Mimo porażki z Lechem Marek Zieńczuk dostrzega powody do optymizmu

Niestety, potwierdziło się, że Ruch Chorzów nie potrafi grać z Lechem w Poznaniu. Teraz trzeba się odkuć na Lechii Gdańsk.


To był ósmy mecz Ruchu w Poznaniu od chwili powrotu chorzowskiej drużyny do ekstraklasy (sezon 2007/08) i siódma porażka. Tym razem niebiescy przespali pierwszą połową, gdy byli tylko tłem dla rywala.

- Nie wiem, z czego to wynika, bo przecież teoretycznie to w pierwszej połowie jest więcej sił. Wynik był taki [0:2 - przyp.red.], że w drugiej części musieliśmy zaryzykować. Graliśmy bardziej otwartą piłkę, z większym polotem. Musimy dążyć do tego, żeby obie połowy grać równo i wtedy będzie nam o punkty łatwiej - podkreślał po meczu Marek Zieńczuk, skrzydłowy niebieskich. - Mimo porażki dostrzegam powody do optymizmu. Kiedy puszczają nam bariery psychiczne, to jesteśmy niezłą drużyną, potrafimy konstruować ciekawe akcje. Teraz przed nami dwa mecze u siebie [z Lechią i Pogonią Szczecin - przyp. red.]. Musimy zdobyć w nich komplet punktów - dodaje Zieńczuk.

Spotkanie w Poznaniu miało szczególne znacznie dla Pawła Oleksego, który w niedzielę zadebiutował w niebieskich barwach. - Czuć niedosyt, bo Lech był do ogrania, a punkty były w zasięgu ręki - mówił zawodnik, który przygodę ze sportem rozpoczął od trenowania biathlonu. - Teraz każdy mecz jest walką o życie i z takim nastawieniem przystąpimy do następnego spotkania. Na szczęście gramy już w piątek, jest więc szansa na szybką rehabilitację - zaznaczył 24-letni obrońca. Oleksy jest 453. zawodnikiem, który reprezentował Ruch w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Kto po pierwszych tegorocznych meczach ekstraklasy wygląda najlepiej?