Ruch Chorzów. Niebiescy ukarani zakazem transferowym, więc weterani jednak zostaną?

Decyzja Najwyższej Komisji Odwoławczej nakazująca Ruchowi Chorzów spłatę rzekomych długów z czasów, gdy klubem zarządzało stowarzyszenie, będzie też miała wpływ na budowę zespołu na nowy sezon.
Facebook? » | A może Twitter? »


Problem ciągnie się za Ruchem od roku 2004, gdy spółka przejęła zespół od zadłużonego stowarzyszenia. Nowi ludzie w Ruchu spłacali wtedy długi swoich poprzedników. PZPN z czasem potwierdził mocą uchwały, że Ruch jest czysty. Wtedy jednak zaprotestowało kilku dawnych pracowników klubu - m.in. były piłkarz Bartłomiej Jamróz. - Stowarzyszenie w porozumieniu ze spółką zapisało w akcie notarialnym pewne kwoty, które nie były zgodne z prawdą. Potem PZPN poświadczył Ruchowi spłatę długu, ale tak naprawdę uczynił to na podstawie nieprawdziwego dokumentu - wyjaśniał Jamróz, który wciąż chce odzyskać zaległe pobory.

Sprawa cyklicznie wraca i jest rozpracowywana przez różne instancje PZPN. W tym roku niebiescy tłumaczyli się przed Komisją Dyscyplinarną, a w minionym tygodniu dowiedzieli się, że ich odwołanie do NKO też nic nie dało.

Ruch szykuje się więc do kolejnej batalii. Porażka, czyli wypłata zobowiązań piłkarzom, może bowiem doprowadzić do tego, że swoje roszczenia zgłoszą kolejni pracownicy Ruchu z czasów stowarzyszenia. Taki mechanizm mógłby doprowadzić do olbrzymich problemów niebieskich, z bankructwem włącznie.

Problemy finansowe to jednak nie wszystko. Decyzja NKO oznacza, że w życie wchodzi kara zakazu transferów, jaką nałożyła na klub Komisja Dyscyplinarna. Ma ona obowiązywać przez sześć miesięcy.

- Nie da się ukryć, że każdy zakaz transferowy utrudnia budowę drużyny. Nie oznacza to jednak, że klub w ogóle nie może sięgać po nowych graczy. Zawsze możemy pozyskiwać nowych graczy o statusie amatora oraz przedłużać umowy z zawodnikami, którzy już grali w naszym klubie - uzasadnia Donata Chruściel, rzecznik prasowy klubu.

W takiej sytuacji rodzi się pytanie, czy klub nie za szybko zrezygnował z kilku zawodników. Przypominamy, że w niebieskiej koszulce nie zagrają już Marcin Malinowski, Piotr Stawarczyk, Marek Szyndrowski i Marcin Kuś.

- To byłoby niepoważne i nieuczciwe wobec tych zawodników, gdybyśmy w związku z decyzją NKO zaproponowali im teraz przedłużenie umów. Decyzje zapadły i nic już ich nie zmieni - usłyszeliśmy na Cichej.

Warto jednak dodać, że w klubie są jeszcze piłkarze niepewni pozostania na Cichej. W przypadku tych graczy zakaz transferowy może mieć znaczenie dla ich dalszej w przyszłości w Ruchu. Taka sytuacja dotyczy m.in. Marka Zieńczuka i Jakuba Kowalskiego.

Ruch czeka teraz na pisemne uzasadnienie decyzji NKO. Skuteczne odwołanie ma sprawić, że zakaz transferowy także przestanie straszyć w Chorzowie.