Muezin śpiewa, a Ruch Chorzów trenuje w deszczu [PROSTO Z TURCJI]

Śląskie drużyny zabrały się w niedzielę do pracy na tureckiej ziemi. Ruch Chorzów nieoczekiwanie spotkał się w jednym hotelu z Piastem Gliwice - pisze z Turcji Wojciech Todur. 
Turecka riwiera na przełomie stycznia i lutego to kapryśne miejsce. W sobotę świeciło słońce, a nad głowami cieszyło błękitne niebo, a już w niedzielę dął nieprzyjemny zimny wiatr i zacinał deszcz.

Zdarzało się już, że drużyny odwoływały treningi z powodu ulewy, ale w niedzielę na szczęście aż tak źle nie było.

Ruch, żeby dostać się do swojego kompleksu treningowego, musi pokonać kilka kilometrów. Obiekt, na którym odbył się pierwszy trening Ruchu, nosi nazwę TSS Tur i znajduje się na przedmieściach Side. To zaledwie trzy boiska, a wokół łąki i szklarnie. Najlepsze do pracy wydawało się boisko położone najbliżej drogi. Pełnowymiarowy obiekt był jednak zamknięty, gdyż trwała akurat pielęgnacja murawy, po której zasuwał traktorek z przyczepionym z tyłu stalowym walcem. Ruch zajął więc kolejne boisko, a za płotem miał inny pracujący nad formą zespół - niemieckie FSV Zwickau.

- Stęskniliśmy się już za zieloną trawą i wyższą temperaturą. W Polsce pracowaliśmy w hali i na sztucznej nawierzchni, a w takich warunkach przecież o punkty grać nie będziemy. W Turcji jestem po raz drugi w czasie zimowego okresu przygotowawczego. Jest dobrze, nie ma na co narzekać - mówi Michał Efir, napastnik niebieskich.

Na koniec zajęć piłkarze rozegrali krótką gierkę, w czasie której najskuteczniejszy był właśnie Efir. - To taki piłkarz. Jedna okazja, a dwie bramki. Każdy trener lubi takich napastników - chwalił Dariusz Smagorowicz, prezes niebieskich, który oglądał zajęcia zza linii bocznej boiska.

- Nie ma co popadać w samozachwyt. Sytuacje zdarzają się zawsze. Sztuka w tym, żeby umieć je wykorzystać nie podczas treningów, a w lidze - przypomniał Efir.

Gdy zajęcia miały się już ku końcowi, z głośników okolicznych meczetów popłynęły słowa modlitwy. To muezini nawoływali wiernych, by oddali się medytacji. - Szczerze mówiąc, nic nie słyszałem. W czasie treningu jestem tak skoncentrowany na pracy, że niewiele zauważam z tego, co się dzieje wokół boiska - dodaje Efir.

Po zajęciach Ruch wrócił do hotelu Xanthe Resort, który nieoczekiwanie dzieli z ekipą Piasta Gliwice. Piast początkowo miał być zakwaterowany w innym obiekcie. Artur Wichniarek, były reprezentant Polski, który pomagał zorganizować pobyt Piasta w Side, podjął jednak decyzję o zmianie lokalizacji. W początkowo wybranym hotelu zamieszkało bowiem kilkaset dzieci, które mogłyby zakłócać spokój drużynie. - To, że mieszkamy razem w jednym hotelu, nie ma żadnego znaczenia. Nie wchodzimy sobie w drogę. Czasami ktoś przystanie, porozmawia. Nie ma co udawać, że się nie znamy - kończy Efir.

Piast zagra z Ruchem właśnie na inaugurację ligowej wiosny.

AKTUALIZACJA. Ostatecznie jednak ekipa Piasta przeniosła się do innego hotelu .

Trenują piłkarze, ale o formę dbają również... działacze. W niedzielny ranek na rowerową przejażdżkę wybrali się Adam Sarkowicz, prezes Piasta, i Grzegorz Jaworski, członek rady nadzorczej. - Nie ma specjalnych ścieżek dla rowerzystów, więc jechaliśmy chodnikami. Wszędzie jest jednak błoto - rozkładał ręce Sarkowicz.

Błota rzeczywiście jest wiele, gdyż Turcja jest zimą w budowie. Powstają kolejne hotele, które z nadejściem lata zapełnią się turystami.

Na co stać wiosną Ruch Chorzów? Podyskutuj na Facebooku >>

Więcej o: