Ruchowi Chorzów nie podoba się "zamknięty stadion". A jak to jest w innych śląskich klubach?

Władze Chorzowa proponują Ruchowi Chorzów nowe zasady użytkowania stadionu przy ul. Cichej. Na obiekt będzie się trudniej dostać, a co za tym idzie - na stadionie ma być bezpieczniej.
Gorące newsy i złośliwe komentarze. Dołącz do nas na Facebooku >>

Miasto postanowiło zmienić zasady - także na wniosek policji - po bombowym incydencie przed Wielkimi Derbami Śląska. Przypominamy: na trybuny podrzucono wtedy ładunek pirotechniczny, który miał eksplodować w sektorze zajmowanych przez fanów Górnika. "Bombę" na szczęście znaleźli pracownicy MORiS-u, więc do tragedii nie doszło. Teraz jednak trzeba zastanowić się nad tym, co zrobić, żeby podobnych niespodzianek ustrzec się w przyszłości.

Domofon zamiast przepustki

Władze Chorzowa zaproponowały, żeby na początek ograniczyć łatwość, z jaką można dostać się na obiekt Ruchu. Teraz rzeczywiście może wejść tam każdy. Zmiany przewidują wprowadzenie systemu identyfikatorów, przepustek czy specjalnych zezwoleń na pozostawienie samochodu na wewnętrznym parkingu. Ruch ma też wcześniej przejmować obiekt przed rozpoczęciem imprezy masowej. Plan zakłada, że nie będzie się to działo na dwie godziny, a na dwa dni przed spotkaniem. Ruch na takie propozycje się nie zgadza.

Sytuacja jest więc patowa, a żeby rzucić na problem więcej światła, postanowiliśmy sprawdzić, jak to wygląda w innych klubach, które reprezentują nasz region w ekstraklasie.

Górnik Zabrze jest w specyficznej sytuacji, gdyż na jego obiekcie trwa tak naprawdę budowa nowego stadionu. - Przemieszczanie się po obiekcie w dniu meczowym i na co dzień to dwie różne sprawy. W dniu meczu na stadionie obowiązują oczywiście identyfikatory czy karty parkingowe. Identyfikatory mają wszyscy pracownicy klubu, ale na co dzień nie są one w użyciu. Wszyscy się znamy, więc nie musimy się dodatkowo legitymować.

Stadionu też nie zamykamy, gdyż na obiekcie znajduje się sklep kibica. Kto chce, może też skorzystać z klubowego parkingu [nie ma jednak możliwości, żeby podjechać pod sam klub - przyp. red.]. Wejście do pomieszczeń biurowych nie wymaga przepustki, ale trzeba wcześniej użyć domofonu i wyjaśnić cel wizyty - mówi Joanna Haśnik, rzeczniczka prasowa Górnika.

160 kamer śledzi każdy ruch

Gościem na stadionie miejskim w Bielsku-Białej jest też Podbeskidzie, i to dosłownie, gdyż siedziba klubu na czas przebudowy obiektu została przeniesiona do innego budynku. - To oznacza mniej więcej tyle, że gdy chcemy skorzystać z murawy czy szatni, musimy poprosić osoby zarządzające stadionem o klucze. To, rzecz jasna, formalność. Wcześniej, gdy siedziba klubu znajdowała się na obiekcie, nie było takiej konieczności. Parking był otwarty dla wszystkich, do sekretariatu też można było się dostać bez przepustki - wyjaśnia Marcin Zarębski, rzecznik prasowy Podbeskidzia, który przypomina, że po wybudowaniu trybuny południowej siedziba "Górali" wróci na stadion. - To się raczej nie stanie w tym sezonie - dodaje.

Najbardziej interesowało nas jednak, jak z problemem bezpieczeństwa poradzono sobie w Gliwicach. Piast to przecież jedyny klub w regionie, który dysponuje nowym obiektem. - W dniu meczu stadion jest podzielony na strefy i poruszanie się po nim na pewno nie jest tak łatwe i oczywiste jak na co dzień. A na co dzień można podjechać swobodnie pod sam mur obiektu, ale potem natrafiamy już na człowieka z ochrony, który na pewno wypyta nas o cel wizyty i wylegitymuje. Na obiekcie działa system monitoringu na który składa się 160 kamer. Ochrona pracuje 24 godziny na dobę. Jest więc bezpiecznie - zaznacza Mateusz Małek, rzecznik prasowy Piasta.

Poszukiwacze "skarbów"

A jak to jest z przejmowaniem stadionu w związku z imprezą masową? - Rzeczywiście, przepisy ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych mówią, że organizator ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo na stadionie z chwilą wejścia na obiekt pierwszego kibica i kończy w momencie, gdy ostatni widz opuści trybuny. W tej sytuacji może to być na dwie godziny przed meczem i godzinę po jego zakończeniu - mówi Tomasz Milewski, kierownik ds. bezpieczeństwa Górnika Zabrze.

- Tyle że nie wyobrażam sobie, żeby Górnik miał przejmować stadion od miasta na dwie godziny przed meczem. Nie byłoby wtedy czasu na właściwe zabezpieczenie obiektu. Na przygotowanie do współpracy ze służbami medycznymi i mundurowymi. Na poszukiwanie "skarbów", które mogli podrzucić na trybuny kibice. Górnik przejmuje więc obiekt w dniu meczu o godz. 6 rano, a przed spotkaniami podwyższonego ryzyka jeszcze wcześniej. Nigdy przecież nie wiadomo, czy ktoś nie wpadnie na "wspaniały" pomysł i na przykład nie wypali murawy żrącą substancją - podkreśla Milewski.

ŚLĄSK.SPORT.PL ćwierka na Twitterze. Obserwujesz? >>