Łukasz Surma: Koszulki z "trzynastką" na pewno nie założę

Łukasz Surma, pomocnik Ruchu Chorzów, uważa, że Wisła Kraków, najbliższy przeciwnik niebieskich, to zespół, który zawsze chce dominować.
Ruch Chorzów kończy rok meczem na Cichej z krakowską Wisłą. Wygrana w tym spotkaniu może sprawić, że niebiescy podźwigną się ze strefy spadkowej jeszcze przed zimą. Trzy punkty dla Ruchu to jednak jeszcze za mało, by spełnił się ten scenariusz. Swój mecz musi jeszcze przegrać Cracovia.

- Wiadomo, że jesteśmy w takiej sytuacji, że śledzimy też wyniki innych drużyn. Sytuacja jest trudna, ale przypomnę, że w tej rundzie było już gorzej. To było przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok. Wtedy goniliśmy Koronę Kielce, który wygrała i miała 17 punktów, a my ledwie osiem - mówi Łukasz Surma. - Często mówi się tak, że punkty zdobywa się jesienią, a tabelę ustawia się na wiosnę. Zróbmy więc co w naszej mocy w meczu z Wisłą, a potem zaczniemy patrzeć w tabelę - dodaje doświadczony pomocnik niebieskich.

Surma uważa, że Wisła to jedna z tych drużyn, które zawsze grają o całą pulę.

- Na boisku chcą dominować, narzucać swoje warunki gry. O ich sile przekonał się jesienią m.in. Górnik Zabrze [przegrał 0:5 - przyp. red.]. Wisła ma w składzie zawodników, którzy jednym podaniem potrafią przesądzić o losach spotkania. Takim graczem jest chociażby Semir Stilić. Druga linia na pewno jest ich dużym atutem, więc przede mną i zawodnikami z mojej formacji dużo pracy. Defensywa defensywą, ale nie możemy jednak zapominać o tym, że wyjdziemy na boisko po trzy punkty - podkreśla.

Spotkanie odbędzie się 13, ale Surma nie jest przesądny. - Data rozegrania meczu mi nie przeszkadza, ale z "13" na plecach raczej bym nie zagrał. Ostatnio w naszej drużynie zdarzyło się kilka jubileuszy. Pamiątkowe koszulki dostawali Filip Starzyński i Marcin Malinowski. Mówi się, że takie oficjałki przynoszą pecha. Sam kiedyś uczulałem żonę, żeby nie robiła mi takich prezentów przed meczami. Tymczasem w przypadku Ruchu było odwrotnie, bo jednak mecze wygrywaliśmy. Nie ma więc co przesadzać. A pamiątkowe koszulki to fajny zwyczaj. Zawsze to miło, gdy klub docenia swoich graczy - dodaje Surma, który zauważa, że Ruch przygotowuje się do spotkania z Wisłą inaczej niż do ostatniego meczu z Podbeskidziem.

- Mikrocykl jest o trzy dni krótszy. Nie chcę wdawać się w szczegóły, ale różnica jest odczuwalna - zaznacza.

Ino niebiescy? No to dołącz do nas na Fejsie! >>

Więcej o: