Kobiece spojrzenie na Wielkie Derby Śląska. Ten mecz jest wyjątkowy!

- Na pewno wygramy - mówi rzeczniczka Ruchu Chorzów Donata Chruściel przed sobotnimi Wielkimi Derbami Śląska. - Niech to będzie szpil nad szpilami - odpowiada jej rzeczniczka Górnika Zabrze Joanna Haśnik i oczywiście zapowiada zwycięstwo swojej ekipy.
Ruch i Górnik zmierzą się w lidze po raz 102. O rywalizacji pomiędzy zespołami z Chorzowa i Zabrza napisano już niemal wszystko. Tym razem na sobotnie derby postanowiliśmy spojrzeć oczami rzeczniczek obu klubów. Dla nich Wielkie Derby Śląska to przecież też coś wyjątkowego.

Donata Chruściel, rzeczniczka Ruchu



- Pracuję w Ruchu od lutego 2011 r. i niemal od pierwszego dnia na Cichej wiedziałam, że nie ma ważniejszego meczu niż Wielkie Derby Śląska. Pierwsze spotkanie z Górnikiem przeżyłam krótko po tym, jak zostałam rzecznikiem, bo w marcu 2011 r. To był mecz, z którym wiążą się największe emocje i najfajniejsze wspomnienia. Załamanie pogody, awaria oświetlenia i efektowne zwycięstwo (3:0). Śniegiem sypało tak, że "Paulek" [Paweł Poloczek odpowiadał wtedy w Ruchu za przygotowanie murawy - przyp. red.] jeszcze nie przejechał łopatą wzdłuż linii bocznej boiska do końca, żeby ją odśnieżyć, a jej początek znowu nadawał się do odśnieżania.

Przed derbami jest zawsze stres i dużo obowiązków. Bo derby to nie jest spotkanie jak każde. Przy okazji sobotniego meczu będziemy na przykład wspominać ostatnie mistrzostwo Polski dla niebieskich. Na trybunach usiądą znakomici zawodnicy, którzy w 1989 r. nie mieli sobie równych w lidze. Wierzę, że ich obecność jeszcze dodatkowo zmotywuje nasz zespół. Derby zawsze są trudne i nieprzewidywalne. Teraz towarzyszy im jeszcze większa stawka. Brakuje nam punktów, brakuje nam oddechu. Walczymy o przełamanie i spokojne dwa tygodnie pracy, bo przecież po tym meczu liga ma przerwę na reprezentację.

Nie biorę pod uwagę innego scenariusza niż wygrana Ruchu. Dlaczego? Bo jesteśmy lepsi! Bo gramy na Cichej, gdzie Górnik już zapomniał, jak smakuje wygrana. Bo będziemy mieć za sobą oddanych kibiców. Bo tęsknota za wygraną jest tak duża, że Górnik nas nie zatrzyma. Czy wybaczyłabym porażkę? Co to za pytanie? Nie będzie czego wybaczać. Na pewno wygramy.

Joanna Haśnik, rzeczniczka Górnika



- Wielkie Derby Śląska są dla mnie jako kibica, a zarazem pracownika Górnika, wyjątkowe z wielu powodów. Mieszkam w Rudzie Śląskiej, więc od lat jestem w samym centrum sąsiedzkich porachunków. Jeszcze kiedy chodziłam do szkoły, to wygrana zawsze sprawiała, że przez kolejne kilka miesięcy chodziło się z podniesioną głową. Teraz trzy punkty również dodają skrzydeł i chęci do dalszej pracy. Nie tylko, jeśli chodzi o mecze seniorów, ale duże znaczenie mają dla mnie również wygrane w rozgrywkach młodzieżowych.

Cieszę się, że już nasi wychowankowie od najmłodszych lat mówią, że to dla nich najważniejszy mecz. W trakcie studiów szczególnie zainteresowałam się historią Wielkich Derbów Śląska. Na tyle, że ostatecznie nawet moja praca magisterska, a studiowałam historię na Uniwersytecie Śląskim, dotyczyła tego tematu. Godziny spędzone na czytaniu archiwalnych gazet sprawiły, że opisałam wszystkie mecze Górnika z Ruchem, zarówno w rozgrywkach ligowych, jak i w Pucharze Polski, Pucharze Ekstraklasy czy też sparingi. Promotor musiał przebrnąć przez prawie 400 stron, ale ostatecznie skończyło się na piątce. Chciałabym kiedyś wydać z tego książkę. Na razie czas nie pozwala, ale może kiedyś... Górnik ostatnio wygrał na Cichej w 1996 r. Osobiście przeżyłam porażkę 0:3 w 2011 r. i 1:2 w grudniu ubiegłego roku. Ta druga bolała szczególnie. W końcu były to 100. derby. Symboliczne. Łzy się polały. Zresztą, czy to po porażkach w Zabrzu, czy w Chorzowie, nigdy nie byłam za bardzo w stanie zrobić wywiadów pomeczowych do klubowej telewizji. Człowiek się gotował w środku. Z rozpaczy i ze wściekłości. Nie ukrywam, że tak jak chciałabym dożyć 15. tytułu mistrzowskiego, tak marzy mi się to pierwsze od 18 lat zwycięstwo w Chorzowie. Cieszę się, że nasi kibice będą na Cichej, i liczę, że poniosą zespół do zwycięstwa. Nie mnie oceniać szanse obu zespołów, porównywać taktyki, ustawienie, umiejętności zawodników, w końcu jestem tylko kobietą i nie znam się na piłce (śmiech - przyp. red.).

Inna sprawa, że w derbach to i tak nie ma znaczenia, bo one rządzą się swoimi prawami. W derbach nigdy nie obowiązywały teoretyczne i rzeczywiste kalkulacje. Coś, co jest pozornie niemożliwe, w tych spotkaniach staje się faktem. Mam jedynie nadzieję, że mimo iż w kadrach obu zespołów coraz mniej jest Ślązaków, to na boisku nie zabraknie prawdziwie śląskiego charakteru. Kiedyś Stanisław Oślizło powiedział, że kto grał w derbowym meczu, ten wie, na czym ta różnica polega. Kto w nich nie uczestniczył, i tak nie zrozumie, że derby i zwykłe spotkanie ligowe to nie to samo. Niech więc to będzie szpil nad szpilami, który do ostatniego gwizdka będzie trzymał w napięciu. Kto wygra? Górnik. Od kibica biało-niebiesko-czerwonych nie można usłyszeć przecież innej odpowiedzi...

Już w sobotę kolejne Wielkie Derby Śląska w Chorzowie. Kto je wygra?