Ruch Chorzów. Trwają rozmowy z kluczowymi zawodnikami

Ruch Chorzów stara się namówić do przedłużenia kontraktów liderów drużyny Grzegorza Kuświka i Filipa Starzyńskiego. Bliższy pozostania na Cichej jest Starzyński. 
Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Na Cichej powoli budują skład na nowe rozgrywki. Na razie czas na pożegnania. W niebieskiej koszulce nie zagrają już Marcin Malinowski, Marcin Kuś i Piotr Stawarczyk.

- To są zawsze trudne rozmowy. Szczególnie w przypadku tak zasłużonego dla klubu zawodnika jak Marcin Malinowski. Przychodzi jednak czas, gdy trzeba się rozstać. Nie wykluczam jednak, że w przyszłości Marcin jeszcze wróci na Cichą, ale już w innej roli - mówi Mirosław Mosór, dyrektor klubu.

Niepewni pozostania na Cichej są wciąż Marek Zieńczuk i Jakub Kowalski. - Taki czas, że każdy dzień przynosi nowe informacje. Pracujemy. Nie chcę o niczym przesądzać - dodaje dyrektor.

Kibiców dużo bardziej jednak interesuje, czy na Cichej uda się zatrzymać takich zawodników jak Kuświk, Starzyński i Bartłomiej Babiarz. Z naszych informacji wynika, że z tej trójki najbliższy przedłużenia umowy jest Starzyński.

Przypominamy, że Babiarza chętnie widziałby w swoim składzie beniaminek ekstraklasy Termalika Bruk-Bet Nieciecza. Kuświkiem interesuje się m.in. Zagłębie Lubin. Zawodnik nie wyklucza również wyjazdu za granicę.

Jeżeli Ruch chciałby zarobić na sprzedaży swojego zawodnika, to najszybciej dobije targu, transferując Michała Helika. - Michałem rzeczywiście interesują się inne kluby. Sam na to zapracował. Ma w nogach bardzo dobrą rundę. Na razie jednak nie ma mowy o sprzedaży tego zawodnika - zapewnia Mosór.

O wzmocnieniach cicho. Ruch liczył na transfer Łukasza Sekulskiego ze Stali Stalowa Wola, ale najlepszy snajper drugiej ligi wybrał ofertę Jagiellonii Białystok. - Życie. Raz ty jesteś górą, innym razem kto inny - rozkłada ręce dyrektor.

W trakcie minionego sezonu niebiescy starali się także o Łukasza Hanzela z Piasta Gliwice. Ten transfer wciąż jest możliwy. - Szukamy po dwóch nowych zawodników do każdej formacji. Większa konkurencja, to lepsze wyniki - uzasadnia Mosór.