Sport.pl

Biatlonista z Czarnego Boru kolejnym nabytkiem Ruchu Chorzów [PROSTO Z TURCJI]

Paweł Oleksy pojechał z Ruchem Chorzów na zgrupowanie w tureckim Side bez ważnego kontraktu, ale zapewnia, że podpisanie umowy to formalność. Zawodnik zdradził nam, że gdy był dzieckiem to chciał iść w ślady Tomasza Sikory, najlepszego zawodnika w historii polskiego biatlonu.
ŚLĄSK.SPORT.PL w mocno nieoficjalnej wersji. Dołącz do nas na Facebooku >>

Wojciech Todur: Przed wyjazdem do Turcji mówił Pan, że podejmuje ryzyko grając w sparingu, bo jednak nie ma Pan umowy i ubezpieczenia. Teraz jest Pan w Side i także bez ważnego kontraktu...

Paweł Oleksy: - No tak. Podjąłem ryzyko, ale tak naprawdę jesteśmy dogadani w sprawie kontraktu, który podpiszę po powrocie do Polski. W Ruchu pracują poważni ludzie, więc nic złego nie powinno się wydarzyć. Do uzgodnienia pozostały już tylko szczegóły.

Na Śląsku jest Pan znany z gry w Piaście Gliwice. To był, moim zdaniem, najlepszy okres w Pana krótkiej karierze. Pewnie liczy Pan, że Śląsk po raz kolejny będzie dla Pana szczęśliwy.

- Zdecydowanie tak. Opuszczając Piasta liczyłem, że pójdę jeszcze wyżej, że moja kariera nabierze tempa. Nie wyszło. Wracam więc na Śląsk z wiarą, że będzie przynajmniej równie dobrze jak za pierwszym razem.

Pana ostatnim klubem było Zagłębie Lubin. Dlaczego tam nie wyszło?

- Przychodziłem tam z myślą, że będziemy walczyć o najwyższe cele. Skończyło się jednak katastrofą, czyli spadkiem. W pierwszej lidze grałem bardzo mało. Stąd decyzja o pożegnaniu.

Co zadecydowało o tym, że w Zagłębiu był Pan tylko rezerwowym?

- To już pytanie nie do mnie, a trenera Piotra Stokowca.

Przeżył Pan spadek, więc wie, jak piłkarska szatnia reaguje na stres związany z walką o utrzymanie. Czy Ruch może pójść w ślady Zagłębia?

- W Ruchu jest całkiem inna, lepsza energia. Idzie ku dobremu.

Czy poza Ruchem interesowały się Panem inne kluby?

- Było kilka tematów, ale nic konkretnego. Pojawiły się też zapytania z zagranicy, ze Słowacji i Rumunii. Już wcześniej jednak podjąłem decyzję, że chcę kontynuować karierę w Polsce.

Gra Pan na lewej obronie, a mówi się, że piłkarzy akurat na tę pozycję brakuje najbardziej. Odczuwa Pan przez to mniejszą konkurencję?

- Myślę, że aż tak źle nie jest. W każdym ligowym klubie jest jednak dwóch, trzech lewych obrońców. Moim atutem na pewno natomiast było to, że miałem swoją kartę na rękę i nie trzeba było za mnie płacić odstępnego.

Ma Pan zastąpić na Cichej Daniela Dziwniela, który nie tylko był solidnym defensorem, ale też dawał wiele drużynie w grze w ataku. Podoła Pan?

- Mam taką nadzieję. Właśnie po to tutaj jestem. Znam dobrze Daniela, bo jeździliśmy razem na zgrupowania młodzieżowej reprezentacji Polski. To dobry gracz, ale zrobię co w mojej mocy, żeby mu dorównać.

Trener Waldemar Fornalik mówił, że ma Pan zaległości treningowe. Z czego one wyniknęły?

