Sport.pl

Cmoknięcie Oresta Lenczyka działa na piłkarza Ruchu Chorzów [PROSTO Z TURCJI]

Podczas tureckich sparingów na boiskach ciągle trwa dialog. Przekrzykują się piłkarze, głośne uwagi mają trenerzy. A jak to wygląda w czasie meczów o punkty, gdy z dobrą radą trzeba się przebić przez doping kibiców?
Gorące newsy i złośliwe komentarze. Dołącz do nas na Facebooku >>

Piłkarze często mówią, że na boisku działają i rozumieją się w ciemno. Są jednak chwile, gdy warto coś sobie podpowiedzieć, doradzić. Dla losów spotkania często kluczowa bywa współpraca bramkarza z linią obrony. Wiele wskazuje na to, że wiosną bramki niebieskich będzie strzegł Matus Putnocky. Trudno mówić o jakiejś specjalnej barierze językowej pomiędzy Słowakiem i Polakami, ale jednak warto się przyjrzeć, jak to obecnie funkcjonuje w drużynie niebieskich.

- Matus wie, w jaki sposób chcemy grać i myślę, że z łatwością zrozumiał, jak powinien zachowywać się w bramce. Bramkarz z tyłu wszystko widzi i każda podpowiedź jest cenna. Choć często bywa tak, że to ja go zagłuszam, bo też mam skłonności do krzyczenia - mówi Rafał Grodzicki.

Stoper niebieskich przyznaje, że podczas sparingu o porozumiewanie się jest zdecydowanie łatwiej. A jak to wygląda w lidze? - Są takie chwile, kiedy nie słyszy się partnera, chociaż ten stoi dziesięć metrów obok. Specyficzny sposób na komunikowanie się z piłkarzami na pewno miał Orest Lenczyk. Trener nie krzyczał i nie gwizdał, tylko cmokał. Gdyby teraz na jakimś meczu Ruchu trener Lenczyk siedział na trybunach i by tak cmoknął, to na sto procent bym się odwrócił, choćby na stadionie było i 20 tysięcy ludzi - zaznacza Grodzicki.

- Grając jeszcze w Bełchatowie, pamiętam taką sytuację. Graliśmy sparing z Wisłą Kraków tuż przed ligą i było sporo ludzi. Trener Lenczyk zaczął cmokać z naszej ławki. Wiadomo, jedenastu z Bełchatowa się odwróciło. Ale i czterech z Wisły, między innymi Marcin Baszczyński, który też znał ten dźwięk - uśmiecha się doświadczony obrońca.

Grodzicki zdradza też, jak komunikuje się z drużyną trener Waldemar Fornalik. - Generalnie nawet nie gwiżdże. Ma na tyle donośny głos, że jeżeli chce dotrzeć do konkretnego zawodnika, to na pewno mu się uda - podkreśla.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Więcej o: