Jak Ruch Chorzów popsuł Górnikowi Zabrze Święta Wielkanocne

Wielkie Derby Śląska już w wielkanocny poniedziałek. W przeszłości był już świąteczny mecz, o którym kibice Górnika Zabrze woleliby zapomnieć.


14 kwietnia 1963 roku - w wielkanocną niedzielę - Ruch przyjechał do Zabrza, żeby powalczyć o awans do finału Pucharu Polski. "Górnik był wówczas liderem rozgrywek ligowych, który po drodze pokonał Uranię i Slavię z Rudy Śląskiej oraz Lecha Poznań. Ruch zajmował w lidze drugie miejsce, w pucharze pokonał już Polonię Gdańsk, Stal Rzeszów i Zawiszę Bydgoszcz, co tylko dodawało emocji pojedynkowi" - przypomina "WikiGórnik".

"Przed spotkaniem w Zabrzu wszystkich intrygowało nowe ustawienie niebieskich. W ostatnich spotkaniach ligowych podopieczni trenera Tatrai zagrali bowiem ustawieniem 4-3-3, wygrywając 4:2 (3:1) z Legią, 4:0 (2:0) z ŁKS-em i 4:0 (2:0) z Pogonią Szczecin. Zastanawiano się więc, czy ta "nowa broń" zda egzamin w Zabrzu. Górnicy mieli wystąpić już w pełnym składzie, z Ernestem Polem w linii ataku i na ich tle można było wydać pełną ocenę możliwości chorzowian.

Trener Sandor Tatrai i jego piłkarze zdali ten egzamin na "piątkę", pokonując górników aż 3:0. Na boisku w Zabrzu nikt wcześniej nie dokonał takiego wyczynu. Była to więc niespodzianka dużego kalibru. W ostatnich trzech edycjach Górnik był bowiem etatowym finalistą, a w 1963 roku zabrzanie pragnęli wpisać się wreszcie na listę zwycięzców. Ruch przekreślił jednak łatwo te plany".

Bramki dla niebieskich zdobyli wtedy: Eugeniusz Faber, Roman Kasprzyk i Eugeniusz Lerch.

W finale Ruch zagrał z Zagłębiem. Na Stadionie Śląskim górą byli sosnowiczanie (2:0)

Już w Poniedziałek Wielkanocny kolejne Wielkie Derby Śląska! Kto je wygra?