Obrońca Ruchu Chorzów: Porażka z Górnikiem Zabrze naprawdę bolała

Martin Konczkowski, obrońca Ruchu Chorzów, podsumowuje rundę jesienną ekstraklasy. Rundę, po której niebiescy nie mają zbyt wielu powodów do dumy.
Gorące newsy i złośliwe komentarze. Dołącz do nas na Facebooku >>

Ruch wygrał jesienią tylko cztery ligowe mecze i spędza zimę na miejscu zagrożonym spadkiem. - Nie jesteśmy zadowoleni z tej rundy. Nie tak to miało wyglądać. Nie powinniśmy się znajdować w tym miejscu, w którym obecnie jesteśmy. Wydaje mi się, że najlepszy okres dla całej drużyny to czas gry w eliminacjach Ligi Europy. Wtedy nikt na nas nie stawiał. Mało kto się spodziewał, że przejdziemy choć jedną rundę, a o mały włos i znaleźlibyśmy się w fazie grupowej. Uważam, że nie byliśmy słabszym zespołem niż Metalist Charków, a dwumecz z Ukraińcami był bardzo wyrównany. Była to fajna przygoda, ale w lidze nam nie szło - wspomina Konczkowski, który za najlepszy mecz uważa spotkanie z Jagiellonią Białystok (5:2). - Zwycięstwo było nam wtedy potrzebne, jak tlen. Uważam, że ta wygrana zapadła w pamięć z dwóch względów. Pierwszy, że bardzo potrzebowaliśmy punktów, żeby nie stracić kontaktu z drużynami, które są wyżej w tabeli, a drugi to liczba bramek, jaką nam się udało zdobyć w tym spotkaniu. Był to bardzo dobry mecz w wykonaniu całej drużyny, w dodatku przed własną publicznością - mówi piłkarz.

Obrońca z Rudy Śląskiej wskazuje również na najsłabsze spotkanie. - Na pewno przegrane derby przed własną publicznością, w dodatku w złym stylu. O ile początek spotkania był obiecujący, bo strzeliliśmy bramkę, to później było już tylko gorzej, bo przestaliśmy grać. Najpierw straciliśmy bramkę na 1:1, gdzie dla nas remis w tym spotkaniu to było minimum, które chcieliśmy osiągnąć, ale pod koniec straciliśmy głupiego gola i w efekcie przegraliśmy mecz. Porażka z Górnikiem (1:2), w dodatku przed własną publicznością, naprawdę bolała - mówi Konczkowski, który nie ukrywa, że cel na wiosnę może być tylko jeden. - Nasza sytuacja w tabeli jest nieciekawa. Jednak nie chcę obiecywać, że naszym celem jest pierwsza ósemka czy jakiekolwiek inne miejsce, ponieważ do każdego kolejnego meczu podchodzimy z wolą zwycięstwa i w każdym chcemy zdobywać trzy punkty. Nie możemy kalkulować, bo na to jest już za późno. Dużo spotkań już za nami, ale zostało nam jeszcze wiele do rozegrania i na pewno chcemy w nich zdobyć jak najwięcej punktów, żeby nie było nerwówki na koniec sezonu - zaznacza.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Więcej o: