Ruch Chorzów popełnia błąd za błędem, a... Waldemar Fornalik czeka

Kompromitacja Ruchu Chorzów na boisku trzecioligowej Ostrovii mocno zachwiała pozycją trenera Jana Kociana. Jeżeli niebiescy nie będą punktować w dwóch najbliższych meczach, to szkoleniowiec ze Słowacji może pożegnać się z klubem z Cichej.


Ruch konsekwentnie podróżuje piłkarską kolejką górską. Po znakomitym sezonie zwieńczonym zdobyciem medalu mistrzostw Polski, przychodzi słaby, gdy niebiescy walczą o utrzymanie. Tak dzieje się od 2010 roku. I chociaż przed trwającym aktualnie sezonem w klubie powtarzano, że kolejnej wpadki już nie zaliczą, to jednak Ruch pikuje ostro w dół.

Jedna wygrana w dziewięciu ligowych meczach, a teraz jeszcze porażka 1/16 Pucharu Polski z trzecioligową Ostrovią. Ruch nie ma już alibi w postaci rywalizacji w eliminacji Ligi Europy, która na starcie rozgrywek był w Chorzowie priorytetem. Nie ma też już co wracać do tego, że niebiescy mieli latem problemy z własną - remontowaną murawą - i musieli rozgrywać mecze w Gliwicach.

Ruch zawodzi i popełnia błędy. Kto myli się personalnie?

Zacznijmy od Kociana. Przez rok pracy na Cichej jednym z ulubionych słów tego szkoleniowca był "automatyzm". Ruch nie ma i nie miał wielkiej drużyny. Grał prostą piłkę, w której każdy na boisku wiedział co robić. Kocian postawił na system 4-5-1 i szlifował go do bólu. Jak więc mógł w ostatnim meczu ligowym z GKS-em Bełchatów, meczu, który miał dźwignąć zespół z dna i dodać mu wiary we własne siły, postawić na zupełnie obcą mu taktykę 3-5-2?

Kolejna sprawa to budowa i pomysł na zespół. Tu już winy rozkładają się równo, także na działaczy. W minionym sezonie niebiescy byli na ustach wszystkich także dlatego, że wywalczyli brązowy medal mistrzostw Polski w krajowym składzie. Działacze uczynili z tego atut. Wskazywali na swój zespół palcem i mówili - "Patrzcie, jesteśmy inni. Jedyni tacy, a przy tym jeszcze wygrywamy!".

Teraz ruchy transferowe na Cichej przypominają operację nożem rzeźnickim na otwartym sercu. Niebiescy pozyskują kolejnych obcokrajowców. Senad Karahmet z Belgii nie gra wcale. Wołodymyr Tanczyk na razie jest tyle szybki i dynamiczny, co chaotyczny i nieprecyzyjny, a Słowak Jan Chovanec zwyczajnie bezbarwny. Jest jeszcze Eduards Visnakovs, który z miejsca wyrzucił na daleką rezerwę Michała Efira - wcześniej nadzieję klubu. Może z czasem to się zmieni. Może ci zawodnicy potrzebują więcej czasu. Może...

Ruch nie jest już polski, a co gorsza, nie jest też już klubem, który stawia na młodzież. Gdzie jest Kamil Włodyka, Martin Konczkowski, Michał Helik, Maciej Urbańczyk. Wszyscy oni mają prawo czuć się dalej od podstawowego składu niebieskich niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Efekt jest taki - nie, żebyśmy ich usprawiedliwiali - że zawodzą nawet w trzecioligowych rezerwach. Ale tak to niestety działa. Jak nie masz mocnej psychiki, to widzisz, że nawet jeżeli wyprujesz żyły w rezerwie, to do ligowej jedenastki nie wrócisz. Te miejsca zajęli już przecież inni, nowi.

Teraz czas na tłumaczenia i zapewnienia, że będzie lepiej. Z naszych informacji wynika, że prezes Dariusz Smagorowicz zaprosił w piątek na rozmowę trenera Kociana i kapitana drużyny Marcina Malinowskiego.

Pytanie będzie jedno - "Co się dzieje?". Już się nie lubicie? Jesteście źle przygotowani do sezonu? Trener wam nie odpowiada?

Przed Ruchem mecz z Zawiszą Bydgoszcz i Wielkie Derby Śląska. Potem nastąpi przerwa na reprezentację. Ulubiony czas prezesów polskich klubów na zmiany trenerów. I jeżeli Ruch Kociana nie zacznie wygrywać, to najlepszy trener minionego sezonu Ekstraklasy pożegna się z Cichą. W tym wypadku z wyborem następcy nie będzie żadnego problemu. Bez pracy jest wciąż bowiem Waldemar Fornalik, którego kibice wniosą zapewne do klubu na rękach...

Ruch Chorzów znów będzie na podium ekstraklasy? Podyskutuj na Facebooku >>

Już w sobotę kolejne Wielkie Derby Śląska w Chorzowie. Kto je wygra?