- Ruch zaczął przygotowania do sezonu 5 stycznia. Zagłębie Lubin wyznaczyło datę pierwszego treningu na 14 stycznia. Swój kontrakt rozwiązałem 12 stycznia, a do Ruchu dołączyłem tuż przed wyjazdem do Side. Łatwo więc policzyć, że byłem dwa tygodnie do tyłu. I to są właśnie te dwa tygodnie, w czasie których kładzie się największy nacisk na przygotowania motoryczne. Gonię kolegów, ale wciąż mam rezerwy.

Można powiedzieć, że treningi w Ruchu Chorzów są specyficzne?

- Nie sądzę. Wiedziałem, czego się spodziewać. Nie ma wielkich różnić w porównaniu z innymi klubami. Najważniejsze, że z dnia na dzień czuję się lepiej. Przybieram na sile.

Od dziecka był Pan ustawiany na lewej obronie?

- Nie. Grywałem w pomocy, a nawet w ataku. Trenerzy jednak mnie przekonywali do gry na lewej obronie i teraz jestem im za to wdzięczny. Jestem wychowankiem klubu Skalnik Czarny Bór, ale gdy w wieku juniora przechodziłem do Górnika Wałbrzych, to byłem już obrońcą.

W Czarnym Borze wszystkie dzieciaki stawiały na piłkę nożną?

- Nie bardzo. Prężnie działa tam klub biatlonowy i ja też trafiłem do tej sekcji. Nie miałem jednak do tego serca, gdyż nie za bardzo lubiłem biegać na nartach. W letnim biatlonie czułem się lepiej, Wygrałem nawet kilka zawodów. Potem jednak spadał śnieg i wyglądało to już w moim wykonaniu mizernie.

A lubił Pan sobie postrzelać? Może wciąż Pan lubi?

- W dziecięcym biatlonie nie strzela się aż tak często. To jednak były początki - podstawówka i gimnazjum. Wydaje mi się, że miałem dobre oko i nawet to lubiłem. Na strzelnicę jednak w wolnym czasie nie zaglądam.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Więcej o:
Komentarze (9)
Biatlonista z Czarnego Boru kolejnym nabytkiem Ruchu Chorzów [PROSTO Z TURCJI]
Zaloguj się
  • marcz.ka

    Oceniono 13 razy 11

    gdzie sylwuś-zakamuflowana opcja z RUSwelta? Gdzie DON pedallo i jego pier - do -lenie? Gdzie kryminalista c w e l cholo adiutant grubasa? Nie ma? Nareszcie .Może dostali sraczki i siedzą cicho. I tak mogło by zostać. Niech idą w cholerę razem z tym czerwonym klubem oszustów z miasta na Z.

  • skrabel1

    0

    Dzięki panu Oleksemu znam już przyczynę słabych występów naszych biatlonistów:
    "Prężnie działa tam klub biatlonowy i ja też trafiłem do tej sekcji. Nie miałem jednak do tego serca, gdyż nie za bardzo lubiłem biegać na nartach. W letnim biatlonie czułem się lepiej, Wygrałem nawet kilka zawodów. Potem jednak spadał śnieg i wyglądało to już w moim wykonaniu mizernie."
    A więc wszystko już jasne - winny jest ŚNIEG! Gdyby nie on bylibyśmy światową potęgą biatlonu i w innych sportach zimowych.

  • sylwesterruch

    Oceniono 3 razy -1

    cytat "No tak. Podjąłem ryzyko, ale tak naprawdę jesteśmy dogadani w sprawie kontraktu, który podpiszę po powrocie do Polski. W Ruchu pracują poważni ludzie, więc nic złego nie powinno się wydarzyć. Do uzgodnienia pozostały już tylko szczegóły." no nie to sa juz szczyty hmm to na cholere cala ta swita pojechala do Turcji ehh pytanie reotryczne,Smagorowicze Kurczyki Mosry pojechali sobie na wakacje hahaha bo mnie rozwali,ehh kiedy w koncu odczepia sie od tego klubu :( pozdrawiam Smagorowicz raus

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX