Sport.pl

Gracz Ruchu Chorzów: Druga połowa? Powiedzmy, że się odbyła [OPINIE]

Ruch Chorzów dzięki zwycięstwu nad Cracovią opuścił strefę spadkową Ekstraklasy. - Dyktowaliśmy nasze warunki. Mieliśmy pomysł na grę - ocenił Bartłomiej Babiarz, pomocnik niebieskich.
Niebiescy wygrali na Cichej 3:0.

- Po wygranej z Lechią Gdańsk przez cały tydzień powtarzaliśmy sobie, że teraz musimy iść za ciosem. W końcu wygrać coś na wyjeździe i... zaczyna się mecz, a my wyglądamy fatalnie. Proste błędy w obronie kosztowały nas stratę trzech bramek, które szybko ustawiły mecz. Zawiedliśmy jako piłkarze i cały zespół. Może coś tam mieliśmy z gry. Może i były okresy gry, gdy przeważaliśmy. Jakie to jednak ma znaczenia, gdy przegrywa się 0:3? - pytał po meczu Adam Marciniak, obrońca Cracovii.



W zespole Ruchu jasną postacią był Bartłomiej Babiarz, który zaliczył asysty przy dwóch trafieniach.

- To na pewno cieszy, ale tak naprawdę liczy się tylko wygrana. To, że w końcu opuściliśmy strefę spadkową. Pełnia szczęścia to będzie jednak wtedy, gdy po 37. kolejce przynajmniej na dwie drużyny spojrzymy z góry - mówił piłkarz, który przyznał, że w pierwszej połowie Ruch grał tak, jak powinien grać zawsze. - Dyktowaliśmy nasze warunki. Mieliśmy pomysł na grę. Akcje były składne, szybkie. Przy pierwszym trafieniu Grzesiek Kuświk spokojnie minął bramkarza i skierował piłkę do siatki. Drugie trafienie nie było takie oczywiste, ale Rołand Gigołajew znalazł lukę. Właściwie dopiero trzeci gol to było trafienie do niemal pustej bramki. Druga połowa? Powiedzmy, że się odbyła ... - ocenił pomocnik niebieskich.

Czy Ruch Chorzów uratuje się przed spadkiem z Ekstraklasy?
Więcej o: