Jan Kocian pożegnał się z Ruchem Chorzów. Szefowie niebieskich nie mają wyjścia [ANALIZA]

Wielkie Derby Śląska były ostatnim meczem Jana Kociana na trenerskiej ławce Ruchu Chorzów. Szkoleniowiec ze Słowacji popełnił zbyt wiele błędów, żeby zachować posadę na Cichej. 
Co bardziej boli - 0:6 z Jagiellonią Białystok, czy 1:2 na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze? Kibice spoza Śląska pewnie wskażą na opcję numer 1, ale fani niebieskich na pewno się z nimi nie zgodzą. Nie ma dla kibica Ruchu bardziej bolesnej porażki niż przegrana na Cichej z Górnikiem. I chociaż po WDŚ trybuny na chorzowskim obiekcie skandowały "Janek! Kocian! Janek!" - był to okrzyk na pożegnanie...

To 0:6 przypominamy nie bez powodu. To właśnie po tym meczu jesienią minionego roku z drużyną rozstał się trener Jacek Zieliński. To wtedy na Cichej pojawił się Kocian, którego Mariusz Klimek - doradca zarządu ds. sportowych - wypatrzył gdzieś za Wielkim Chińskim Murem.

Kocian nie był trenerem anonimowym. Pracował z reprezentacją Słowacji i Austrii - co prawda, jako drugi trener, ale doświadczenia nikt mu odmówić nie mógł. Dobry warsztat, trafna taktyka oraz umiejętność zjednywania sobie ludzi, których spotykał na swojej drodze, zapewniły mu sukces, którego nikt się po Ruchu nie spodziewał. Kocian podniósł zespół z kolan i wywindował go aż na trzecie miejsce w Polsce. To była niezwykła metamorfoza!

Zadziwiający wynik sprawił, że Kocian został wybrany na najlepszego trenera Ekstraklasy. Ruch szybko przedłużył z nim umowę o kolejne dwa lata. Słowak miał też za sobą kibiców, którzy przestali przy nim tęsknić za Waldemarem Fornalikiem. A to można uznać za sukces równie wielki, jak zdobycie brązowego medalu mistrzostw Polski.

Ćwierkamy dla was o sporcie na Śląsku >>

No i jak tu zwolnić takiego szkoleniowca? Niestety, działacze Ruchu nie mają wyjścia. Kocian mógłby pozostać na stanowisku trenera niebieskich, ale pod jednym warunkiem. Gdyby znał odpowiedź, dlaczego Ruch popadł w tarapaty, a on sam wie, jak go z nich wyciągnąć.

Tymczasem Kocian w ostatnich tygodniach - po przegranych meczach - najczęściej powtarzał: "Nie wiem co się dzieje...". Fatalna formuła, która nie przystoi najlepszemu trenerowi w lidze. Te słowa to także czytelny sygnał i alibi dla zawodników. No bo skoro trener nie wie, dlaczego przegrywają, to dlaczego mają wiedzieć oni sami...

Kocian popełnił kilka błędów. Nie mamy wglądu do wyników badań zespołu, ale nawet z trybun widać, że niebieskim brakuje dynamiki. Zespół ma siły, żeby biegać przez 90 minut meczu. Tyle że niestety w jednym tempie...

Polityka transferowa i dobór graczy też mają swoje znaczenie. Kocian przez większość czasu, jaki spędził na Cichej, grał bardzo wąską grupą graczy. Wyjaśniał to faktem, że rezerwowym brakuje jakości. Efekt był taki, że z czasem rezerw nie miał wcale. Dlaczego tak łatwo zrezygnowano z Marka Szyndrowskiego? Gdzie są Kamil Włodyka i Michał Helik? Po co na Cichej zakontraktowana Jana Chovanca i Senada Karahmeta? Nawet jeżeli część tych decyzji firmowali działacze, to jednak pieczęć przybijał Kocian.

Przed meczem z Górnikiem działacze Ruchu powtarzali, że pozycja Kociana jest niezagrożona, a ten cieszy się ich pełnym zaufaniem. Co jednak mieli powiedzieć? Że jak przegra, to go nie ma?

A tak, niestety, to wyglądało. Kocian przegrał i już go nie ma.

Działaczom Ruchu tym łatwiej będzie podjąć tę decyzję, że bez pracy wciąż pozostaje Waldemar Fornalik. Szkoleniowiec, który na Cichej zapracował na fotel selekcjonera Polski. Trener, który także już podnosił Ruch z kolan i sięgał z nim po medale.

Coś czujemy, że ponowny mariaż Fornalika z Ruchem to będzie związek na długie lata....

Górnik Zabrze i Ruch Chorzów zdobyli dotąd po czternaście tytułów mistrza Polski. Który z tych klubów szybciej sięgnie po piętnasty tytuł?